czwartek, 4 czerwca 2026

KSIĄŻKA NA WEEKEND - ELLY GRIFFITHS I HARBINDER KAUR

 

        Jak wiele razy wspominałam jestem wielką fanką motywu "dark academia" i nie ustaję w poszukiwaniach książek w tej tematyce. Tak właśnie trafiłam na powieść Elly Griffiths pt. "Puste jest piekło". Opis książki moim zdaniem trafiał w te konkretne nuty, dlatego też postanowiłam po nią sięgnąć. I bardzo mi się spodobała. Potem okazało się, że to pierwsza część serii opowiadającej o detektyw Harbinder Kaur, dlatego też od razu zamówiłam kolejną, czyli "PS. Dzięki za zbrodnie". W związku z tym, że właśnie miała miejsce premiera kolejnej części zatytułowanej "Skwer krwawiącego serca", postanowiłam napisać o dwóch poprzednich, ponieważ uważam, że są one naprawdę warte uwagi.  


"Puste jest piekło"


        Nauczycielka angielskiego z niewielkiej szkoły zostaje brutalnie zamordowana. Śledztwa podejmuje się detektyw Harbinder Kaur. Przed nią wyjątkowo trudne zadanie - mimo, że nauczycielka była bardzo lubiana, jest sporo podejrzanych m.in. żonaty mężczyzna, z którym miała romans, jego zazdrosna żona oraz przyjaciółka Clare, która wydaje się coś ukrywać. Jednak wygląda na to, że nie to co detektyw podejrzewa. Clare obsesyjnie zajmuje się pisarzem grozy R.M.Hollandem, autorem słynnego opowiadania pt. "Nieznajomy", który prawie sto lat temu mieszkał w budynku szkoły. Morderstwo przyjaciółki zaczyna dziwnie przypominać jej uwielbiane opowiadanie. Kiedy dowiaduje się, że obok zwłok odnaleziono notatkę nawiązującą do "Nieznajomego" wie, że to dopiero początek. 
      Jak widać streszczenie książki wygląda obiecująco i od razu powiem, że się nie zawiodłam. Fabułę poznajemy z trzech perspektyw - Clare, jej córki Geogii oraz oczywiście Harbinder. Jest to udany zabieg, aczkolwiek muszę przyznać, że narracja córki Clare najmniej mnie ciekawiła. W sumie można powiedzieć, że osią całej sprawi jest Clare. Do tego mamy jeszcze wstawki z opowiadania R.M.Hollanda pt. "Nieznajomy" i jest to moim zdaniem strzał w dziesiątkę - jest ono bardzo klimatyczne i trzymające w napięciu, idealne na długie wieczory. To coś co można opowiadać przy świecach - taka klasyka grozy, a ja takie opowiadania po prostu kocham. Sama fabuła też jest świetna i bardzo "dark academia". Mamy szkołę, w której mieszkał słynny pisarz grozy, o którym bardzo mało wiadomo. Ponoć duch jego tragicznie zmarłej żony przechadza się po korytarzach po zmroku. Brzmi bardzo klimatycznie prawda? Do tego tajemnicze morderstwo i nieuchwytny sprawca, który zdaje się prześladuje Clare i dokonuje wpisy w jej dzienniku. To wszystko świetnie spina się w jedną całość. Intryga jest bardzo dobrze skonstruowana, choć zakończenie raczej nie wyrywa z butów. Jest satysfakcjonujące, ponieważ jest logiczne i przemyślane, to jednak trochę mało szokujące jak na taką atmosferę grozy. Jednak nie jest źle, a książkę przede wszystkim bardzo dobrze się czyta.


       Jeśli chodzi o postacie, to polubiłam je mimo, że trochę mnie irytowały. Z Clare poczułam więź, ponieważ też uwielbiam opowiadania grozy. Czasem jednak wydawała mi się trochę małostkowa. Za to Harbinder to taki "zły glina", typowa twarda laska. Przypominała mi trochę Jane Rizzoli z powieści Tess Gerritsen. Najbardziej podobały mi się jednak interakcje między nimi. Na początku bardzo się nie lubiły - szczególnie źle Harbinder odebrała Clare. Jednak z czasem zaczęło się to zmieniać, kiedy musiały współpracować. To było bardzo ciekawe. Najmniej moim zdaniem wnosiła Georgia, ale zdaję sobie sprawę, że z pewnego względu jej perspektywa była też ważna. 
         Podsumowując "Puste jest piekło" to ciekawy i wciągający kryminał z wątkiem "dark academia" oraz klimatycznym opowiadaniem grozy. Ma dobrze skonstruowaną fabułę i przekonujące postacie, które nie są jednowymiarowe. Książka bardzo mi się spodobała, dlatego też od razu sięgnęłam po kolejną. 


"PS. Dzięki za zbrodnie"


        Śmierć dziewięćdziesięcioletniej staruszki, która zapomniała wziąć leków, nie budzi niczyich podejrzeń. W końcu w tym wieku to rzecz naturalna. Jednak jej opiekunka ma wątpliwości i dzieli się nimi z detektyw Harbinder Kaur. Okazuje się, że Peggy Smith była swojego rodzaju konsultantem kryminalnym - pomagała pisarzom wymyślać intrygi. Kiedy kilku z nich dostaje listy z pogróżkami, detektyw Kaur zaczyna wierzyć, że śmierć Peggy nie była przypadkowa. A upewnia się kiedy jeden z nich zostaje znaleziony martwy i od razu wiadomo, że został zamordowany. 
          I tak mamy kolejną zagadkę, z którą musi zmierzyć się detektyw Harbinder Kaur. Tym razem wspiera ją całkiem ciekawe towarzystwo -  ukraińska opiekunka Natalka, mistrzyni kryptowalut, Benedict, właściciel kawiarni i były brat zakonny oraz Edwin, starszy sąsiad Peggy. To trio jest naprawdę świetne i jest głównym atutem tej książki. Wiedzeni podejrzeniami postanawiają przeprowadzić własne śledztwo w sprawie śmierci starszej pani i trzeba przyznać, że nawet dobrze im to idzie. Każde z nich jest inne -Natalka przebojowa i łatwo nawiązująca znajomości, Benedict spokojny i opanowany oraz dobry obserwator, a Edwin stateczny i doświadczony. Myślę, że ci troje mogliby założyć agencję detektywistyczną. Po prostu nie sposób ich nie polubić. Harbinder jak to ona, trochę mnie irytowała swoim zachowaniem i na pewno nie jest jednym z moich ulubionych detektywów, ale daje radę. 


          Jeśli chodzi o intrygę to jest ona bardzo ciekawa i wciągająca. Mamy tutaj dużo wątków - tajemnicza śmierć staruszki, która doradzała pisarzom jak popełnić morderstwo, oczywiście na kartach książek, jej zamiłowanie do łamigłówek, zamaskowany człowiek włamujący się do jej domu, kartki z pogróżkami, podejrzani mężczyźni, kręcący się koło domu Peggy, powiązania szpiegowskie oraz tajemnicza pisarka Złotej Ery kryminałów. Jak widać jest w czym wybierać i dzięki temu cały czas coś się dzieje. Jest też tutaj wątek polski - jedna z przyjaciółek Peggy, Weronika, była Polką i zajmowała się tajnymi akcjami podczas II Wojny Światowej. To właśnie z tego wątku pochodzi najlepszy cytat z tej książki:"-Mama pochodziła z Polski - ciągnie Dex. - Dlatego źle znosiła głupców." Nic dodać nic ująć 😁. Chociaż zakończenie nie jest jakieś szokujące, to uważam że jest dobrze dopracowane i satysfakcjonujące. Książka naprawdę mi się podobała i na pewno będę do niej wracać. Teraz jestem bardzo ciekawa trzeciej części i czekam z niecierpliwością. 




        Bibliografia: 
        
            

piątek, 29 maja 2026

CYNTHIA MURPHY "PRZYJACIÓŁ TRZYMAJ BLISKO"

 

        Cynthia Murphy to obok Natashy Preston i Holly Jackson, kolejna ciekawa autorka thrillerów Young Adult. Przeczytałam jej wszystkie do tej pory wydane książki i uważam je za bardzo udane. Dlatego też niezmiernie ucieszyłam się z kolejnej. Jak tym razem wypadła brytyjska autorka? 
       Chociaż wydawało się, że Chloe ma wszystko - urodę, popularność w renomowanej szkole Morton, przystojnego chłopaka, przynależność do tajnego stowarzyszenia, a tym samym do elity, w jednej chwili to wszystko całkowicie się sypie z powodu zdrady jej najlepszej przyjaciółki. Chcąc jakoś ukarać zdrajczynię dokonuje wpisu do tzw. Księgi Zbrodni i Kar. Jednak sytuacja staje się niepokojąca kiedy wpisy z owej księgi zaczynają się urzeczywistniać, a w szkole dochodzi do morderstw. Ktoś w Akademii Morton nie cofnie się przed niczym, aby ukarać winowajców. Czy Chloe uda się dojść do prawdy?


       Muszę przyznać, że mam mały problem z tą książką, ponieważ podobała mi się do pewnego momentu, a że ten moment jest po jej koniec, to chyba muszę ją ocenić pozytywnie. Oczywiście jest tu parę zgrzytów, jednak ogólnie myślę, że książka jest dosyć udana. Zacznę może od pozytywów - przede wszystkim klimat. Renomowana szkoła z internatem, tajne Stowarzyszenie Klejnotu i Kości, bogaty biznesmen uwikłany w ciemne interesy, tajemnicze morderstwa i Księga Zbrodni i Kar, która zmienia się w rzeczywistość. Bardzo "dark academia", czyli motyw który po prostu uwielbiam. Nasza bohaterka Chloe zaczyna prowadzić własne śledztwo, w którym nie tylko dowiaduje się prawdy o swojej byłej przyjaciółce, ale też wpada na trop niepokojących powiązań członków tajnego stowarzyszenia. Cała intryga jest bardzo dobrze poprowadzona - mamy zaginięcie, morderstwa, które z pozoru wydają się wypadkami, sieć powiązań, dziwne zachowania niektórych osób, tajne rytuały. Zagadka jest ciekawa i wciągająca, a książkę bardzo dobrze się czyta. Wiadomo nie jest to jakaś wybitna literatura, ale jest całkiem przyjemna. Do tego akcja jest dosyć wartka i nie ma tutaj wielu zbędnych opisów, dlatego fabuła nie nudzi. 


        Teraz muszę przejść do zgrzytów - przede wszystkim zakończenie. Nie podobało mi się naprawdę - chociaż przewidywalne, to miałam nadzieję, że jednak autorka nie pójdzie w tą stronę. Niestety zawiodłam się, bo nie było w tym żadnej tajemnicy, a "dark academia" i tajne stowarzyszenie aż się o to prosiły. W książce Olivii Worley pt. "Debiutantki" był podobny motyw i tam było to lepiej rozwiązane. Jedyny plus jest taki, że to rozwiązanie jest logiczne, a nie jakieś wyssane z palca. Druga rzecz to straszna infantylność głównych bohaterów. Wiem, wiem to książka o bardzo młodych ludziach, którzy mają prawo głupio się zachowywać, ale tutaj to już przesada. Główna bohaterka momentami bardzo mnie irytowała - miałam wrażenie, że bardziej się przejmuje swoim byłym chłopakiem, niż morderstwami. Aż dziw, że w ogóle prowadziła jakiekolwiek śledztwo i do czegoś doszła.  Ogólnie postacie, oprócz współlokatorek Chloe, były po prostu durne. Moja tolerancja na głupawą młodzież została mocno nadszarpnięta. 


          Jednak mimo tych wad książka mi się podobała. Myślę, że zaważył tutaj motyw "dark academia" i tajnego stowarzyszenia oraz to, że naprawdę dobrze się ją czytało. Ja osobiście jestem ostatnio bardzo zmęczona, dlatego cieszy mnie lekki, klimatyczny thriller, przy którym nie muszę za bardzo wytężać umysłu. Jako fajna rozrywka na wieczór myślę, że będzie odpowiednia. 





            Bibliografia:

piątek, 15 maja 2026

FREIDA MCFADDEN "ODDZIAŁ D"

 


            Dzisiaj kolejna książka chyba najpopularniejszej ostatnio autorki thrillerów, czyli Freidy McFadden. Tak, trzeba przyznać, że w ostatnim czasie jej książki wydawane są naprawdę często, co oczywiście bardzo mnie cieszy, bo bardzo lubię jej powieści. Najnowsza zatytułowana jest "Oddział D" i dzieje się w jakże odpowiednim miejscu dla thrillerów, czyli w szpitalu psychiatrycznym. 
         Studentka medycyny Amy bardzo boi się nocnego dyżuru na słynnym Oddziale D, czyli oddziale całodobowej opieki psychiatrycznej. Choć nie jest to przyjemne miejsce, Amy ma swoje powody, aby naprawdę się go bać. Jednak nie ma wyjścia i kiedy trafia na nocny dyżur, postanawia go po prostu przetrwać. Z czasem okazuje się, że może być z tym problem - pacjenci ostrzegają ją, że jeden z nich ma mordercze zamiary, a jej kolega znika w tajemniczych okolicznościach. Dodatkowo dopada ją jej własna przeszłość. Czy młoda studentka wyjdzie z tego cało?


          Od razu chciałam zaznaczyć, że uwielbiam thrillery, których akcja dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Jednymi z moich ulubionych książek są "Pacjentka" Alexa Michaelidesa czy "Dom bez klamek" Jędrzeja Pasierskiego, a filmów "Krzywe linie Boga". Wszystkie on dzieją się w szpitalach psychiatrycznych. Myślę, że jest to jedno z najbardziej przerażających miejsc, dlatego też jest idealne dla akcji thrillerów i horrorów. Stąd, kiedy przeczytałam opis najnowszej książki Freidy McFadden, to bardzo się podekscytowałam. Śledzimy w niej losy Amy, studentki medycyny, która musi odbyć dyżur na oddziale psychiatrycznym, czego naprawdę się boi. Narracja prowadzona jest dwutorowo - współcześnie i sprzed ośmiu lat. Oczywiście przeplatają się one wzajemnie i dopiero z czasem dowiadujemy się co takiego strasznego wydarzyło się przed ośmiu laty, że nasza bohaterka panicznie boi się oddziału psychiatrycznego. Trzeba przyznać, że jest to ciekawa historia, jak zwykle dwuznaczna moralnie. 
        Jednak najlepsze dzieje się współcześnie. Amy trafia na dyżur i od razu ma złe przeczucia. Po pierwsze współdyżurującym w tym dniu jest jej były chłopak, z którym to rozstanie nadal ją boli. Po drugie pacjenci w większości, choć dziwnie się zachowują, są uznawani za nieszkodliwych. Ale czy na pewno? Po trzecie jest to miejsce zamknięte na szyfrowy zamek i nie ma tu zasięgu, a dochodzi do awarii. Po czwarte pacjenci informują ją, że jeden z nich chce uciec z izolatki i wszystkich pozabijać. Po piąte widzi dziwne rzeczy - krew na podłodze, otwarte drzwi izolatki, a jej towarzysz znika. Po szóste spotyka kogoś ze swojej przeszłości, kogo już nigdy miała nadzieję nie spotkać. To chyba wystarczające, żeby się śmiertelnie przerazić prawda? Najbardziej w takich książkach podoba mi się jednak to, że bohaterowie nie dość, że nie mogą ufać nikomu w swoim otoczeniu, choćby ten ktoś nie wiadomo jak bardzo wydawał się normalny, to z z czasem nie mogą ufać nawet samym sobie. Przebywanie w takim miejscu sprawia, że człowiek zaczyna powątpiewać we własne zmysły. 


            Dodatkowo prawie od razu coś się dzieje, więc akcja jest dosyć wartka. Choć w sporej części książki Amy po prostu chodzi po oddziale i rozmawia z różnymi ludźmi, to prawie zawsze w tle dzieje się coś dziwnego. Fabuła jest dobrze skonstruowana, chociaż trochę naciągane wydawały mi się zabezpieczenia na takim oddziale. Chyba musiały być naprawdę kiepskie, że doszło do czegoś takiego. Jednak mimo wszystko znajdowali się tam potencjalnie niebezpieczni ludzie. Chociaż może była to placówka niedofinansowana, co u nas w Polsce też jest nagminne. I właśnie dlatego zakończenie trochę mi nie leżało - owszem było tu parę zwrotów akcji powodujących gęsią skórkę i było to w miarę logicznie wytłumaczone, jednak właśnie trochę grubymi nićmi szyte i mało wgniatające w fotel. Nie było ono złe, jednak trochę znów zbyt typowe dla tej autorki. Może chciałabym coś ciut innego. 
          Inną rzeczą, która mnie irytowała było zachowanie głównej bohaterki. Jak na studentkę medycyny moim zdaniem była po prostu głupia. Jej zachowanie często było infantylne, łatwo dawała się podpuścić i ufała osobie, której wiedziała, że nie powinna. Owszem zżerały ją wyrzuty sumienia, ale bez przesady. Chyba jednak lekarz powinien być trzeźwo myślącym i racjonalnym człowiekiem. Często miałam wrażenie, że ci pacjenci potrafili więcej zdziałać od niej. Już jej przyjaciółka, a raczej była przyjaciółka była ciekawszą postacią.


                Jednak książka, mimo kilku wad, naprawdę mi się podobała. Ma przede wszystkim fantastyczny klimat - zamknięty oddział psychiatryczny, dziwni pacjenci, sekret z przeszłości i tajemnicze zniknięcie. To wszystko tworzy ciekawą całość, a książka bardzo wciąga. Myślę, że naprawdę warto się zapoznać. 






            Bibliografia:
  1. F.McFadden, Oddział D, Czwarta Strona Grupa Wydawnictwa Poznańskiego Sp. z o.o. 2026, można kupić np. tu: https://www.empik.com/oddzial-d-freida-mcfadden,p1718573970,ksiazka-p , tu: https://bonito.pl/produkt/oddzial-d lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/oddzial-d-7579988-ksiazka.html


piątek, 1 maja 2026

"AGATHA CHRISTIE. ŚWIAT ZAGADEK. POIROT"

 

    Wydawnictwo Dolnośląskie po raz kolejny postanowiło zrobić niespodziankę fanom Królowej Kryminałów. Właśnie została wydana następna książka z łamigłówkami, oparta na twórczości Agathy Christie. Tym razem w centrum zagadek jest mój ulubiony detektyw, czyli Herkules Poirot. Uwielbiam gry książkowe i rozwiązywanie różnych zadań logicznych, a takie zadania, które nawiązują do książek mojej ulubionej autorki, to dla mnie wspaniała rozrywka.


       Tym razem mamy zbór łamigłówek podzielony na dziewięć rozdziałów, z których każdy nawiązuje do książek o Herkulesie Poirot np. do moich ulubionych powieści jak "Wielka Czwórka", "Morderstwo w Mezopotamii", czy "Morderstwo w Orient Expressie". Byłam szczególnie podekscytowana zagadkami z rozdziału właśnie o "Wielkiej Czwórce", ponieważ jest to mniej znana i moim zdaniem bardzo niedoceniona powieść Agathy Christie, a która jest po prostu wspaniała. W tych wszystkich rozdziałach jest razem sto zagadek, do których oczywiście mamy rozwiązania na końcu książki. Tak jak w przypadku poprzedniej części, mamy w każdym rozdziale wstawki fabularne, które tworzą jedną całość. To wszystko nadaje zagadkom niesamowitej atmosfery. 


    Ten zbór jest również pięknie wydany. Okładka ma fantastyczny czerwony kolor, na którym znajdują się bardzo pasujące do niego złocenia oraz bardzo klimatyczne obrazki, które świetnie pasują do prozy Agathy Christie. W środku także znajduje się mnóstwo obrazków, które nie tylko są częścią zagadek, ale też nawiązują do kolejnych powieści. To wszystko naprawdę cieszy nie tylko umysł, ale też oko. 


       Jeśli chodzi o zagadki, to tak jak w poprzedniej części są one przeróżne. Tak więc mamy tu krzyżówki, diagramy, wykreślanki, zagadki logiczne, rebusy, zagadki matematyczne i wiele innych. Mają one też różny poziom trudności. Na szczęście ze względu na odpowiedzi z tyłu książki nie mamy poczucia frustracji, jednak wiadomo warto wszystkie rozwiązać samemu. Ewentualnie można tą książkę wykorzystać do świetnej zabawy np. we dwoje z partnerem bądź przyjaciółką i wspólnie stawić czoła wyzwaniom intelektualnym. Mnie się one naprawdę podobały. Nie tylko dlatego, że uwielbiam zagadki, szczególnie z kryminałem w tle, ale też dlatego, że sporo z nich naprawdę stanowiło wyzwanie. Trzymam tą książkę przy łóżku i wieczorem, w zależności od tego jak bardzo jestem zmęczona, rozwiązuję sobie dwie, trzy zagadki. Uważam, że jest to dla mnie świetny relaks - trzeba wytężyć umysł i skupić się na zadaniu, co pozwala oderwać myśli od mniej przyjemnych rzeczy. 


  Myślę, że ten zbiór jest czymś fantastycznym, szczególnie dla fanów Królowej Kryminałów. Ma bardzo ciekawe i wciągające zagadki, świetny klimat i jest bardzo ładnie wydany. Naprawdę warto się zaopatrzyć. 


 Jeśli macie ochotę poczytać o poprzedniej części serdecznie zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2025/05/agatha-christie-swiat-zagadek.html


czwartek, 23 kwietnia 2026

YRSA SIGURÐARDÓTTIR "ZŁE DECYZJE"


         "Złe decyzje" to druga po "Znikąd pomocy" książka z serii pt. "Czarny lód" autorstwa znanej islandzkiej pisarki Yrsy Sigurðardóttir. Jest to jedna z moich ulubionych pisarek, autorka świetnej serii o prawniczce Thorze. Jej powieści mają niesamowity klimat - mimo, że są to thrillery/kryminały to czytając je ma się wrażenie, że to zupełnie inny gatunek, czyli horror. Chociaż sprawy na końcu są logicznie wyjaśnione, to jednak towarzyszy im atmosfera grozy. I to właśnie najbardziej mi się podoba. Seria "Czarny lód" opowiada o patolożce Iðunn, której towarzyszą policjanci Tỳr i Karólína.
  Pięcioro przyjaciół z czasów studenckich bierze udział w pogrzebie swojej koleżanki Guggi. Ceremonia odbywa się na Wyspie Westmana, gdzie kobieta mieszkała. Kiedy, z powodu burzy, wyspa zostaje odcięta od świata, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Przyjaciele zaczynają dostawać telefony z pogróżkami, a w domu Guggi dokonują makabrycznego odkrycia. Wygląda na to, że ich mroczna przeszłość postanowiła w końcu dać o sobie znać. Kiedy na miejsce przybywają policjanci wraz z patolożką Iðunn, nie mogą zrozumieć z czym mają do czynienia. Jak straszliwe sekrety kryje w sobie malownicza wyspa? I jak bardzo złe decyzje podjęła w przeszłości grupa studentów?


       Fabuła, tak jak w poprzednim tomie, jest pokazana dwutorowo - z jednej strony mamy relację poczynań grupki przyjaciół, pokazaną z perspektywy jednego z nich, lekarza Traustiego, a z drugiej zaś opis śledztwa przedstawiony tym razem przez Iðunn. U Yrsy Sigurðardóttir ten zabieg jak zawsze się sprawdza, chociaż przez to, że dosyć dużo się dzieje, to trzeba się skupić, żeby się nie pogubić. Obie historie są ciekawe. W opowieści Traustiego mamy do czynienia z sekretem z przeszłości, który cały czas nam towarzyszy w tle. Okazuje się bowiem, że kiedy sześcioro przyjaciół było studentami, z ich mieszkania zaginęła w tajemniczych okolicznościach inna studentka - Gudrun. Odbywała się tam wtedy suto zakrapiana impreza i przez to przyjaciele nic nie pamiętają. A przynajmniej tak twierdzą, ponieważ w trakcie pobytu naszych bohaterów na wyspie, na jaw wychodzi, że każdy z nich coś ukrywa. Największy problem miałam z nimi taki, że trudno ich było polubić. Każde z nich miało coś na sumieniu, wszyscy zachowywali się irracjonalnie i bardzo infantylnie jak na trzydziestolatków. Poza tym podejmowali naprawdę złe decyzje i to one doprowadziły ich do punktu, w którym się znaleźli. Wszystkie wydarzenia są skutkiem ich działań, więc bardzo trudno jest im współczuć. 


       Sytuacja ma się trochę inaczej z opowieścią Iðunn - śledztwo prowadzone przez policjantów i patolożkę naprawdę mnie wciągnęło, ponieważ miało dużo zwrotów akcji. Wiele rzeczy, okazywało się być zgoła czymś innym, niż na początku się wydawało, co zaskakiwało nawet samą Iðunn, bądź co bądź doświadczonego naukowca. Dodatkowo poznajemy też jej przeszłość i relacje rodzinne, które nawiasem mówiąc nie są zbyt różowe. Same śledztwo jest też niezwykle trudne i policjantom niełatwo jest dojść do prawdy. Mamy tutaj naprawdę dużo szczegółów, które prowadzą do wniosków przeczących samym sobie. Jednak samo rozwiązanie sprawy trochę mnie rozczarowało - ten tom cierpi na tą samą przypadłość co poprzedni. W moim mniemaniu zakończenie jest trochę zbyt proste jak na taką historię. Szczerze to spodziewałam się czegoś mocniejszego, a tutaj tak jakoś to wszystko wydawało mi się banalne - ot typowa sprawa kryminalna. 


         I jeszcze jednej rzeczy mi w tej książce zabrakło - tej typowej dla Yrsy atmosfery grozy. W poprzednim tomie była ona mocno wyczuwalna. Tutaj, poza jednym wątkiem dotyczącym tablicy ouija, praktycznie tego nie było. Owszem w fabule mamy dużo napięcia, głównie z przerażającym odkryciem w piwnicy, ale jest ono charakterystyczne dla thrillerów, a nie horrorów. Uważam, że to bardzo szkoda, bo odcięte od świata mroźne terytorium to idealna atmosfera dla horrorów, o czym świadczy właśnie inna powieść autorki pt. "Pamiętam cię".
     Nie uważam jednak, że "Złe decyzje" to kiepska książka. Jest to naprawdę wciągający thriller z ciekawym śledztwem i tajemnicami w tle. Czytało mi się ją bardzo dobrze i zaangażowałam się tą historię. Autorka ma niekwestionowany talent do tworzenia intrygujących i mrocznych historii. Myślę, że naprawdę warto się zapoznać. 


    Jeśli macie ochotę poczytać o pierwszym tomie "Czarnego lodu" serdecznie zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2024/10/yrsa-sigurardottir-znikad-pomocy.html




czwartek, 9 kwietnia 2026

ATTICUS PÜND PO RAZ TRZECI, CZYLI "MORDERSTWA W MARBLE HALL" ANTHONY HOROWITZ

 

            "Morderstwa w Marble Hall" są długo przeze mnie wyczekiwanym kryminałem. Jest to już trzecia odsłona przygód redaktorki Susan Ryeland i genialnego detektywa Atticusa Pünda. Poprzednie części, czyli "Morderstwa w Somerset" i "Morderstwa w Suffolk" opisałam we wcześniejszym poście. Dla przypomnienia - powieści te mają charakter książki w książce. Z jednej strony mamy perypetie redaktorki kryminałów Susan, a z drugiej książki Alana Conwaya o detektywie Atticusie Pündzie, które to właśnie redaguje nasza bohaterka. Tak się składa, że oni oboje zajmują się śledztwami w sprawie morderstw - Susan przez przypadek, Atticus dlatego, że jest to jego praca. Oba te śledztwa są naprawdę bardzo interesujące. I tym razem mamy dwie książki w jednej. 
       Susan dostaje pociągającą, a jednocześnie przerażającą propozycję - ma się podjąć redakcji kontynuacji przygód Atticusa Pünda, stworzonej przez wnuka słynnej autorki książek dla dzieci Eliota Crace'a. Z jednej strony ma szansę wrócić na rynek wydawniczy, z drugiej z fikcyjnym detektywem wiążą się traumatyczne wspomnienia. Mimo tego postanawia przyjąć ofertę. Jednak bardzo szybko zaczyna tego żałować - Eliot twierdzi, że jego babcia została zamordowana, a tożsamość mordercy ukrył w swojej książce. Susan po raz kolejny znajdzie się w niebezpieczeństwie. Tylko czy i tym razem uda jej się wyjść z tego cało? 


          I mamy kolejny świetny kryminał w klasycznym stylu. Muszę przyznać, że do lektury siadłam z prawdziwą przyjemnością i się nie zawiodłam. I tym razem Anthony Horowitz serwuje nam wspaniałą rozrywkę. Susan znów popada w kłopoty, a Atticus kolejny raz trafia na trop skomplikowanej zbrodni. I jedno i drugie śledztwo było świetne. Intryga jest bardzo dobrze skonstruowana. Zaczynamy jak zwykle od Susan, która przeżywa poważne zmiany w swoim życiu - wróciła do Londynu i pracuje jako samotny strzelec. Dostaje propozycję nie do odrzucenia - ma redagować kolejną książkę o Atticusie Pündzie, napisaną przez Eliota Crace'a. Jest on wnukiem słynnej pisarki Miriam Crace i twierdzi on, że jego babcia została otruta. W jego książce Atticus Pünd zajmuje się śledztwem w sprawie morderstwa Margaret Chalfont, która.........została otruta. Tak właśnie przenikają się dwa światy - ten rzeczywisty, gdzie Susan postanawia dojść do prawdy i ten fikcyjny, gdzie słynny detektyw walczy nie tylko z nieuchwytnym zabójcą, ale i śmiertelną chorobą. Oba śledztwa są naprawdę wciągające i mają fantastyczny klimat. Z jednej strony rodzina uwielbianej na całym świecie pisarki, która okazuje się ukrywa fakt, że ich rodzicielka wcale nie była taka idealna, z drugiej zabójstwo kobiety, którą wszyscy kochali. Tak więc w pierwszym przypadku wiele motywów, w drugiej ich brak. W tej części trzeba było naprawdę skupiać się na fabule, która ma dużo wątków wzajemnie się przeplatających. Obie zagadki są takie, jakie ja lubię najbardziej - w stylu starych kryminałów, jak książki Conan Doyle'a i Agathy Christie. Mamy więc tu klasyczne otrucie, wiele motywów - tych widocznych na pierwszy rzut oka i tych ukrytych, dziwnie zachowujących się podejrzanych, tajemnice z przeszłości i zemstę. Do tego dochodzi bardzo dla mnie jako historyka ciekawy wątek kradzieży dzieł sztuki w trakcie II wojny światowej. To wszystko jest zgrabnie złożone w logiczną całość, którą bardzo dobrze się czyta. Jeśli chodzi o zakończenie, to jest ono satysfakcjonujące, mimo że w większości domyśliłam się o co chodzi. Jednak w ogóle nie przeszkadzało mi to w odbiorze - bardzo mnie ta lektura wciągnęła. 


           Jeśli chodzi o postacie, to uwielbiam Atticusa Pünda. Jest on trochę bardziej ludzki, niż najsłynniejsi fikcyjni detektywi. Doznał koszmaru wojny i teraz stara się pomagać innym. Trzeba przyznać, że jest po prostu miły. Dzięki temu bardziej zjednuje sobie ludzi i potrafi więcej z nich wyciągnąć. I jak zwykle może pochwalić się genialną dedukcją. Susan też dobrze sobie radziła zważywszy na okoliczności i nawet tak bardzo mnie nie irytowała. Postacie drugoplanowe również były świetnie skonstruowane - wszyscy zachowywali się jakby coś ukrywali. Chociaż były one raczej typowe dla klasycznych kryminałów, to jednak były tak ciekawie i barwnie opisane, że nie sprawiały wrażenia sztampowych. Do tego dochodzi oczywiście osoba z przeszłości Susan, która w tej opowieści odgrywa zadziwiającą rolę. 
            Ta książka naprawdę jest świetna i chyba zaryzykuję stwierdzenie, że podoba mi się najbardziej z całej trylogii. Mam wrażenie, że teraz raczej nie są modne klasyczne kryminały, tak więc jest to dla mnie prawdziwa perełka. Ja wychowałam się na opowieściach o Sherlocku Holmesie i Herkulesie Poirot, więc właśnie taki rodzaj kryminału kocham najbardziej, a Anthony Horowitz właśnie to tego nawiązuje. Uważam, że jest on godnym następcą najsłynniejszych autorów kryminałów. Serdecznie polecam.      

   Jeśli macie ochotę zapoznać się z poprzednimi częściami zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2026/03/ksiazka-na-weekend-anthony-horowitz-i.html



            Bibliografia:


wtorek, 31 marca 2026

FREIDA MCFADDEN "LOKATORKA"


  Czy tak jak ja lubicie film "Sublokatorka" z 1992 r. z Bridget Fondą i Jennifer Jason Leigh? Albo film "Współlokatorka" z 2011 r. z Minką Kelly i Leighton Meester? Jeśli tak to najnowsza książka Freidy McFadden pt. "Lokatorka" jest właśnie dla was. 
                Blake i Krista mimo, że posiadają fantastyczny apartament na Manhattanie, mają kłopoty finansowe. Mężczyzna niedawno stracił w nieprzyjemnych okolicznościach pracę i ciężko jest mu znaleźć nową. Dlatego też para postanawia przyjąć współlokatorkę. Po wielu nieudanych próbach udaje im się trafić na sympatyczną Whitney. Kiedy kobieta się wprowadza wszystko okazuje się być w porządku, jednak do czasu. W mieszkaniu zaczyna unosić się nieprzyjemny zapach, przedmioty zmieniają swoje położenie i z góry dochodzą dziwne odgłosy. Dla Blake'a do kolejny powód do stresu i mężczyzna zaczyna popadać w paranoję. Nawet jego dziewczyna odnosi się do niego z dystansem. Blake obwinia o wszystko nową lokatorkę. Kim naprawdę jest osoba, którą wpuścili do swojego życia? 


               Z góry przyznam, że uwielbiam motyw współlokatorki w thrillerach, dlatego też ta książka od razu mnie przyciągnęła. Wyżej wymienione filmy to jedne z moich ulubionych. Ja sama nigdy nie miałam współlokatorów, ale moja przyjaciółka przez pewien czas miała. Może w Polsce nie jest to normą jak w Stanach, ale się zdarza. Jako motyw w thrillerach jest super, ale w życiu raczej bym nie chciała dzielić mieszkania z obcą osobą. Myślę, że jest to ryzykowne. O tym właśnie przekonał się bohater "Lokatorki" Blake. Z pozoru jest człowiekiem sukcesu - doszedł do wysokiego stanowiska dzięki swojej ciężkiej pracy, ma piękne mieszkanie i wspaniałą narzeczoną. Jednak to wszystko się sypie, kiedy mężczyzna traci pracę oskarżony o kradzież dokumentów firmowych. Wtedy zmuszony jest wziąć współlokatorkę. I właśnie z nim mam największy problem w tej książce. Po raz pierwszy narratorem opowieści u Freidy Mcfadden jest mężczyzna i chyba można wywnioskować, że nie ma ona o tej płci najlepszego zdania. Blake jest po prostu aroganckim dupkiem, przez co trudno mu kibicować i współczuć. Jest to postać totalnie antypatyczna, zmierzła, bezczelna i chamska. Do tego nie grzeszy zbytnią inteligencją. Totalnie nie rozumie co się wokół niego dzieje i nawet nie próbuje tego na spokojnie przeanalizować. Łatwo poddaje się emocjom, przez co jest idealną ofiarą. Trudno mi było się nie irytować. Jego narzeczona wydawała mi się taka bez wyrazu i bardzo naiwna. Jedyną ciekawą postacią jest Whitney. Czy jest szczera i miła? Czy coś ukrywa? Dlaczego dziwnie się zachowuje? Jest tajemnicza i podejrzana, ale jako jedyna z tej trójki zdaje się używać mózgu. 


          Intryga jest naprawdę ciekawa. Jak już wcześniej wspomniałam uwielbiam taki motyw, a tutaj jest on naprawdę dobrze poprowadzony. Napięcie rośnie powoli - na początku są to drobnostki: dziwny zapach, alergia, odgłosy w nocy. Później jednak sytuacja staje się bardziej niepokojąca. Kiedy Blake orientuje się, że coś jest poważnie nie tak postanawia rozpocząć własne śledztwo. To powoduje, że akcja nagle przyspiesza, aż do bardzo dynamicznego punktu kulminacyjnego. I zakończenie, choć trochę schematyczne dla tej autorki, uważam za satysfakcjonujące. 
             Do tego wszystkiego dochodzi całkiem fajny klimat. Mieszkanie, w którym znajduje się obca osoba, dziwne zachowanie lokatorki, która wydaje się nie mieć żadnego motywu, aby prześladować głównego bohatera, niepokój, że nie można czuć się bezpiecznie we własnym domu i miotanie się głównego bohatera, który nie potrafi zrozumieć co się dzieje. 
         Jedyne oprócz głównego bohatera co mnie irytowało to to, że parę sytuacji było mocno naciąganych np. utrata pracy. Szef wezwał naszego bohatera "na dywanik", powiedział, że ten niby ukradł dane firmy i je sprzedał, kazał mu się spakować i tyle. Może w Stanach jest inne prawo pracy niż w Polsce, ale nie powinien mu pokazać jakiś dowodów? Blake nie powinien mieć szansy się wytłumaczyć? Nie powinno być zrobione jakieś postępowanie dyscyplinarne? Trochę dziwne, ale tam w Stanach pozywają się o byle co, a o nieuprawnione zwolnienie nie? Było tam jeszcze wiele nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. Jednak tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Książkę czytało się bardzo dobrze, była wciągająca, miała fajny klimat i tematykę. Serdecznie polecam. 


       Jeśli macie ochotę poczytać o innych książkach Freidy McFadden serdecznie zapraszam:


        Bibliografia:
  1. F.McFadden, Lokatorka, Czwarta Strona Grupa Wydawnictwa Poznańskiego Sp. z o.o. 2026, można kupić np. tu: https://www.empik.com/lokatorka-freida-mcfadden,p1700902405,ksiazka-p?qa=lokatorka&ac=true , tu: https://bonito.pl/produkt/lokatorka-2 lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/lokatorka-7559418-ksiazka.html

KSIĄŻKA NA WEEKEND - ELLY GRIFFITHS I HARBINDER KAUR

           Jak wiele razy wspominałam jestem wielką fanką motywu "dark academia" i nie ustaję w poszukiwaniach książek w tej tema...