czwartek, 9 kwietnia 2026

ATTICUS PÜND PO RAZ TRZECI, CZYLI "MORDERSTWA W MARBLE HALL" ANTHONY HOROWITZ

 

            "Morderstwa w Marble Hall" są długo przeze mnie wyczekiwanym kryminałem. Jest to już trzecia odsłona przygód redaktorki Susan Ryeland i genialnego detektywa Atticusa Pünda. Poprzednie części, czyli "Morderstwa w Somerset" i "Morderstwa w Suffolk" opisałam we wcześniejszym poście. Dla przypomnienia - powieści te mają charakter książki w książce. Z jednej strony mamy perypetie redaktorki kryminałów Susan, a z drugiej książki Alana Conwaya o detektywie Atticusie Pündzie, które to właśnie redaguje nasza bohaterka. Tak się składa, że oni oboje zajmują się śledztwami w sprawie morderstw - Susan przez przypadek, Atticus dlatego, że jest to jego praca. Oba te śledztwa są naprawdę bardzo interesujące. I tym razem mamy dwie książki w jednej. 
       Susan dostaje pociągającą, a jednocześnie przerażającą propozycję - ma się podjąć redakcji kontynuacji przygód Atticusa Pünda, stworzonej przez wnuka słynnej autorki książek dla dzieci Eliota Crace'a. Z jednej strony ma szansę wrócić na rynek wydawniczy, z drugiej z fikcyjnym detektywem wiążą się traumatyczne wspomnienia. Mimo tego postanawia przyjąć ofertę. Jednak bardzo szybko zaczyna tego żałować - Eliot twierdzi, że jego babcia została zamordowana, a tożsamość mordercy ukrył w swojej książce. Susan po raz kolejny znajdzie się w niebezpieczeństwie. Tylko czy i tym razem uda jej się wyjść z tego cało? 


          I mamy kolejny świetny kryminał w klasycznym stylu. Muszę przyznać, że do lektury siadłam z prawdziwą przyjemnością i się nie zawiodłam. I tym razem Anthony Horowitz serwuje nam wspaniałą rozrywkę. Susan znów popada w kłopoty, a Atticus kolejny raz trafia na trop skomplikowanej zbrodni. I jedno i drugie śledztwo było świetne. Intryga jest bardzo dobrze skonstruowana. Zaczynamy jak zwykle od Susan, która przeżywa poważne zmiany w swoim życiu - wróciła do Londynu i pracuje jako samotny strzelec. Dostaje propozycję nie do odrzucenia - ma redagować kolejną książkę o Atticusie Pündzie, napisaną przez Eliota Crace'a. Jest on wnukiem słynnej pisarki Miriam Crace i twierdzi on, że jego babcia została otruta. W jego książce Atticus Pünd zajmuje się śledztwem w sprawie morderstwa Margaret Chalfont, która.........została otruta. Tak właśnie przenikają się dwa światy - ten rzeczywisty, gdzie Susan postanawia dojść do prawdy i ten fikcyjny, gdzie słynny detektyw walczy nie tylko z nieuchwytnym zabójcą, ale i śmiertelną chorobą. Oba śledztwa są naprawdę wciągające i mają fantastyczny klimat. Z jednej strony rodzina uwielbianej na całym świecie pisarki, która okazuje się ukrywa fakt, że ich rodzicielka wcale nie była taka idealna, z drugiej zabójstwo kobiety, którą wszyscy kochali. Tak więc w pierwszym przypadku wiele motywów, w drugiej ich brak. W tej części trzeba było naprawdę skupiać się na fabule, która ma dużo wątków wzajemnie się przeplatających. Obie zagadki są takie, jakie ja lubię najbardziej - w stylu starych kryminałów, jak książki Conan Doyle'a i Agathy Christie. Mamy więc tu klasyczne otrucie, wiele motywów - tych widocznych na pierwszy rzut oka i tych ukrytych, dziwnie zachowujących się podejrzanych, tajemnice z przeszłości i zemstę. Do tego dochodzi bardzo dla mnie jako historyka ciekawy wątek kradzieży dzieł sztuki w trakcie II wojny światowej. To wszystko jest zgrabnie złożone w logiczną całość, którą bardzo dobrze się czyta. Jeśli chodzi o zakończenie, to jest ono satysfakcjonujące, mimo że w większości domyśliłam się o co chodzi. Jednak w ogóle nie przeszkadzało mi to w odbiorze - bardzo mnie ta lektura wciągnęła. 


           Jeśli chodzi o postacie, to uwielbiam Atticusa Pünda. Jest on trochę bardziej ludzki, niż najsłynniejsi fikcyjni detektywi. Doznał koszmaru wojny i teraz stara się pomagać innym. Trzeba przyznać, że jest po prostu miły. Dzięki temu bardziej zjednuje sobie ludzi i potrafi więcej z nich wyciągnąć. I jak zwykle może pochwalić się genialną dedukcją. Susan też dobrze sobie radziła zważywszy na okoliczności i nawet tak bardzo mnie nie irytowała. Postacie drugoplanowe również były świetnie skonstruowane - wszyscy zachowywali się jakby coś ukrywali. Chociaż były one raczej typowe dla klasycznych kryminałów, to jednak były tak ciekawie i barwnie opisane, że nie sprawiały wrażenia sztampowych. Do tego dochodzi oczywiście osoba z przeszłości Susan, która w tej opowieści odgrywa zadziwiającą rolę. 
            Ta książka naprawdę jest świetna i chyba zaryzykuję stwierdzenie, że podoba mi się najbardziej z całej trylogii. Mam wrażenie, że teraz raczej nie są modne klasyczne kryminały, tak więc jest to dla mnie prawdziwa perełka. Ja wychowałam się na opowieściach o Sherlocku Holmesie i Herkulesie Poirot, więc właśnie taki rodzaj kryminału kocham najbardziej, a Anthony Horowitz właśnie to tego nawiązuje. Uważam, że jest on godnym następcą najsłynniejszych autorów kryminałów. Serdecznie polecam.      

   Jeśli macie ochotę zapoznać się z poprzednimi częściami zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2026/03/ksiazka-na-weekend-anthony-horowitz-i.html



            Bibliografia:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ATTICUS PÜND PO RAZ TRZECI, CZYLI "MORDERSTWA W MARBLE HALL" ANTHONY HOROWITZ

                "Morderstwa w Marble Hall" są długo przeze mnie wyczekiwanym kryminałem. Jest to już trzecia odsłona przygód red...