wtorek, 31 marca 2026

FREIDA MCFADDEN "LOKATORKA"


  Czy tak jak ja lubicie film "Sublokatorka" z 1992 r. z Bridget Fondą i Jennifer Jason Leigh? Albo film "Współlokatorka" z 2011 r. z Minką Kelly i Leighton Meester? Jeśli tak to najnowsza książka Freidy McFadden pt. "Lokatorka" jest właśnie dla was. 
                Blake i Krista mimo, że posiadają fantastyczny apartament na Manhattanie, mają kłopoty finansowe. Mężczyzna niedawno stracił w nieprzyjemnych okolicznościach pracę i ciężko jest mu znaleźć nową. Dlatego też para postanawia przyjąć współlokatorkę. Po wielu nieudanych próbach udaje im się trafić na sympatyczną Whitney. Kiedy kobieta się wprowadza wszystko okazuje się być w porządku, jednak do czasu. W mieszkaniu zaczyna unosić się nieprzyjemny zapach, przedmioty zmieniają swoje położenie i z góry dochodzą dziwne odgłosy. Dla Blake'a do kolejny powód do stresu i mężczyzna zaczyna popadać w paranoję. Nawet jego dziewczyna odnosi się do niego z dystansem. Blake obwinia o wszystko nową lokatorkę. Kim naprawdę jest osoba, którą wpuścili do swojego życia? 


               Z góry przyznam, że uwielbiam motyw współlokatorki w thrillerach, dlatego też ta książka od razu mnie przyciągnęła. Wyżej wymienione filmy to jedne z moich ulubionych. Ja sama nigdy nie miałam współlokatorów, ale moja przyjaciółka przez pewien czas miała. Może w Polsce nie jest to normą jak w Stanach, ale się zdarza. Jako motyw w thrillerach jest super, ale w życiu raczej bym nie chciała dzielić mieszkania z obcą osobą. Myślę, że jest to ryzykowne. O tym właśnie przekonał się bohater "Lokatorki" Blake. Z pozoru jest człowiekiem sukcesu - doszedł do wysokiego stanowiska dzięki swojej ciężkiej pracy, ma piękne mieszkanie i wspaniałą narzeczoną. Jednak to wszystko się sypie, kiedy mężczyzna traci pracę oskarżony o kradzież dokumentów firmowych. Wtedy zmuszony jest wziąć współlokatorkę. I właśnie z nim mam największy problem w tej książce. Po raz pierwszy narratorem opowieści u Freidy Mcfadden jest mężczyzna i chyba można wywnioskować, że nie ma ona o tej płci najlepszego zdania. Blake jest po prostu aroganckim dupkiem, przez co trudno mu kibicować i współczuć. Jest to postać totalnie antypatyczna, zmierzła, bezczelna i chamska. Do tego nie grzeszy zbytnią inteligencją. Totalnie nie rozumie co się wokół niego dzieje i nawet nie próbuje tego na spokojnie przeanalizować. Łatwo poddaje się emocjom, przez co jest idealną ofiarą. Trudno mi było się nie irytować. Jego narzeczona wydawała mi się taka bez wyrazu i bardzo naiwna. Jedyną ciekawą postacią jest Whitney. Czy jest szczera i miła? Czy coś ukrywa? Dlaczego dziwnie się zachowuje? Jest tajemnicza i podejrzana, ale jako jedyna z tej trójki zdaje się używać mózgu. 


          Intryga jest naprawdę ciekawa. Jak już wcześniej wspomniałam uwielbiam taki motyw, a tutaj jest on naprawdę dobrze poprowadzony. Napięcie rośnie powoli - na początku są to drobnostki: dziwny zapach, alergia, odgłosy w nocy. Później jednak sytuacja staje się bardziej niepokojąca. Kiedy Blake orientuje się, że coś jest poważnie nie tak postanawia rozpocząć własne śledztwo. To powoduje, że akcja nagle przyspiesza, aż do bardzo dynamicznego punktu kulminacyjnego. I zakończenie, choć trochę schematyczne dla tej autorki, uważam za satysfakcjonujące. 
             Do tego wszystkiego dochodzi całkiem fajny klimat. Mieszkanie, w którym znajduje się obca osoba, dziwne zachowanie lokatorki, która wydaje się nie mieć żadnego motywu, aby prześladować głównego bohatera, niepokój, że nie można czuć się bezpiecznie we własnym domu i miotanie się głównego bohatera, który nie potrafi zrozumieć co się dzieje. 
         Jedyne oprócz głównego bohatera co mnie irytowało to to, że parę sytuacji było mocno naciąganych np. utrata pracy. Szef wezwał naszego bohatera "na dywanik", powiedział, że ten niby ukradł dane firmy i je sprzedał, kazał mu się spakować i tyle. Może w Stanach jest inne prawo pracy niż w Polsce, ale nie powinien mu pokazać jakiś dowodów? Blake nie powinien mieć szansy się wytłumaczyć? Nie powinno być zrobione jakieś postępowanie dyscyplinarne? Trochę dziwne, ale tam w Stanach pozywają się o byle co, a o nieuprawnione zwolnienie nie? Było tam jeszcze wiele nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. Jednak tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Książkę czytało się bardzo dobrze, była wciągająca, miała fajny klimat i tematykę. Serdecznie polecam. 


       Jeśli macie ochotę poczytać o innych książkach Freidy McFadden serdecznie zapraszam:


        Bibliografia:
  1. F.McFadden, Lokatorka, Czwarta Strona Grupa Wydawnictwa Poznańskiego Sp. z o.o. 2026, można kupić np. tu: https://www.empik.com/lokatorka-freida-mcfadden,p1700902405,ksiazka-p?qa=lokatorka&ac=true , tu: https://bonito.pl/produkt/lokatorka-2 lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/lokatorka-7559418-ksiazka.html

środa, 25 marca 2026

NATASHA PRESTON "OBSESJA"

 

         Królowa thrillerów młodzieżowych powraca. Właśnie miała miejsce premiera najnowszej powieści Natashy Preston pt. "Obsesja". Czy i tym razem autorce uda się porwać czytelników?
        Dla szesnastoletniej Connie social media to całe życie. Wraz z siostrą występują bowiem we vlogu prowadzonym przez ich matkę. Chociaż Connie tego nienawidzi, póki nie osiągnie pełnoletności, musi jakoś w tym wszystkim funkcjonować. Szansą na chwilowe wyrwanie się z szarej codzienności jest wyjazd matki i siostry. Connie zostaje sama w domu i w końcu może robić co chce. Jednak wkrótce okazuje się, że nie może czuć się bezpieczna. Ktoś ją obserwuje, śledzi i pisze dziwne, niepokojące komentarze. Twierdzi, że chce jej dobra, ale czy na pewno? Kiedy dochodzi do tragicznego wypadku, Connie uświadamia sobie, że grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. 


       I oto mamy kolejny, nazwijmy to nastoletni thriller. Nasza bohaterka Connie ma naprawdę ciężko w życiu. Egoistyczna matka wykorzystuje ją i jej siostrę, aby rozbudowywać sobie kanał na YouTube i zarabiać na tym pieniądze. Connie jest wrażliwą dziewczyną i ta cała sytuacja bardzo ją męczy. Nienawidzi udawać szczęścia przed kamerą, jednak uważa, że nie ma wyjścia. Mam wrażenie, że Connie nie jest jakąś wyrazistą postacią. Dziewczyna bardzo się miota ze swoimi emocjami - z jednej strony nienawidzi życia przed kamerą, ze drugiej nie robi nic, aby z tym skończyć. To mnie trochę irytowało, bo taka z niej słaba osoba - mogła po prostu się przeciwstawić i powiedzieć, że już nie będzie tego robić. I co niby matka by jej zrobiła, zbiła ją? Takie to było naiwne - przecież matka nie trzymała jej broni przy głowie. Dlatego też nie dziwię się jej przyjaciołom, że byli mocno zirytowani tą całą sytuacją.    


         Następnie mamy internetowego stalkera, który nagle pojawia się w realu. Jest to bardzo na czasie i zarazem niepokojący temat. Myślę, że ta kwestia jest w tej książce najważniejsza. W dzisiejszych czasach za dużo dzielimy się swoim życiem w intrenecie, a zawsze może znaleźć się ktoś, kto może to wykorzystać. Często są to złodzieje, którzy mogą trafić na informację, że kogoś nie ma w domu. Jednak czasem może to być ktoś o wiele gorszy. Dlatego też ta książka jest swojego rodzaju przestrogą. Matka Connie, mimo wielu ostrzeżeń, w ogóle nie dba o to co umieszcza w mediach społecznościowych - był tam widoczny ich dom, ulica, sąsiedztwo, szkoła itp. Przez to łatwo było zlokalizować ich miejsce zamieszkania. Moim zdaniem jest to totalna głupota. Na świecie jest bardzo wielu psychopatów, dlatego też lepiej nie ułatwiać im zadania. 
        Sama intryga w tej książce jest ciekawa i wciągająca. W miasteczku, w którym mieszka Connie doszło do dwóch nieszczęśliwych wypadków i to w bardzo krótkim czasie. Przypadek? Connie z czasem zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że te dwa wypadki może coś łączyć. Choć nikt nie bierze jej na poważnie, to dziewczyna uważa, że jest obserwowana. Ktoś czai się pod jej domem i śledzi ją. Cały czas ma poczucie osaczenia. Jednak co to ma związek z tajemniczymi wypadkami? Fabuła książki jest bardzo interesująca, ale jej rozwiązanie w moim mniemaniu średnie. Motywacje sprawcy są od czapy, a zakończenie urywa się w najlepszym momencie. Wiem, że to norma u Natashy Preston, ale tutaj mnie to zirytowało. Poza tym miałam wrażenie, że jakoś mało było w tym wszystkim tajemnicy. 


        I wisienka na torcie, czyli matka głównej bohaterki. Myślę, że nie da się tego czytać tak, żeby się nie wkurzyć. Ciężko byłoby znaleźć bardziej samolubną, nieodpowiedzialną, wredną matkę. Ta baba była okropna - zależało jej tylko na zasięgach, nie obchodziło ją zdrowie i szczęście swoich dzieci, nie interesowało jej to, że jej córka była w niebezpieczeństwie. Moim zdaniem opieka społeczna powinna zabrać jej dzieci, bo ona zwyczajnie się nad nimi znęcała. Było to wręcz nie do uwierzenie - jak to czytałam, to cały czas rosła we mnie wściekłość. 
        Nie zrozumcie mnie źle - książka nie była najgorsza. Jednak nie jest to najlepsze dzieło Natashy Preston. Sam pomysł był na pewno ciekawy - małe miasteczko, tajemnicze wypadki, mroczny prześladowca, strach komu można zaufać i jakże nieprawdziwe cukierkowe życie w social mediach, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Po prostu czegoś tutaj zabrakło, albo może mnie już się trochę te thrillery przejadły i oczekiwałam czegoś innego. Mimo to uważam, że książka jest warta uwagi - jest wciągająca, dobrze się ją czyta i podejmuje ważny temat. Myślę, że to jak najbardziej wystarczy. 





        Bibliografia:

czwartek, 19 marca 2026

RILEY SAGER "KIERUNEK ZEMSTA"

 

            Ja osobiście bardzo kocham pociągi. Jest w nich coś, co mnie fascynuje. Mkną przed siebie, zawsze w odpowiednim kierunku, ponieważ znajdują się na torze. Jest w tym coś pocieszającego, ale też nieubłagalnego - jakby kierunek był tylko jeden. Uwielbiam też książki, których akcja dzieje się w pociągach, dlatego też poświęciłam im dwa posty i muszę przyznać, że są to jedne z moich ulubionych. Jedną z najsłynniejszych książek o pociągach jest oczywiście "Morderstwo w Orient Expressie" Agathy Christie. I to właśnie jej swoisty hołd oddaje Riley Sager w swojej powieści "Kierunek Zemsta"
          Rok 1954, pociąg Philadelphia Phoenix na trasie Filadelfia - Chicago. Na pokładzie znajduje się osiem osób, z czego sześć dokonało strasznych czynów. Anna Matheson pragnie tylko jednego - aby ludzie, którzy zniszczyli jej rodzinę, za to zapłacili. Dlatego zwabiła swoich wrogów do zamkniętego pociągu - chce wymierzyć sprawiedliwość. Jednak nie wszystko idzie po jej myśli. Kiedy dochodzi do morderstwa kobieta zdaje sobie sprawę, że ktoś nie tylko chce zniweczyć jej plan, ale też nie cofnie się przed niczym. 


           I mamy kolejny rollercoaster w wykonaniu mistrza thrillerów. Tym razem przenosimy się do Ameryki lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, co już samo w sobie jest bardzo interesujące. Od zakończenia drugiej wojny światowej minęło niewiele czasu, co w tej historii będzie miało duże znaczenie. Główną bohaterką jest Anna, która jako kobieta wymyka się ówczesnym standardom - zamiast żoną i matką, pragnie zostać Nemezis, boginią zemsty. W 1942 r. doszło do strasznej katastrofy - pociąg wiozący żołnierzy uległ wypadkowi, w którym zginęło wiele osób, w tym brat Anny. Podczas śledztwa wyszło na jaw, że był on wykonany z tanich materiałów, które nie wytrzymały dalekiej podróży. Odpowiedzialnym za to miał być jego właściciel - Arthur Matheson, ojciec Anny, który wkrótce zostaje zamordowany w więzieniu. Po tym wszystkim matka Anny popełnia samobójstwo. Świat szesnastoletniej wtedy dziewczyny rozsypał się na kawałki. Trafiła pod opiekę okrutnej ciotki, która jednak miała jedną zaletę - nie wierzyła, że jej brat był winny katastrofy. Na łożu śmierci wyznała Annie, że ma dowody na to, iż jej ojciec został wrobiony, a odpowiedzialne jest za to sześć osób. Dlatego kobieta zwabia winnych do pociągu - chce, aby przyznali się do tego, co zrobili. Jednak nie wszystko idzie po jej myśli. 


       O ile na początku książka rzeczywiście przypomina "Morderstwo w Orient Expressie" - osoby przebywające w pociągu są ze sobą powiązane i motyw zemsty, to bardzo szybko zmierza ku innej powieści Królowej Kryminałów "I nie było już nikogo". Zwabione osoby dopuściły się straszliwych czynów i zaczynają ginąć jedno po drugim. Jako, że kocham Agathę Christie, to dla mnie nie mogło być lepszej fabuły. Intryga jest jak zwykle świetnie skonstruowana - mamy sześć osób, o których już z góry wiemy, że są zdolne do wszystkiego. A raczej pięć, bo ktoś z tej ekipy się wyłamuje, choć nie jest to do końca pewne. Najgorsze jest to, że większość z nich to ludzie z najbliższego otoczenia ojca Anny, których cenił i którym ufał. Tym bardziej widać to okrucieństwo. Kiedy zaczynają ginąć nasza bohaterka, mimo że życzy im śmierci, wcale nie jest usatysfakcjonowana. Chciała ich upokorzyć, odebrać im wszystko, tak jak oni zrobili to jej. Jednak ktoś pomieszał jej szyki. Dlatego też za wszelką cenę pragnie odnaleźć mordercę. Anna jest ciekawą postacią - jako nastolatka była wrażliwą dziewczyną, jednak okrutny los zrobił z niej zimne narzędzie zemsty. Przynajmniej z pozoru, bo podczas tej trzynastogodzinnej podróży w Annie dokonuje się pewna przemiana, podobnie jak w pozostałych osobach. Każdy z nich dopuścił się zdrady z różnych powodów, jedni żałują, inni nie, albo przynajmniej tak im się wydaje. Jednak bliskość śmierci potrafi wstrząsnąć nawet najbardziej zatwardziałymi. I to właśnie jest w tej książce najciekawsze.  


      Inną świetną rzeczą jest niesamowicie wartka akcja. Tutaj nie ma miejsca na podejmowanie rozbudowanych tematów - praktycznie od razu coś się dzieje. Nasi bohaterowie giną nagłą i brutalną śmiercią, a pozostali muszą nie tylko odkryć kto za tym stoi, ale przede wszystkim pozostać przy życiu. A będzie to niezwykle trudne. Do tego klaustrofobiczna, duszna atmosfera zamkniętego pociągu, który nieubłaganie mknie ku przeznaczeniu. Muszę przyznać, że ani na moment się przy tej książce nie nudziłam i niesamowicie mnie ona wciągnęła. 
         Jedyną sprawą, która trochę mi się nie podobała było zakończenie. Stało się tu coś podobnego, co w poprzedniej książce tego autora - chyba Riley Sager naprawdę zgrzeczniał. Do tego pory po jego zakończeniach przecierało się oczy ze zdumienia. Tutaj owszem było parę plot twistów, ale nie były one tak sensacyjne jak można było się po tym autorze spodziewać. Nie mówię, że zakończenie było złe - było w porządku, ale trochę przewidywalne i mnie z butów nie wyrwało. Mimo tego książka bardzo mi się podobała - nawiązania do Agathy Christie robią swoje. Serdecznie polecam. 

            




        Bibliografia:

czwartek, 12 marca 2026

KSIĄŻKA NA WEEKEND - ANTHONY HOROWITZ I ATTICUS PÜND


        Z twórczością Anthony'ego Horowitza spotkałam się po raz pierwszy przy lekturze kontynuacji przygód Sherlocka Holmesa w książce pt. "Dom jedwabny", o której to już pisałam. Uważam, że jest to do tej pory najlepsza kontynuacja. Autor bardzo dobrze oddaje nie tylko samego bohatera - jego charakter, zachowanie oraz słynną dedukcję, ale też ogólnie styl pisarski Arthura Conan Doyle'a. Dlatego też zachęcona tą lekturą postanowiłam sięgnąć po inne książki tego autora i tak natrafiłam na cykl powieści o Susan Ryeland. Jest to seria kryminałów, jednak dosyć nietypowa, ponieważ ma charakter książki w książce, co jest bardzo ciekawym zabiegiem. Do tej pory w języku polskim ukazały się dwie części i właśnie została wydana trzecia, co mnie bardzo ucieszyło. Chciałabym napisać o tej najnowszej części, dlatego też wróciłam sobie do poprzednich, aby opowiedzieć najpierw o nich. Tak więc zapraszam do zapoznania się z przygodami genialnego detektywa Atticusa Pünda.  


"Morderstwa w Somerset"


        Po niespodziewanej śmierci autora kryminałów Alana Conwaya, jego redaktorka Susan Ryeland, otrzymuje maszynopis jego najnowszej powieści o słynnym detektywie Atticusie Pündzie. Niestety okazuje się, że jest on niekompletny i brakuje kluczowych rozdziałów. Kobieta postanawia za wszelką cenę je odzyskać. Jednak podczas poszukiwań nabiera coraz większych wątpliwości, czy aby na pewno to, co spotkało Conwaya, to było samobójstwo. Susan wkracza na niebezpieczną ścieżkę, a prawda może ją kosztować własne życie. 
            Jak już wcześniej wspominałam powieść ma charakter książki w książce - z jednej strony mamy śledztwo prowadzone przez Susan, z drugiej fabułę powieści Alana Conwaya. Po krótkim wstępie ze strony Susan możemy zapoznać się z przygodami Atticusa, który prowadzi bardzo ciekawą sprawę. Rzecz dzieje się w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku w małej, angielskiej miejscowości, w której ginie sprzątaczka Mary Blakiston. Wszyscy we wsi podejrzewają jej syna, dlatego też jego narzeczona zwraca się o pomoc do genialnego detektywa Atticusa Pünda. Ten podejmuje się zadania dopiero wtedy, kiedy niedługo po śmierci sprzątaczki zostaje zamordowany miejscowy arystokrata - to nie może być zbieg okoliczności. W tej opowieści dochodzimy do kluczowego momentu, w którym Atticus już wie, kto jest mordercą, ale oczywiście jeszcze tego nie przedstawia. Tu książka się urywa i wracamy do Susan. Jest to bardzo sprytne ze strony autora - zostawia czytelnika w niepewności, którą ten bardzo chce zaspokoić. 


        Muszę przyznać, że przygody Atticusa podobały mi się bardziej niż perypetie Susan. Sprawa genialnego detektywa bowiem jest klasycznym kryminałem przywodzącym na myśl książki Agathy Christie. Mamy tu ekscentrycznego detektywa cudzoziemca z nieco głupawym towarzyszem, angielskie miasteczko skrywające wiele sekretów, tajemnicze zbrodnie i wielu podejrzanych, z których każdy ma motyw. Atticus Pünd posługuje się podobnymi metodami co Sherlock Holmes i Herkules Poirot i jest równie enigmatyczną postacią. Bardzo przypadł mi do gustu. Nie mówię, że śledztwo Susan mi się nie podobało, uważam tylko, że było trochę za długie. Chociaż Susan nie jest detektywem, to nawet dobrze sobie radzi. Jednak miejscami była trochę irytująca. Niemniej uważam, że książka jest naprawdę dobra - dwie książki w jednej są świetnym pomysłem. Poza tym intryga, a raczej intrygi, są bardzo dobrze skonstruowane - mamy tu fajny klimat, interesujące i wciągające sprawy, a przede wszystkim godnego naśladowcę najsłynniejszych na świecie detektywów. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po kolejną część. 

"Morderstwa w Suffolk"


           Do Susan Ryeland zgłaszają się Lawrence i Pauline Treherne. Okazuje się, że ich córka Cecily zaginęła. Przed swoim zniknięciem oznajmiła rodzicom, że książka Alana Conwaya zawiera wskazówkę co do zabójstwa sprzed lat. Susan, jako redaktorka zmarłego autora, jak nikt inny zna jego sposób myślenia. Dlatego też tylko ona może rozwiązać tą zagadkę. Sprawa jednak wydaje się skomplikowana - jak śledztwo Atticusa Pünda w sprawie śmierci znanej aktorki ma się do zabójstwa pracownika agencji reklamowej? I czy w więzieniu rzeczywiście siedzi niewinny człowiek? Susan po raz kolejny będzie musiała zagłębić się w książkę, do której nie chciała nigdy wracać. Jak wiele będzie ją to kosztowało? 
        Po raz kolejny ambitna redaktorka próbuje rozwiązać zagadkę morderstwa i tym razem rozwiązanie ma podsunąć jej Atticus Pünd. Tak jak w poprzedniej części mamy tu do czynienia z książką w książce. Susan prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia córki bogatych hotelarzy. Trzeba przyznać, że jest ono bardzo interesujące. Pozornie Cecily była osobą bardzo lubianą. Jednak kiedy Susan sięga głębiej okazuje się, że sporo osób miało motyw, aby się jej pozbyć m.in siostra, która jej nienawidziła oraz mąż, który odziedziczył by potężny spadek. Sprawę komplikuje fakt, że Cecily uważała, że rozwiązała zagadkę śmierci niejakiego Franka Parrisa, który zginął w hotelu należącym do rodziny Cecily osiem lat wcześniej. A raczej rozwiązał ją Alan Conway w swojej książce "Atticus Pünd przejmuje sprawę". Choć wydaje się to naciągane, to Susan dowiaduje się, że Alan bardzo dobrze znał Franka Parrisa i odwiedził hotel po jego śmierci. Muszę przyznać, że intryga w tej książce jest bardzo dobrze skonstruowana - zagadka jest ciekawa, wciągająca, a autor cały czas myli tropy. Zakończenie jest zaskakujące, ale też satysfakcjonujące. Chociaż miałam pewne podejrzenia, to nie udało mi się odgadnąć wszystkiego. Jeśli chodzi o postacie to uważam, że Susan była mniej irytująca niż w poprzedniej części i lepiej radziła sobie ze śledztwem. Cóż, doświadczenie robi swoje. Postacie drugoplanowe są bardzo intrygujące - praktycznie wszyscy zachowują się podejrzanie i wyglądają jakby mieli coś do ukrycia. Jednak wisienką na torcie jest oczywiście sprawa Atticusa Pünda. 


        Słynny detektyw zostaje wynajęty, aby rozwiązać zagadkę śmierci gwiazdy filmowej Melissy James, która została uduszona we własnym domu. I tutaj bardzo wiele osób ma motyw i każdy coś ukrywa. Czy to niewierny mąż, czy gospodyni i jej dziwny syn, czy kierownicy hotelu, którym Melissa chciała zrobić kontrolę, czy w końcu podejrzany biznesmen. Jak widać jest w czym wybierać. Do tego dochodzi drugie morderstwo, które komplikuje sprawę. Ta zagadka bardzo mi się podobała - po raz kolejny się świetnie skonstruowana i w starym stylu przywodzącym na myśl oczywiście sprawy Herkulesa Poirot. Rozwiązanie jest naprawdę ciekawe i zaskakujące - domyśliłam się tylko niewielkiej części. Przyznam, że uwielbiam Atticusa Pünda, jest to detektyw idealny - trochę ekscentryczny, inteligentny, charyzmatyczny i ma silne poczucie sprawiedliwości. I po raz kolejny mamy świetną zagadkę. 
     Obie książki Anthony'ego Horowitza bardzo mi się podobały, druga nawet troszkę bardziej niż pierwsza. Muszę przyznać, że koncepcja książki w książce przypadła mi do gustu. Wydawałoby się, że to może dekoncentrować czytelnika, ale tak nie jest. To wszystko jest tak fantastycznie zgrane, że płynnie przechodzi się z jednej historii w drugą. Do tego świetnie skonstruowana intryga, ciekawe postacie i zaskakujące zakończenie. Przyznam szczerze, że nie mogę się doczekać kolejnej części. 



        Bibliografia:
  1. A.Horowitz, Morderstwa w Somerset, Wydawnictwo Rebis 2017, można kupić na Allegro
  2. A.Horowitz, Morderstwa w Suffolk, Wydawnictwo Rebis 2022, można kupić np. tu: https://www.empik.com/morderstwa-w-suffolk-horowitz-anthony,p1289396668,ksiazka-p?fromSearchQuery=morderstwa+w+suffolk , tu:https://bonito.pl/produkt/morderstwa-w-suffolk , lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/morderstwa-w-suffolk-6808996-ksiazka.html

wtorek, 3 marca 2026

GHOSTFACE POWRACA, CZYLI KRZYK 7

    

        "Krzyk" jest jedną najbardziej kultowych serii slasherów. Myślę, że każdy ją zna, jednak, żeby dopełnić formalności przypomnę o co chodzi. Slasher (z ang. slash-ciąć) to podgatunek horroru, w którym liczba bohaterów zmniejsza się w podejrzanych okolicznościach. Charakteryzuje się on pewnymi regułami, których twórcy zazwyczaj sztywno się trzymają, a są to m.in. morderca w masce i tzw. final girl, czyli dziewczyna, która jako jedyna ma szanse z nim wygrać. "Krzyk" to jeden z najsłynniejszych slasherów z lat dziewięćdziesiątych, a jego twórcą jest sławny reżyser horrorów Wes Craven. Pierwsza część pojawiła się na ekranach kin w 1996 r. Opowiada o morderstwach w małym miasteczku Woodsboro, które wydają się koncentrować wokół osoby Sydney Prescott (Neve Campbell), nastolatki, której matka zginęła w tajemniczych okolicznościach rok wcześniej. Sydney staje do walki ze słynnym Ghostfacem, czyli mordercą w masce i czarnym płaszczu. Co ciekawe "Krzyk" zrywa z pewną konwencją - Ghostfacem są różne osoby, a nie jak w slasherach z lat osiemdziesiątych jedna konkretna, jak Michael Myers, czy Freddy Krueger. Film tak bardzo spodobał się widzom, że postanowiono stworzyć z niego franczyzę. Do tej pory powstało sześć części oraz serial. W pierwszych czterech częściach final girl jest Sydney Prescott, a w dwóch pozostałych Samantha Carpenter (Melissa Barrera). W serialu główną bohaterką jest Emma Duvall (Willa Fitzgerald). Myślę, że nie ma bardziej kultowego slasheru. 27 lutego na ekranach kin zadebiutowała siódma część. 

"Krzyk 7" 2026 r.


         W miasteczku, w którym mieszka Sydney Prescott (Neve Campbell) pojawia się nowy Ghostface. Tym razem wydaje się, że celem zabójcy nie jest sama Sydney, ale jej córka Tatum (Isabel May). Sydney będzie musiała ponownie stanąć do walki, aby ochronić swoją rodzinę. Czy tym razem uda jej się pokonać zabójcę?
      Muszę przyznać, że trochę trudno mi opisać swoje wrażenia. Ogólnie dobrze się bawiłam na tym filmie, ale mam z nim kilka problemów. Jednak zacznę od pozytywów. Przede wszystkim powrót Sydney. Bardzo polubiłam siostry Carpenter, a szczególnie Sam, ale królowa może być tylko jedna i jest nią Sydney Prescott. Dla mnie jest to najlepsza final girl. Jest odważna, twarda, wytrwała i potrafi stawiać czoła przeciwnościom. Cudownie było znowu usłyszeć "Hello Sydney". To ona jest twarzą "Krzyku" i od jej osoby to wszystko się zaczęło. Drugim plusem jest powrót Gale Weathers (Courteney Cox). Ona wprawdzie była w poprzedniej części, ale bardzo się cieszę, że również pojawiła się w tej. Gale nadaje akcji pazura, a ona i Sydney wzajemnie się uzupełniają. I trzeba przyznać, że jej wejście w tej części było naprawdę z przytupem. 
    Kolejną rzeczą, która bardzo mi się podobała była scena początkowa. Młoda para odwiedza dom Stu Machera, gdzie doszło do słynnej rzezi. Teraz jest w nim muzeum horroru. Widać, że chłopak jest totalnym maniakiem horrorowym, a dziewczyna jest tam tylko dla niego i jest znudzona. Jednak do czasu. Ta scena otwierająca była naprawdę super - czuć było, że Ghostface powrócił. 


      Plusem filmu była też na pewno jego akcja - bardzo dynamiczna, wartka, podnosząca adrenalinę. Bardzo mało było scen, w których coś odwróciłoby moją uwagę - byłam cały czas skupiona. I było też sporo momentów kiedy naprawdę serce podskoczyło mi do gardła.
        I najważniejsza dla mnie rzecz, czyli nostalgia. Uwielbiam "Krzyk", uwielbiam kiedy Sydney walczy z mordercą, próbując dociec kto nim jest i uwielbiam kiedy Ghostface wyskakuje jak diabeł z pudełka. Małe miasteczko, głęboko skrywane tajemnice, grupa typowych nastolatków popełniająca typowe głupoty i oczywiście tajemniczy morderca w masce. Każdy jest podejrzany, nawet ten co ma alibi, ponieważ zazwyczaj morderców jest więcej. To wszystko po prostu kocham. 
     Niestety jednak muszę teraz przejść do problemów. Przede wszystkim postacie. Po pierwsze - morderca? (mordercy? bo nie będę zdradzać ilu ich było). Moim zdaniem najgorszy całej serii. Każdy z nich do tej pory miał jakiś motyw - najczęściej była to zemsta, ale nie tylko. Tutaj ten motyw jest dosłownie żaden. Chyba zaczął zabijać, bo mu się nudziło. W pewnym momencie już było wiadomo kto to jest i nie było żadnego zaskoczenia. I osoba mordercy dosłownie z czapy. Oprócz tego pozostałe postacie to chyba byli statyści - jedynym celem ich istnienia było to, żeby morderca ich zabił. Ci bohaterowie byli płascy, nudni, tacy bez znaczenia. I nie spodobała mi się córka Sydney - nieciekawa, bez ikry, bez charakteru. I nie wiem po co tam byli Mindy i Chad z poprzednich dwóch części. Kompletnie nic nie wnieśli do fabuły i tylko mnie irytowali. 
      Kolejna rzecz to dziury fabularne np. motywacje mordercy, nagle całkowicie opustoszałe miasteczko, aby morderca mógł sobie hasać do woli i w ogóle osoba Tatum. Może się czepiam, ale ona ma niby 17 lat. Tylko, że czwarta część działa się w 2011 r. Skoro mamy 2026 rok, to było 15 lat temu. Tak więc w tej części Sydney powinna mieć już dwuletnie dziecko, a nie było o tym mowy. Coś mi się tu nie zgadza. Ale dobra powiedzmy, że jakoś można to przełknąć. Jednak to co zrobili ze Stu, to już nie. Stu Macher to jeden z najbardziej ikonicznych morderców filmowych, a tutaj był parodią samego siebie. Nie mam zielonego pojęcia po co był ten zabieg. To było kompletnie bez sensu i niepotrzebne. Przez moment nawet bałam się, że zrobią z tego "Modę na sukces". 
  Trochę jednak za dużo było tych irytujących rzeczy, żeby ta część naprawdę mi się spodobała. Nie żałuję oczywiście, że poszłam do kina - w końcu jest to "Krzyk" i miał też swoje pozytywy. Jednak muszę przyznać, że trochę się rozczarowałam - po poprzedniej dobrej części, ta wypada blado. Twórcy poszli na łatwiznę i tutaj niestety widać, że to skok na kasę. Nie było to tragiczne - summa summarum dobrze się bawiłam, ale mogło być o wiele lepiej. Wyszło średnio, ale myślę, że jak ktoś jest fanem "Krzyku" to powinien obejrzeć. 


 Jeśli macie ochotę poczytać o poprzednich częściach serdecznie zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2023/03/retroklimat-najlepsze-slashery-krzyk.html. Tutaj także ciekawa gra karciana na podstawie filmu: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2025/12/planszowka-na-sylwestra-krzyk.html


        Bibliografia:
  1. Filmweb.pl
  2. YouTube.com