Dzisiaj kolejna książka chyba najpopularniejszej ostatnio autorki thrillerów, czyli Freidy McFadden. Tak, trzeba przyznać, że w ostatnim czasie jej książki wydawane są naprawdę często, co oczywiście bardzo mnie cieszy, bo bardzo lubię jej powieści. Najnowsza zatytułowana jest "Oddział D" i dzieje się w jakże odpowiednim miejscu dla thrillerów, czyli w szpitalu psychiatrycznym.
Studentka medycyny Amy bardzo boi się nocnego dyżuru na słynnym Oddziale D, czyli oddziale całodobowej opieki psychiatrycznej. Choć nie jest to przyjemne miejsce, Amy ma swoje powody, aby naprawdę się go bać. Jednak nie ma wyjścia i kiedy trafia na nocny dyżur, postanawia go po prostu przetrwać. Z czasem okazuje się, że może być z tym problem - pacjenci ostrzegają ją, że jeden z nich ma mordercze zamiary, a jej kolega znika w tajemniczych okolicznościach. Dodatkowo dopada ją jej własna przeszłość. Czy młoda studentka wyjdzie z tego cało?
Od razu chciałam zaznaczyć, że uwielbiam thrillery, których akcja dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Jednymi z moich ulubionych książek są "Pacjentka" Alexa Michaelidesa czy "Dom bez klamek" Jędrzeja Pasierskiego, a filmów "Krzywe linie Boga". Wszystkie on dzieją się w szpitalach psychiatrycznych. Myślę, że jest to jedno z najbardziej przerażających miejsc, dlatego też jest idealne dla akcji thrillerów i horrorów. Stąd, kiedy przeczytałam opis najnowszej książki Freidy McFadden, to bardzo się podekscytowałam. Śledzimy w niej losy Amy, studentki medycyny, która musi odbyć dyżur na oddziale psychiatrycznym, czego naprawdę się boi. Narracja prowadzona jest dwutorowo - współcześnie i sprzed ośmiu lat. Oczywiście przeplatają się one wzajemnie i dopiero z czasem dowiadujemy się co takiego strasznego wydarzyło się przed ośmiu laty, że nasza bohaterka panicznie boi się oddziału psychiatrycznego. Trzeba przyznać, że jest to ciekawa historia, jak zwykle dwuznaczna moralnie.
Jednak najlepsze dzieje się współcześnie. Amy trafia na dyżur i od razu ma złe przeczucia. Po pierwsze współdyżurującym w tym dniu jest jej były chłopak, z którym to rozstanie nadal ją boli. Po drugie pacjenci w większości, choć dziwnie się zachowują, są uznawani za nieszkodliwych. Ale czy na pewno? Po trzecie jest to miejsce zamknięte na szyfrowy zamek i nie ma tu zasięgu, a dochodzi do awarii. Po czwarte pacjenci informują ją, że jeden z nich chce uciec z izolatki i wszystkich pozabijać. Po piąte widzi dziwne rzeczy - krew na podłodze, otwarte drzwi izolatki, a jej towarzysz znika. Po szóste spotyka kogoś ze swojej przeszłości, kogo już nigdy miała nadzieję nie spotkać. To chyba wystarczające, żeby się śmiertelnie przerazić prawda? Najbardziej w takich książkach podoba mi się jednak to, że bohaterowie nie dość, że nie mogą ufać nikomu w swoim otoczeniu, choćby ten ktoś nie wiadomo jak bardzo wydawał się normalny, to z z czasem nie mogą ufać nawet samym sobie. Przebywanie w takim miejscu sprawia, że człowiek zaczyna powątpiewać we własne zmysły.
Dodatkowo prawie od razu coś się dzieje, więc akcja jest dosyć wartka. Choć w sporej części książki Amy po prostu chodzi po oddziale i rozmawia z różnymi ludźmi, to prawie zawsze w tle dzieje się coś dziwnego. Fabuła jest dobrze skonstruowana, chociaż trochę naciągane wydawały mi się zabezpieczenia na takim oddziale. Chyba musiały być naprawdę kiepskie, że doszło do czegoś takiego. Jednak mimo wszystko znajdowali się tam potencjalnie niebezpieczni ludzie. Chociaż może była to placówka niedofinansowana, co u nas w Polsce też jest nagminne. I właśnie dlatego zakończenie trochę mi nie leżało - owszem było tu parę zwrotów akcji powodujących gęsią skórkę i było to w miarę logicznie wytłumaczone, jednak właśnie trochę grubymi nićmi szyte i mało wgniatające w fotel. Nie było ono złe, jednak trochę znów zbyt typowe dla tej autorki. Może chciałabym coś ciut innego.
Inną rzeczą, która mnie irytowała było zachowanie głównej bohaterki. Jak na studentkę medycyny moim zdaniem była po prostu głupia. Jej zachowanie często było infantylne, łatwo dawała się podpuścić i ufała osobie, której wiedziała, że nie powinna. Owszem zżerały ją wyrzuty sumienia, ale bez przesady. Chyba jednak lekarz powinien być trzeźwo myślącym i racjonalnym człowiekiem. Często miałam wrażenie, że ci pacjenci potrafili więcej zdziałać od niej. Już jej przyjaciółka, a raczej była przyjaciółka była ciekawszą postacią.
Jednak książka, mimo kilku wad, naprawdę mi się podobała. Ma przede wszystkim fantastyczny klimat - zamknięty oddział psychiatryczny, dziwni pacjenci, sekret z przeszłości i tajemnicze zniknięcie. To wszystko tworzy ciekawą całość, a książka bardzo wciąga. Myślę, że naprawdę warto się zapoznać.
Jeśli macie ochotę poczytać o innych książkach Freidy McFadden serdecznie zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2026/03/freida-mcfadden-lokatorka.html , http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2026/01/freida-mcfadden-idealny-syn.html , http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2026/01/ksiazka-vs-film-freida-mcfadden-pomoc.html , http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2025/10/freida-mcfadden-wypadek.html , http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2025/08/freida-mcfadden-nauczyciele.html , http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2025/05/freida-mcfadden-nie-kam.html
Bibliografia:
- F.McFadden, Oddział D, Czwarta Strona Grupa Wydawnictwa Poznańskiego Sp. z o.o. 2026, można kupić np. tu: https://www.empik.com/oddzial-d-freida-mcfadden,p1718573970,ksiazka-p , tu: https://bonito.pl/produkt/oddzial-d lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/oddzial-d-7579988-ksiazka.html




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz