czwartek, 4 czerwca 2026

KSIĄŻKA NA WEEKEND - ELLY GRIFFITHS I HARBINDER KAUR

 

        Jak wiele razy wspominałam jestem wielką fanką motywu "dark academia" i nie ustaję w poszukiwaniach książek w tej tematyce. Tak właśnie trafiłam na powieść Elly Griffiths pt. "Puste jest piekło". Opis książki moim zdaniem trafiał w te konkretne nuty, dlatego też postanowiłam po nią sięgnąć. I bardzo mi się spodobała. Potem okazało się, że to pierwsza część serii opowiadającej o detektyw Harbinder Kaur, dlatego też od razu zamówiłam kolejną, czyli "PS. Dzięki za zbrodnie". W związku z tym, że właśnie miała miejsce premiera kolejnej części zatytułowanej "Skwer krwawiącego serca", postanowiłam napisać o dwóch poprzednich, ponieważ uważam, że są one naprawdę warte uwagi.  


"Puste jest piekło"


        Nauczycielka angielskiego z niewielkiej szkoły zostaje brutalnie zamordowana. Śledztwa podejmuje się detektyw Harbinder Kaur. Przed nią wyjątkowo trudne zadanie - mimo, że nauczycielka była bardzo lubiana, jest sporo podejrzanych m.in. żonaty mężczyzna, z którym miała romans, jego zazdrosna żona oraz przyjaciółka Clare, która wydaje się coś ukrywać. Jednak wygląda na to, że nie to co detektyw podejrzewa. Clare obsesyjnie zajmuje się pisarzem grozy R.M.Hollandem, autorem słynnego opowiadania pt. "Nieznajomy", który prawie sto lat temu mieszkał w budynku szkoły. Morderstwo przyjaciółki zaczyna dziwnie przypominać jej uwielbiane opowiadanie. Kiedy dowiaduje się, że obok zwłok odnaleziono notatkę nawiązującą do "Nieznajomego" wie, że to dopiero początek. 
      Jak widać streszczenie książki wygląda obiecująco i od razu powiem, że się nie zawiodłam. Fabułę poznajemy z trzech perspektyw - Clare, jej córki Geogii oraz oczywiście Harbinder. Jest to udany zabieg, aczkolwiek muszę przyznać, że narracja córki Clare najmniej mnie ciekawiła. W sumie można powiedzieć, że osią całej sprawi jest Clare. Do tego mamy jeszcze wstawki z opowiadania R.M.Hollanda pt. "Nieznajomy" i jest to moim zdaniem strzał w dziesiątkę - jest ono bardzo klimatyczne i trzymające w napięciu, idealne na długie wieczory. To coś co można opowiadać przy świecach - taka klasyka grozy, a ja takie opowiadania po prostu kocham. Sama fabuła też jest świetna i bardzo "dark academia". Mamy szkołę, w której mieszkał słynny pisarz grozy, o którym bardzo mało wiadomo. Ponoć duch jego tragicznie zmarłej żony przechadza się po korytarzach po zmroku. Brzmi bardzo klimatycznie prawda? Do tego tajemnicze morderstwo i nieuchwytny sprawca, który zdaje się prześladuje Clare i dokonuje wpisy w jej dzienniku. To wszystko świetnie spina się w jedną całość. Intryga jest bardzo dobrze skonstruowana, choć zakończenie raczej nie wyrywa z butów. Jest satysfakcjonujące, ponieważ jest logiczne i przemyślane, to jednak trochę mało szokujące jak na taką atmosferę grozy. Jednak nie jest źle, a książkę przede wszystkim bardzo dobrze się czyta.


       Jeśli chodzi o postacie, to polubiłam je mimo, że trochę mnie irytowały. Z Clare poczułam więź, ponieważ też uwielbiam opowiadania grozy. Czasem jednak wydawała mi się trochę małostkowa. Za to Harbinder to taki "zły glina", typowa twarda laska. Przypominała mi trochę Jane Rizzoli z powieści Tess Gerritsen. Najbardziej podobały mi się jednak interakcje między nimi. Na początku bardzo się nie lubiły - szczególnie źle Harbinder odebrała Clare. Jednak z czasem zaczęło się to zmieniać, kiedy musiały współpracować. To było bardzo ciekawe. Najmniej moim zdaniem wnosiła Georgia, ale zdaję sobie sprawę, że z pewnego względu jej perspektywa była też ważna. 
         Podsumowując "Puste jest piekło" to ciekawy i wciągający kryminał z wątkiem "dark academia" oraz klimatycznym opowiadaniem grozy. Ma dobrze skonstruowaną fabułę i przekonujące postacie, które nie są jednowymiarowe. Książka bardzo mi się spodobała, dlatego też od razu sięgnęłam po kolejną. 


"PS. Dzięki za zbrodnie"


        Śmierć dziewięćdziesięcioletniej staruszki, która zapomniała wziąć leków, nie budzi niczyich podejrzeń. W końcu w tym wieku to rzecz naturalna. Jednak jej opiekunka ma wątpliwości i dzieli się nimi z detektyw Harbinder Kaur. Okazuje się, że Peggy Smith była swojego rodzaju konsultantem kryminalnym - pomagała pisarzom wymyślać intrygi. Kiedy kilku z nich dostaje listy z pogróżkami, detektyw Kaur zaczyna wierzyć, że śmierć Peggy nie była przypadkowa. A upewnia się kiedy jeden z nich zostaje znaleziony martwy i od razu wiadomo, że został zamordowany. 
          I tak mamy kolejną zagadkę, z którą musi zmierzyć się detektyw Harbinder Kaur. Tym razem wspiera ją całkiem ciekawe towarzystwo -  ukraińska opiekunka Natalka, mistrzyni kryptowalut, Benedict, właściciel kawiarni i były brat zakonny oraz Edwin, starszy sąsiad Peggy. To trio jest naprawdę świetne i jest głównym atutem tej książki. Wiedzeni podejrzeniami postanawiają przeprowadzić własne śledztwo w sprawie śmierci starszej pani i trzeba przyznać, że nawet dobrze im to idzie. Każde z nich jest inne -Natalka przebojowa i łatwo nawiązująca znajomości, Benedict spokojny i opanowany oraz dobry obserwator, a Edwin stateczny i doświadczony. Myślę, że ci troje mogliby założyć agencję detektywistyczną. Po prostu nie sposób ich nie polubić. Harbinder jak to ona, trochę mnie irytowała swoim zachowaniem i na pewno nie jest jednym z moich ulubionych detektywów, ale daje radę. 


          Jeśli chodzi o intrygę to jest ona bardzo ciekawa i wciągająca. Mamy tutaj dużo wątków - tajemnicza śmierć staruszki, która doradzała pisarzom jak popełnić morderstwo, oczywiście na kartach książek, jej zamiłowanie do łamigłówek, zamaskowany człowiek włamujący się do jej domu, kartki z pogróżkami, podejrzani mężczyźni, kręcący się koło domu Peggy, powiązania szpiegowskie oraz tajemnicza pisarka Złotej Ery kryminałów. Jak widać jest w czym wybierać i dzięki temu cały czas coś się dzieje. Jest też tutaj wątek polski - jedna z przyjaciółek Peggy, Weronika, była Polką i zajmowała się tajnymi akcjami podczas II Wojny Światowej. To właśnie z tego wątku pochodzi najlepszy cytat z tej książki:"-Mama pochodziła z Polski - ciągnie Dex. - Dlatego źle znosiła głupców." Nic dodać nic ująć 😁. Chociaż zakończenie nie jest jakieś szokujące, to uważam że jest dobrze dopracowane i satysfakcjonujące. Książka naprawdę mi się podobała i na pewno będę do niej wracać. Teraz jestem bardzo ciekawa trzeciej części i czekam z niecierpliwością. 




        Bibliografia: 
        
            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz