piątek, 28 listopada 2025

JOEL JESSUP "ZABÓJSTWO PRZED GWIAZDKĄ"

 

             Jestem wielką maniaczką kalendarzy adwentowych. Co roku kupuję przynajmniej dwa - uwielbiam je tak bardzo, że muszę się ograniczać, bo najchętniej kupiłabym dziesięć. I oczywiście otworzyła je całe od razu. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to chwyt marketingowy i straszny konsumpcjonizm, ale nie mogę się powstrzymać. Na szczęście w tym roku pojawiło się coś, co zaspokoiło moją potrzebę na kalendarz adwentowy, będąc jednocześnie czymś ambitniejszym. Mam na myśli najnowszą książkę Joela Jessupa pt. "Zabójstwo przed Gwiazdką". Jest to połączenie kalendarza adwentowego z powieścią kryminalną. Brzmi świetnie, prawda? A jak to wyszło w praktyce?
          Candlestow to mała, spokojna angielska mieścina. Ale czy na pewno spokojna? Po tajemniczej śmierci jednego z filarów społeczności, pana Holly'ego, ktoś wysyła miejscowej lekarce doktor Harker, tajemnicze zdjęcia będące okienkami kalendarza adwentowego. I za każdym razem dzieje się coś niedobrego - a to wszystko powiązane jest z przesłanymi symbolami. Z czasem jednak coś, co wyglądało na początku jak kiepski dowcip, zmienia się w coś bardzo niebezpiecznego. Jak mroczne tajemnice skrywają mieszkańcy małego miasteczka? I czy uda się rozwiązać zagadkę zanim będzie za późno? 


           Książka ma bardzo ciekawą formę - każdy rozdział przedstawia konkretną historię i one razem tworzą całość, która prowadzi do rozwiązania zagadki. W prologu mamy wstępne objaśnienie sprawy. Następnie w każdym rozdziale przedstawiane jest nam okienko z kalendarza adwentowego, które odnosi się do danej sprawy. Potem mamy fabułę, a na końcu zagadkę do rozwiązania, która popycha sprawę do przodu. Zagadki mamy różne - od bardzo prostych, po takie nad którymi naprawdę musimy się nagłowić. Jednak na końcu książki jest rozwiązanie każdej, więc nie będziemy odczuwali frustracji. Taka forma naprawdę mi się podoba - uwielbiam zagadki logiczne, uważam że świetnie trenują umysł. Kocham wszystko to co pobudza mnie intelektualnie. Poza tym jest tutaj standardowa fabuła jak w każdym kryminale, a więc zagadki są do niej dodatkiem, a nie odwrotnie, co też moim zdaniem jest fantastycznym rozwiązaniem. Zagadki są bardzo różnorodne, tak więc szybko nie nużą. 


            Jeśli chodzi o fabułę to jest naprawdę ciekawa i dobrze skonstruowana. Mamy tutaj tajemniczą śmierć znanego w mieście pana Holly'ego. Wkrótce potem do lekarki - doktor Harker ktoś przesyła mailem okienka z kalendarza adwentowego. Kobieta prędko orientuje się, że za każdym z nich kryje się tajemnica, którą musi szybko rozwiązać. Inaczej ktoś może ucierpieć, ponieważ osoba która za tym wszystkim stoi nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. Tylko, no właśnie jaki to jest cel? I dlaczego wysyła je akurat do doktor Harker? Czy śmierć pana Holly'ego jakoś wiąże się z tą sprawą? Do tego dochodzą pogłoski, że zmarły widziany był przez wiele osób, a po mieście krąży tajemnicza zakonnica. Poza tym okazuje się, że wielu mieszkańców sennego miasteczka ma sporo "za uszami". Coś, co na początku wygląda na typowe "cozy mystery", szybko przekształca się w coś bardziej mrocznego. Historia bardzo wciąga, dużo się dzieje, zagadki mnożą się, a my mimo rozwiązania pojedynczych spraw, mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Jeśli chodzi o zakończenie to może nie wyrywa z butów (poza jednym małym zaskoczeniem), jednak uważam je za satysfakcjonujące. Cała intryga swoim klimatem przypomina książki Agathy Christie, co dla mnie jest dodatkową zaletą. 


         I właśnie jeśli chodzi o klimat to też jest on fantastyczny - senne miasteczko skrywające mroczne sekrety. Z pozoru sielankowy krajobraz - piękne widoki, wspaniałe posiadłości, przytulne kawiarenki, staroświecka biblioteka, co roku organizowany spektakl bożonarodzeniowy. Każdy każdego zna, jeśli są jakieś nieporozumienia to drobne, a społeczność stara się współpracować dla wspólnego dobra. Jednak to wszystko to tylko pozory - tak naprawdę wielu mieszkańców skrywa tajemnice, które niszczą miasteczko od środka. I właśnie tajemniczy prześladowca zwany Adwentem wydaje się odpowiedzią na wszechobecną zgniliznę. Czy aby na pewno? Czy odpowiedzią na przemoc ma być jeszcze większa przemoc? Przed naprawdę trudnym wyzwaniem stoją bohaterowie naszej powieści, czyli doktor Harker i inspektor Twelvetrees. 
         Postacie są kolejną zaletą tej opowieści. Mamy tutaj doktor Harker, lekarkę na emeryturze, która bardzo kocha swoje miasteczko. Do tego jest bystra, zdeterminowana i wierzy w swoją intuicję. Partneruje jej inspektor z pobliskiego miasta - surowy, sztywno trzymający się zasad, jednak w razie potrzeby potrafiący prężnie działać. Ich interakcje to jedna z najlepszych rzeczy w książce. Oprócz nich mamy typową władczą arystokratkę, szemranego przedsiębiorcę, zakręconą właścicielkę sklepu, okolicznego bandytę i dziwnego dozorcę. A to tylko kilka z interesujących postaci, które tylko z pozoru są sztampowe. Jak widać jest to dosyć ciekawa zbieranina. 
        "Zabójstwo przed Gwiazdką" to fantastyczna pozycja. Oprócz ciekawej fabuły, świetnego klimatu i dobrze skonstruowanych postaci, mamy bardzo interesujące zagadki. To wszystko razem powoduje, że książka pobudza nas intelektualnie dwa razy bardziej. Do tego jest to idealna opowieść na okres przedświąteczny - jest to nie tylko kalendarz adwentowy (cóż trudno, że zbrodniczy 😁), to jeszcze wspaniała, świąteczna atmosfera. Czasem mam wrażenie, że same przygotowania do Świąt cieszą bardziej niż same Święta, które bardzo szybko mijają. Dlatego też serdecznie polecam świąteczne odliczanie zacząć od zbrodni - naturalnie fikcyjnej 😉. 


        
        Bibliografia:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz