Święta zbliżają się wielkimi krokami, ale świąteczny klimat czuć już od dawna. Chociaż oczywiście sklepy mocno z tym przesadzają, ponieważ świąteczne dekoracje pojawiają się już w październiku. Uważam, że to duże przegięcie i w pewnym stopniu psuje radość. Myślę, że świąteczną atmosferę tak naprawdę powinniśmy zacząć od grudnia - Mikołaj to odpowiedni czas. Ja właśnie już się nakręciłam i zaczęłam czytać bożonarodzeniowe kryminały i chciałabym o nich napisać - nic tak nie poprawia humoru jak trup pod choinką 😁.
Mavis Doriel Hay "Zabójczy Święty Mikołaj"
W rezydencji Flaxmere na Święta zjeżdża się cała rodzina Melburych. Jednak nie jest im dane cieszyć się świąteczną atmosferą - senior rodu, sir Osmond, zostaje znaleziony zastrzelony w swoim gabinecie. Wtedy okazuje się, że tak naprawdę rodzinna sielanka to tylko pozory - praktycznie każdy z obecnych miał motyw, aby pozbyć się sędziwego patriarchy. Przed prowadzącym śledztwo jest nie lada zadanie, tym bardziej, że głównym podejrzanym jest........ święty Mikołaj.
Powieść ta należy do klasyki kryminałów - została wydana w 1936 r. Dlatego też przypomina inne książki tego typu jak np. Agathy Christie i to jest jej największa zaleta. Mamy tutaj typową, klasyczną zbrodnię - bogaty, utytułowany nestor rodu zostaje zastrzelony w swoim gabinecie. I praktycznie od razu wiadomo, że to nie było samobójstwo, ani nie jest to robota nikogo z zewnątrz. Obecna na miejscu rodzina, choć wygląda na idealną, pełna jest nieporozumień, niesnasek i wzajemnych animozji. Czy to wystarczy, aby kogoś zamordować? Należy jednak pamiętać, że gdy w grę wchodzą pieniądze, a tym bardziej spora suma, wielu ludzi pozbywa się zahamowań. Intryga jest bardzo dobrze skonstruowana - mamy tajemnicze morderstwo, a praktycznie każdy z obecnych miał motyw i sposobność. Choć z pozoru zbrodnia mogła wyglądać na spontaniczną, to tak naprawdę od razu widać, że była dobrze przemyślana. Cała sprawa jest dobrze poprowadzona i chociaż zakończenie nie wyrywa z butów, to jest dosyć satysfakcjonujące. Autorka naprawdę potrafi mylić tropy, a w pewnym momencie jest ich dosyć sporo.
Postacie też są dobrze rozpisane, choć są raczej typowe dla takich klasycznych kryminałów. Na pierwszym miejscu mamy sir Osmonda - człowieka z lekka gburowatego, trochę tyrana, mało przejmującego się uczuciami innych. Potem mamy syna i cztery córki wraz z rodzinami. Do tego siostra sir Osmonda - Mildred Melbury, typowa stara panna. Oprócz nich obecni są adoratorzy najmłodszej córki Jennifer, która jeszcze nie wyszła za mąż i mieszka z ojcem. Z pozoru niczym niewyróżniająca się rodzina. A jednak doszło do morderstwa. Czy syn nie mógł się doczekać kiedy odziedziczy tytuł? Czy córka ma wielki żal do ojca, że się od niej odwrócił? Czy kolejna córka jest strasznie zdesperowana? Czy inna kogoś chroni? A Jennifer, czy chce uciec od ojcowskiej tyrani? Dużo pytań, które tylko z czasem się mnożą. Tutaj książka różni się od dzieł Królowej Kryminałów - w pewnym momencie to wszystko jest mocno zagmatwane, czasem ma się wrażenie, że aż za bardzo. To w sumie jedyna wada tej książki - myślę, że jest sporo niepotrzebnych rzeczy i wątków.
Jednak najlepsza jest w tek książce atmosfera - staroświecka angielska posiadłość, bogaty senior rodu, tajemnicze morderstwo, podejrzani, z których każdy coś ukrywa. A to wszystko we wspaniałym, świątecznym klimacie. Myślę, że to ciekawa pozycja na okres świąteczny dla wielbicieli klasycznych kryminałów.
Anne Meredith "Portret mordercy"
Rodzina Grayów jak co roku spotyka się na Święta w posiadłości seniora rodu Adriana. Jednak to nigdy nie była sielanka - każde z jego sześciorga dzieci ma do niego żal, a nawet można by powiedzieć, że go nienawidzi i życzy mu śmierci. Są jednak w głębokim szoku, kiedy Adrian zostaje znaleziony martwy. Pomimo, iż dzieci nie darzyły ojca sympatią, jego śmierć nie budzi ich zachwytu - w tym miejscu pojawia się lęk, w końcu każde z nich miało motyw. Czy prawda im się przysłuży, czy wręcz przeciwnie - lepiej żeby nigdy nie wyszła na jaw?
Z pozoru książka wydaje się prawie identyczna jak poprzednia - świąteczny zjazd rodzinny, senior rodu znaleziony martwy, jego dzieci mają motyw, a rodzinne tajemnice nie mogą ujrzeć światła dziennego. Jednak na tym podobieństwa się kończą. Powieść Anne Meredith ma zupełnie inną formę - praktycznie od początku wiemy kto jest mordercą i dlaczego to zrobił - przynajmniej po części. Trzeba przyznać, że jest to naprawdę innowacja - w powieściach kryminalnych zdarza się to bardzo rzadko, gdyż właśnie odkrycie mordercy stanowi punkt kulminacyjny fabuły i wzbudza największe emocje, szczególnie gdy sprawca jest niespodziewany. Tutaj jednak tożsamość sprawcy nie jest punktem kulminacyjnym, a punktem wyjścia - od tego cała sprawa się właściwie rozpoczyna. Choć wcześniej mamy zarys postaci i ich problemów, to jednak morderstwo uruchamia pewną machinę, w którą bohaterowie zostają wplątani. Tu jest kolejna ciekawa rzecz - każdy z nich jest naprawdę paskudną postacią. Dzięki temu mamy wrażenie, że morderca został nim tak naprawdę z przypadku - równie dobrze każde z nich mogło to zrobić. W pewnym momencie nawet współczujemy mordercy - wcale nie wygląda, że w tym towarzystwie jest najgorszą personą. I to właśnie w tej książce jest najciekawsze - poznajemy myśli mordercy po dokonaniu czynu oraz jego bezpośrednie konsekwencje. Autorka daje nam możliwość przeniknięcia w umysł sprawcy i poznania jego myśli. Możemy zobaczyć jak bardzo morderstwo na niego wpłynęło. Jest to bardzo ciekawy zabieg. Jednak "Portret mordercy" to nie jest lekki kryminał na Święta - pokazuje najgorsze cechy ludzkiej psychiki, w tym nie tylko zdolność do morderstwa, ale przede wszystkim najzwyklejszą ludzką podłość.
Uważam, że jest to ciekawa książka, chociaż nie do końca w moim guście. Ja preferuję klasyczne kryminały gdzie mamy detektywa, śledztwo i moment kulminacyjny, czyli złapanie mordercy. Jednak muszę przyznać, że ta książka mnie zaintrygowała - wymyka się standardowym schematom, a ja uważam, że czasem warto sięgnąć po coś innego. Poza tym uważam, że warto zagłębiać się w umysł przestępcy, co robią oczywiście profilerzy. Dzięki temu można szybciej złapać sprawcę, a nawet zapobiegać kolejnym zbrodniom. Tutaj, choć oczywiście mamy do czynienia z fikcją, jest to równie interesujące.
ciąg dalszy nastąpi......
Bibliografia:
- M.D.Hay, Zabójczy Święty Mikołaj, Wydawnictwo Zysk i S-ka 2024, można kupić np. tu: https://www.empik.com/zabojczy-swiety-mikolaj-mavis-doriel-hay,p1529484359,ksiazka-p?fromSearchQuery=zab%C3%B3jczy+%C5%9Bwi%C4%99ty+miko%C5%82aj , tu: https://bonito.pl/produkt/zabojczy-swiety-mikolaj, lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/zabojczy-swiety-mikolaj-7373777-ksiazka.html
- A.Meredith, Portret mordercy. Świąteczna opowieść kryminalna, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2024, można kupić np. tu:https://www.empik.com/portret-mordercy-swiateczna-opowiesc-kryminalna-meredith-anne,p1529878619,ksiazka-p?qa=portret%20mordercy&ac=true , tu: https://bonito.pl/produkt/portret-mordercy-swiateczny-kryminal , lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/portret-mordercy-swiateczny-kryminal-7376208-ksiazka.html





































