wtorek, 31 marca 2026

FREIDA MCFADDEN "LOKATORKA"


  Czy tak jak ja lubicie film "Sublokatorka" z 1992 r. z Bridget Fondą i Jennifer Jason Leigh? Albo film "Współlokatorka" z 2011 r. z Minką Kelly i Leighton Meester? Jeśli tak to najnowsza książka Freidy McFadden pt. "Lokatorka" jest właśnie dla was. 
                Blake i Krista mimo, że posiadają fantastyczny apartament na Manhattanie, mają kłopoty finansowe. Mężczyzna niedawno stracił w nieprzyjemnych okolicznościach pracę i ciężko jest mu znaleźć nową. Dlatego też para postanawia przyjąć współlokatorkę. Po wielu nieudanych próbach udaje im się trafić na sympatyczną Whitney. Kiedy kobieta się wprowadza wszystko okazuje się być w porządku, jednak do czasu. W mieszkaniu zaczyna unosić się nieprzyjemny zapach, przedmioty zmieniają swoje położenie i z góry dochodzą dziwne odgłosy. Dla Blake'a do kolejny powód do stresu i mężczyzna zaczyna popadać w paranoję. Nawet jego dziewczyna odnosi się do niego z dystansem. Blake obwinia o wszystko nową lokatorkę. Kim naprawdę jest osoba, którą wpuścili do swojego życia? 


               Z góry przyznam, że uwielbiam motyw współlokatorki w thrillerach, dlatego też ta książka od razu mnie przyciągnęła. Wyżej wymienione filmy to jedne z moich ulubionych. Ja sama nigdy nie miałam współlokatorów, ale moja przyjaciółka przez pewien czas miała. Może w Polsce nie jest to normą jak w Stanach, ale się zdarza. Jako motyw w thrillerach jest super, ale w życiu raczej bym nie chciała dzielić mieszkania z obcą osobą. Myślę, że jest to ryzykowne. O tym właśnie przekonał się bohater "Lokatorki" Blake. Z pozoru jest człowiekiem sukcesu - doszedł do wysokiego stanowiska dzięki swojej ciężkiej pracy, ma piękne mieszkanie i wspaniałą narzeczoną. Jednak to wszystko się sypie, kiedy mężczyzna traci pracę oskarżony o kradzież dokumentów firmowych. Wtedy zmuszony jest wziąć współlokatorkę. I właśnie z nim mam największy problem w tej książce. Po raz pierwszy narratorem opowieści u Freidy Mcfadden jest mężczyzna i chyba można wywnioskować, że nie ma ona o tej płci najlepszego zdania. Blake jest po prostu aroganckim dupkiem, przez co trudno mu kibicować i współczuć. Jest to postać totalnie antypatyczna, zmierzła, bezczelna i chamska. Do tego nie grzeszy zbytnią inteligencją. Totalnie nie rozumie co się wokół niego dzieje i nawet nie próbuje tego na spokojnie przeanalizować. Łatwo poddaje się emocjom, przez co jest idealną ofiarą. Trudno mi było się nie irytować. Jego narzeczona wydawała mi się taka bez wyrazu i bardzo naiwna. Jedyną ciekawą postacią jest Whitney. Czy jest szczera i miła? Czy coś ukrywa? Dlaczego dziwnie się zachowuje? Jest tajemnicza i podejrzana, ale jako jedyna z tej trójki zdaje się używać mózgu. 


          Intryga jest naprawdę ciekawa. Jak już wcześniej wspomniałam uwielbiam taki motyw, a tutaj jest on naprawdę dobrze poprowadzony. Napięcie rośnie powoli - na początku są to drobnostki: dziwny zapach, alergia, odgłosy w nocy. Później jednak sytuacja staje się bardziej niepokojąca. Kiedy Blake orientuje się, że coś jest poważnie nie tak postanawia rozpocząć własne śledztwo. To powoduje, że akcja nagle przyspiesza, aż do bardzo dynamicznego punktu kulminacyjnego. I zakończenie, choć trochę schematyczne dla tej autorki, uważam za satysfakcjonujące. 
             Do tego wszystkiego dochodzi całkiem fajny klimat. Mieszkanie, w którym znajduje się obca osoba, dziwne zachowanie lokatorki, która wydaje się nie mieć żadnego motywu, aby prześladować głównego bohatera, niepokój, że nie można czuć się bezpiecznie we własnym domu i miotanie się głównego bohatera, który nie potrafi zrozumieć co się dzieje. 
         Jedyne oprócz głównego bohatera co mnie irytowało to to, że parę sytuacji było mocno naciąganych np. utrata pracy. Szef wezwał naszego bohatera "na dywanik", powiedział, że ten niby ukradł dane firmy i je sprzedał, kazał mu się spakować i tyle. Może w Stanach jest inne prawo pracy niż w Polsce, ale nie powinien mu pokazać jakiś dowodów? Blake nie powinien mieć szansy się wytłumaczyć? Nie powinno być zrobione jakieś postępowanie dyscyplinarne? Trochę dziwne, ale tam w Stanach pozywają się o byle co, a o nieuprawnione zwolnienie nie? Było tam jeszcze wiele nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. Jednak tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Książkę czytało się bardzo dobrze, była wciągająca, miała fajny klimat i tematykę. Serdecznie polecam. 


       Jeśli macie ochotę poczytać o innych książkach Freidy McFadden serdecznie zapraszam:


        Bibliografia:
  1. F.McFadden, Lokatorka, Czwarta Strona Grupa Wydawnictwa Poznańskiego Sp. z o.o. 2026, można kupić np. tu: https://www.empik.com/lokatorka-freida-mcfadden,p1700902405,ksiazka-p?qa=lokatorka&ac=true , tu: https://bonito.pl/produkt/lokatorka-2 lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/lokatorka-7559418-ksiazka.html

środa, 25 marca 2026

NATASHA PRESTON "OBSESJA"

 

         Królowa thrillerów młodzieżowych powraca. Właśnie miała miejsce premiera najnowszej powieści Natashy Preston pt. "Obsesja". Czy i tym razem autorce uda się porwać czytelników?
        Dla szesnastoletniej Connie social media to całe życie. Wraz z siostrą występują bowiem we vlogu prowadzonym przez ich matkę. Chociaż Connie tego nienawidzi, póki nie osiągnie pełnoletności, musi jakoś w tym wszystkim funkcjonować. Szansą na chwilowe wyrwanie się z szarej codzienności jest wyjazd matki i siostry. Connie zostaje sama w domu i w końcu może robić co chce. Jednak wkrótce okazuje się, że nie może czuć się bezpieczna. Ktoś ją obserwuje, śledzi i pisze dziwne, niepokojące komentarze. Twierdzi, że chce jej dobra, ale czy na pewno? Kiedy dochodzi do tragicznego wypadku, Connie uświadamia sobie, że grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. 


       I oto mamy kolejny, nazwijmy to nastoletni thriller. Nasza bohaterka Connie ma naprawdę ciężko w życiu. Egoistyczna matka wykorzystuje ją i jej siostrę, aby rozbudowywać sobie kanał na YouTube i zarabiać na tym pieniądze. Connie jest wrażliwą dziewczyną i ta cała sytuacja bardzo ją męczy. Nienawidzi udawać szczęścia przed kamerą, jednak uważa, że nie ma wyjścia. Mam wrażenie, że Connie nie jest jakąś wyrazistą postacią. Dziewczyna bardzo się miota ze swoimi emocjami - z jednej strony nienawidzi życia przed kamerą, ze drugiej nie robi nic, aby z tym skończyć. To mnie trochę irytowało, bo taka z niej słaba osoba - mogła po prostu się przeciwstawić i powiedzieć, że już nie będzie tego robić. I co niby matka by jej zrobiła, zbiła ją? Takie to było naiwne - przecież matka nie trzymała jej broni przy głowie. Dlatego też nie dziwię się jej przyjaciołom, że byli mocno zirytowani tą całą sytuacją.    


         Następnie mamy internetowego stalkera, który nagle pojawia się w realu. Jest to bardzo na czasie i zarazem niepokojący temat. Myślę, że ta kwestia jest w tej książce najważniejsza. W dzisiejszych czasach za dużo dzielimy się swoim życiem w intrenecie, a zawsze może znaleźć się ktoś, kto może to wykorzystać. Często są to złodzieje, którzy mogą trafić na informację, że kogoś nie ma w domu. Jednak czasem może to być ktoś o wiele gorszy. Dlatego też ta książka jest swojego rodzaju przestrogą. Matka Connie, mimo wielu ostrzeżeń, w ogóle nie dba o to co umieszcza w mediach społecznościowych - był tam widoczny ich dom, ulica, sąsiedztwo, szkoła itp. Przez to łatwo było zlokalizować ich miejsce zamieszkania. Moim zdaniem jest to totalna głupota. Na świecie jest bardzo wielu psychopatów, dlatego też lepiej nie ułatwiać im zadania. 
        Sama intryga w tej książce jest ciekawa i wciągająca. W miasteczku, w którym mieszka Connie doszło do dwóch nieszczęśliwych wypadków i to w bardzo krótkim czasie. Przypadek? Connie z czasem zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że te dwa wypadki może coś łączyć. Choć nikt nie bierze jej na poważnie, to dziewczyna uważa, że jest obserwowana. Ktoś czai się pod jej domem i śledzi ją. Cały czas ma poczucie osaczenia. Jednak co to ma związek z tajemniczymi wypadkami? Fabuła książki jest bardzo interesująca, ale jej rozwiązanie w moim mniemaniu średnie. Motywacje sprawcy są od czapy, a zakończenie urywa się w najlepszym momencie. Wiem, że to norma u Natashy Preston, ale tutaj mnie to zirytowało. Poza tym miałam wrażenie, że jakoś mało było w tym wszystkim tajemnicy. 


        I wisienka na torcie, czyli matka głównej bohaterki. Myślę, że nie da się tego czytać tak, żeby się nie wkurzyć. Ciężko byłoby znaleźć bardziej samolubną, nieodpowiedzialną, wredną matkę. Ta baba była okropna - zależało jej tylko na zasięgach, nie obchodziło ją zdrowie i szczęście swoich dzieci, nie interesowało jej to, że jej córka była w niebezpieczeństwie. Moim zdaniem opieka społeczna powinna zabrać jej dzieci, bo ona zwyczajnie się nad nimi znęcała. Było to wręcz nie do uwierzenie - jak to czytałam, to cały czas rosła we mnie wściekłość. 
        Nie zrozumcie mnie źle - książka nie była najgorsza. Jednak nie jest to najlepsze dzieło Natashy Preston. Sam pomysł był na pewno ciekawy - małe miasteczko, tajemnicze wypadki, mroczny prześladowca, strach komu można zaufać i jakże nieprawdziwe cukierkowe życie w social mediach, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Po prostu czegoś tutaj zabrakło, albo może mnie już się trochę te thrillery przejadły i oczekiwałam czegoś innego. Mimo to uważam, że książka jest warta uwagi - jest wciągająca, dobrze się ją czyta i podejmuje ważny temat. Myślę, że to jak najbardziej wystarczy. 





        Bibliografia:

czwartek, 19 marca 2026

RILEY SAGER "KIERUNEK ZEMSTA"

 

            Ja osobiście bardzo kocham pociągi. Jest w nich coś, co mnie fascynuje. Mkną przed siebie, zawsze w odpowiednim kierunku, ponieważ znajdują się na torze. Jest w tym coś pocieszającego, ale też nieubłagalnego - jakby kierunek był tylko jeden. Uwielbiam też książki, których akcja dzieje się w pociągach, dlatego też poświęciłam im dwa posty i muszę przyznać, że są to jedne z moich ulubionych. Jedną z najsłynniejszych książek o pociągach jest oczywiście "Morderstwo w Orient Expressie" Agathy Christie. I to właśnie jej swoisty hołd oddaje Riley Sager w swojej powieści "Kierunek Zemsta"
          Rok 1954, pociąg Philadelphia Phoenix na trasie Filadelfia - Chicago. Na pokładzie znajduje się osiem osób, z czego sześć dokonało strasznych czynów. Anna Matheson pragnie tylko jednego - aby ludzie, którzy zniszczyli jej rodzinę, za to zapłacili. Dlatego zwabiła swoich wrogów do zamkniętego pociągu - chce wymierzyć sprawiedliwość. Jednak nie wszystko idzie po jej myśli. Kiedy dochodzi do morderstwa kobieta zdaje sobie sprawę, że ktoś nie tylko chce zniweczyć jej plan, ale też nie cofnie się przed niczym. 


           I mamy kolejny rollercoaster w wykonaniu mistrza thrillerów. Tym razem przenosimy się do Ameryki lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, co już samo w sobie jest bardzo interesujące. Od zakończenia drugiej wojny światowej minęło niewiele czasu, co w tej historii będzie miało duże znaczenie. Główną bohaterką jest Anna, która jako kobieta wymyka się ówczesnym standardom - zamiast żoną i matką, pragnie zostać Nemezis, boginią zemsty. W 1942 r. doszło do strasznej katastrofy - pociąg wiozący żołnierzy uległ wypadkowi, w którym zginęło wiele osób, w tym brat Anny. Podczas śledztwa wyszło na jaw, że był on wykonany z tanich materiałów, które nie wytrzymały dalekiej podróży. Odpowiedzialnym za to miał być jego właściciel - Arthur Matheson, ojciec Anny, który wkrótce zostaje zamordowany w więzieniu. Po tym wszystkim matka Anny popełnia samobójstwo. Świat szesnastoletniej wtedy dziewczyny rozsypał się na kawałki. Trafiła pod opiekę okrutnej ciotki, która jednak miała jedną zaletę - nie wierzyła, że jej brat był winny katastrofy. Na łożu śmierci wyznała Annie, że ma dowody na to, iż jej ojciec został wrobiony, a odpowiedzialne jest za to sześć osób. Dlatego kobieta zwabia winnych do pociągu - chce, aby przyznali się do tego, co zrobili. Jednak nie wszystko idzie po jej myśli. 


       O ile na początku książka rzeczywiście przypomina "Morderstwo w Orient Expressie" - osoby przebywające w pociągu są ze sobą powiązane i motyw zemsty, to bardzo szybko zmierza ku innej powieści Królowej Kryminałów "I nie było już nikogo". Zwabione osoby dopuściły się straszliwych czynów i zaczynają ginąć jedno po drugim. Jako, że kocham Agathę Christie, to dla mnie nie mogło być lepszej fabuły. Intryga jest jak zwykle świetnie skonstruowana - mamy sześć osób, o których już z góry wiemy, że są zdolne do wszystkiego. A raczej pięć, bo ktoś z tej ekipy się wyłamuje, choć nie jest to do końca pewne. Najgorsze jest to, że większość z nich to ludzie z najbliższego otoczenia ojca Anny, których cenił i którym ufał. Tym bardziej widać to okrucieństwo. Kiedy zaczynają ginąć nasza bohaterka, mimo że życzy im śmierci, wcale nie jest usatysfakcjonowana. Chciała ich upokorzyć, odebrać im wszystko, tak jak oni zrobili to jej. Jednak ktoś pomieszał jej szyki. Dlatego też za wszelką cenę pragnie odnaleźć mordercę. Anna jest ciekawą postacią - jako nastolatka była wrażliwą dziewczyną, jednak okrutny los zrobił z niej zimne narzędzie zemsty. Przynajmniej z pozoru, bo podczas tej trzynastogodzinnej podróży w Annie dokonuje się pewna przemiana, podobnie jak w pozostałych osobach. Każdy z nich dopuścił się zdrady z różnych powodów, jedni żałują, inni nie, albo przynajmniej tak im się wydaje. Jednak bliskość śmierci potrafi wstrząsnąć nawet najbardziej zatwardziałymi. I to właśnie jest w tej książce najciekawsze.  


      Inną świetną rzeczą jest niesamowicie wartka akcja. Tutaj nie ma miejsca na podejmowanie rozbudowanych tematów - praktycznie od razu coś się dzieje. Nasi bohaterowie giną nagłą i brutalną śmiercią, a pozostali muszą nie tylko odkryć kto za tym stoi, ale przede wszystkim pozostać przy życiu. A będzie to niezwykle trudne. Do tego klaustrofobiczna, duszna atmosfera zamkniętego pociągu, który nieubłaganie mknie ku przeznaczeniu. Muszę przyznać, że ani na moment się przy tej książce nie nudziłam i niesamowicie mnie ona wciągnęła. 
         Jedyną sprawą, która trochę mi się nie podobała było zakończenie. Stało się tu coś podobnego, co w poprzedniej książce tego autora - chyba Riley Sager naprawdę zgrzeczniał. Do tego pory po jego zakończeniach przecierało się oczy ze zdumienia. Tutaj owszem było parę plot twistów, ale nie były one tak sensacyjne jak można było się po tym autorze spodziewać. Nie mówię, że zakończenie było złe - było w porządku, ale trochę przewidywalne i mnie z butów nie wyrwało. Mimo tego książka bardzo mi się podobała - nawiązania do Agathy Christie robią swoje. Serdecznie polecam. 

            




        Bibliografia:

czwartek, 12 marca 2026

KSIĄŻKA NA WEEKEND - ANTHONY HOROWITZ I ATTICUS PÜND


        Z twórczością Anthony'ego Horowitza spotkałam się po raz pierwszy przy lekturze kontynuacji przygód Sherlocka Holmesa w książce pt. "Dom jedwabny", o której to już pisałam. Uważam, że jest to do tej pory najlepsza kontynuacja. Autor bardzo dobrze oddaje nie tylko samego bohatera - jego charakter, zachowanie oraz słynną dedukcję, ale też ogólnie styl pisarski Arthura Conan Doyle'a. Dlatego też zachęcona tą lekturą postanowiłam sięgnąć po inne książki tego autora i tak natrafiłam na cykl powieści o Susan Ryeland. Jest to seria kryminałów, jednak dosyć nietypowa, ponieważ ma charakter książki w książce, co jest bardzo ciekawym zabiegiem. Do tej pory w języku polskim ukazały się dwie części i właśnie została wydana trzecia, co mnie bardzo ucieszyło. Chciałabym napisać o tej najnowszej części, dlatego też wróciłam sobie do poprzednich, aby opowiedzieć najpierw o nich. Tak więc zapraszam do zapoznania się z przygodami genialnego detektywa Atticusa Pünda.  


"Morderstwa w Somerset"


        Po niespodziewanej śmierci autora kryminałów Alana Conwaya, jego redaktorka Susan Ryeland, otrzymuje maszynopis jego najnowszej powieści o słynnym detektywie Atticusie Pündzie. Niestety okazuje się, że jest on niekompletny i brakuje kluczowych rozdziałów. Kobieta postanawia za wszelką cenę je odzyskać. Jednak podczas poszukiwań nabiera coraz większych wątpliwości, czy aby na pewno to, co spotkało Conwaya, to było samobójstwo. Susan wkracza na niebezpieczną ścieżkę, a prawda może ją kosztować własne życie. 
            Jak już wcześniej wspominałam powieść ma charakter książki w książce - z jednej strony mamy śledztwo prowadzone przez Susan, z drugiej fabułę powieści Alana Conwaya. Po krótkim wstępie ze strony Susan możemy zapoznać się z przygodami Atticusa, który prowadzi bardzo ciekawą sprawę. Rzecz dzieje się w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku w małej, angielskiej miejscowości, w której ginie sprzątaczka Mary Blakiston. Wszyscy we wsi podejrzewają jej syna, dlatego też jego narzeczona zwraca się o pomoc do genialnego detektywa Atticusa Pünda. Ten podejmuje się zadania dopiero wtedy, kiedy niedługo po śmierci sprzątaczki zostaje zamordowany miejscowy arystokrata - to nie może być zbieg okoliczności. W tej opowieści dochodzimy do kluczowego momentu, w którym Atticus już wie, kto jest mordercą, ale oczywiście jeszcze tego nie przedstawia. Tu książka się urywa i wracamy do Susan. Jest to bardzo sprytne ze strony autora - zostawia czytelnika w niepewności, którą ten bardzo chce zaspokoić. 


        Muszę przyznać, że przygody Atticusa podobały mi się bardziej niż perypetie Susan. Sprawa genialnego detektywa bowiem jest klasycznym kryminałem przywodzącym na myśl książki Agathy Christie. Mamy tu ekscentrycznego detektywa cudzoziemca z nieco głupawym towarzyszem, angielskie miasteczko skrywające wiele sekretów, tajemnicze zbrodnie i wielu podejrzanych, z których każdy ma motyw. Atticus Pünd posługuje się podobnymi metodami co Sherlock Holmes i Herkules Poirot i jest równie enigmatyczną postacią. Bardzo przypadł mi do gustu. Nie mówię, że śledztwo Susan mi się nie podobało, uważam tylko, że było trochę za długie. Chociaż Susan nie jest detektywem, to nawet dobrze sobie radzi. Jednak miejscami była trochę irytująca. Niemniej uważam, że książka jest naprawdę dobra - dwie książki w jednej są świetnym pomysłem. Poza tym intryga, a raczej intrygi, są bardzo dobrze skonstruowane - mamy tu fajny klimat, interesujące i wciągające sprawy, a przede wszystkim godnego naśladowcę najsłynniejszych na świecie detektywów. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po kolejną część. 

"Morderstwa w Suffolk"


           Do Susan Ryeland zgłaszają się Lawrence i Pauline Treherne. Okazuje się, że ich córka Cecily zaginęła. Przed swoim zniknięciem oznajmiła rodzicom, że książka Alana Conwaya zawiera wskazówkę co do zabójstwa sprzed lat. Susan, jako redaktorka zmarłego autora, jak nikt inny zna jego sposób myślenia. Dlatego też tylko ona może rozwiązać tą zagadkę. Sprawa jednak wydaje się skomplikowana - jak śledztwo Atticusa Pünda w sprawie śmierci znanej aktorki ma się do zabójstwa pracownika agencji reklamowej? I czy w więzieniu rzeczywiście siedzi niewinny człowiek? Susan po raz kolejny będzie musiała zagłębić się w książkę, do której nie chciała nigdy wracać. Jak wiele będzie ją to kosztowało? 
        Po raz kolejny ambitna redaktorka próbuje rozwiązać zagadkę morderstwa i tym razem rozwiązanie ma podsunąć jej Atticus Pünd. Tak jak w poprzedniej części mamy tu do czynienia z książką w książce. Susan prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia córki bogatych hotelarzy. Trzeba przyznać, że jest ono bardzo interesujące. Pozornie Cecily była osobą bardzo lubianą. Jednak kiedy Susan sięga głębiej okazuje się, że sporo osób miało motyw, aby się jej pozbyć m.in siostra, która jej nienawidziła oraz mąż, który odziedziczył by potężny spadek. Sprawę komplikuje fakt, że Cecily uważała, że rozwiązała zagadkę śmierci niejakiego Franka Parrisa, który zginął w hotelu należącym do rodziny Cecily osiem lat wcześniej. A raczej rozwiązał ją Alan Conway w swojej książce "Atticus Pünd przejmuje sprawę". Choć wydaje się to naciągane, to Susan dowiaduje się, że Alan bardzo dobrze znał Franka Parrisa i odwiedził hotel po jego śmierci. Muszę przyznać, że intryga w tej książce jest bardzo dobrze skonstruowana - zagadka jest ciekawa, wciągająca, a autor cały czas myli tropy. Zakończenie jest zaskakujące, ale też satysfakcjonujące. Chociaż miałam pewne podejrzenia, to nie udało mi się odgadnąć wszystkiego. Jeśli chodzi o postacie to uważam, że Susan była mniej irytująca niż w poprzedniej części i lepiej radziła sobie ze śledztwem. Cóż, doświadczenie robi swoje. Postacie drugoplanowe są bardzo intrygujące - praktycznie wszyscy zachowują się podejrzanie i wyglądają jakby mieli coś do ukrycia. Jednak wisienką na torcie jest oczywiście sprawa Atticusa Pünda. 


        Słynny detektyw zostaje wynajęty, aby rozwiązać zagadkę śmierci gwiazdy filmowej Melissy James, która została uduszona we własnym domu. I tutaj bardzo wiele osób ma motyw i każdy coś ukrywa. Czy to niewierny mąż, czy gospodyni i jej dziwny syn, czy kierownicy hotelu, którym Melissa chciała zrobić kontrolę, czy w końcu podejrzany biznesmen. Jak widać jest w czym wybierać. Do tego dochodzi drugie morderstwo, które komplikuje sprawę. Ta zagadka bardzo mi się podobała - po raz kolejny się świetnie skonstruowana i w starym stylu przywodzącym na myśl oczywiście sprawy Herkulesa Poirot. Rozwiązanie jest naprawdę ciekawe i zaskakujące - domyśliłam się tylko niewielkiej części. Przyznam, że uwielbiam Atticusa Pünda, jest to detektyw idealny - trochę ekscentryczny, inteligentny, charyzmatyczny i ma silne poczucie sprawiedliwości. I po raz kolejny mamy świetną zagadkę. 
     Obie książki Anthony'ego Horowitza bardzo mi się podobały, druga nawet troszkę bardziej niż pierwsza. Muszę przyznać, że koncepcja książki w książce przypadła mi do gustu. Wydawałoby się, że to może dekoncentrować czytelnika, ale tak nie jest. To wszystko jest tak fantastycznie zgrane, że płynnie przechodzi się z jednej historii w drugą. Do tego świetnie skonstruowana intryga, ciekawe postacie i zaskakujące zakończenie. Przyznam szczerze, że nie mogę się doczekać kolejnej części. 



        Bibliografia:
  1. A.Horowitz, Morderstwa w Somerset, Wydawnictwo Rebis 2017, można kupić na Allegro
  2. A.Horowitz, Morderstwa w Suffolk, Wydawnictwo Rebis 2022, można kupić np. tu: https://www.empik.com/morderstwa-w-suffolk-horowitz-anthony,p1289396668,ksiazka-p?fromSearchQuery=morderstwa+w+suffolk , tu:https://bonito.pl/produkt/morderstwa-w-suffolk , lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/morderstwa-w-suffolk-6808996-ksiazka.html

wtorek, 3 marca 2026

GHOSTFACE POWRACA, CZYLI KRZYK 7

    

        "Krzyk" jest jedną najbardziej kultowych serii slasherów. Myślę, że każdy ją zna, jednak, żeby dopełnić formalności przypomnę o co chodzi. Slasher (z ang. slash-ciąć) to podgatunek horroru, w którym liczba bohaterów zmniejsza się w podejrzanych okolicznościach. Charakteryzuje się on pewnymi regułami, których twórcy zazwyczaj sztywno się trzymają, a są to m.in. morderca w masce i tzw. final girl, czyli dziewczyna, która jako jedyna ma szanse z nim wygrać. "Krzyk" to jeden z najsłynniejszych slasherów z lat dziewięćdziesiątych, a jego twórcą jest sławny reżyser horrorów Wes Craven. Pierwsza część pojawiła się na ekranach kin w 1996 r. Opowiada o morderstwach w małym miasteczku Woodsboro, które wydają się koncentrować wokół osoby Sydney Prescott (Neve Campbell), nastolatki, której matka zginęła w tajemniczych okolicznościach rok wcześniej. Sydney staje do walki ze słynnym Ghostfacem, czyli mordercą w masce i czarnym płaszczu. Co ciekawe "Krzyk" zrywa z pewną konwencją - Ghostfacem są różne osoby, a nie jak w slasherach z lat osiemdziesiątych jedna konkretna, jak Michael Myers, czy Freddy Krueger. Film tak bardzo spodobał się widzom, że postanowiono stworzyć z niego franczyzę. Do tej pory powstało sześć części oraz serial. W pierwszych czterech częściach final girl jest Sydney Prescott, a w dwóch pozostałych Samantha Carpenter (Melissa Barrera). W serialu główną bohaterką jest Emma Duvall (Willa Fitzgerald). Myślę, że nie ma bardziej kultowego slasheru. 27 lutego na ekranach kin zadebiutowała siódma część. 

"Krzyk 7" 2026 r.


         W miasteczku, w którym mieszka Sydney Prescott (Neve Campbell) pojawia się nowy Ghostface. Tym razem wydaje się, że celem zabójcy nie jest sama Sydney, ale jej córka Tatum (Isabel May). Sydney będzie musiała ponownie stanąć do walki, aby ochronić swoją rodzinę. Czy tym razem uda jej się pokonać zabójcę?
      Muszę przyznać, że trochę trudno mi opisać swoje wrażenia. Ogólnie dobrze się bawiłam na tym filmie, ale mam z nim kilka problemów. Jednak zacznę od pozytywów. Przede wszystkim powrót Sydney. Bardzo polubiłam siostry Carpenter, a szczególnie Sam, ale królowa może być tylko jedna i jest nią Sydney Prescott. Dla mnie jest to najlepsza final girl. Jest odważna, twarda, wytrwała i potrafi stawiać czoła przeciwnościom. Cudownie było znowu usłyszeć "Hello Sydney". To ona jest twarzą "Krzyku" i od jej osoby to wszystko się zaczęło. Drugim plusem jest powrót Gale Weathers (Courteney Cox). Ona wprawdzie była w poprzedniej części, ale bardzo się cieszę, że również pojawiła się w tej. Gale nadaje akcji pazura, a ona i Sydney wzajemnie się uzupełniają. I trzeba przyznać, że jej wejście w tej części było naprawdę z przytupem. 
    Kolejną rzeczą, która bardzo mi się podobała była scena początkowa. Młoda para odwiedza dom Stu Machera, gdzie doszło do słynnej rzezi. Teraz jest w nim muzeum horroru. Widać, że chłopak jest totalnym maniakiem horrorowym, a dziewczyna jest tam tylko dla niego i jest znudzona. Jednak do czasu. Ta scena otwierająca była naprawdę super - czuć było, że Ghostface powrócił. 


      Plusem filmu była też na pewno jego akcja - bardzo dynamiczna, wartka, podnosząca adrenalinę. Bardzo mało było scen, w których coś odwróciłoby moją uwagę - byłam cały czas skupiona. I było też sporo momentów kiedy naprawdę serce podskoczyło mi do gardła.
        I najważniejsza dla mnie rzecz, czyli nostalgia. Uwielbiam "Krzyk", uwielbiam kiedy Sydney walczy z mordercą, próbując dociec kto nim jest i uwielbiam kiedy Ghostface wyskakuje jak diabeł z pudełka. Małe miasteczko, głęboko skrywane tajemnice, grupa typowych nastolatków popełniająca typowe głupoty i oczywiście tajemniczy morderca w masce. Każdy jest podejrzany, nawet ten co ma alibi, ponieważ zazwyczaj morderców jest więcej. To wszystko po prostu kocham. 
     Niestety jednak muszę teraz przejść do problemów. Przede wszystkim postacie. Po pierwsze - morderca? (mordercy? bo nie będę zdradzać ilu ich było). Moim zdaniem najgorszy całej serii. Każdy z nich do tej pory miał jakiś motyw - najczęściej była to zemsta, ale nie tylko. Tutaj ten motyw jest dosłownie żaden. Chyba zaczął zabijać, bo mu się nudziło. W pewnym momencie już było wiadomo kto to jest i nie było żadnego zaskoczenia. I osoba mordercy dosłownie z czapy. Oprócz tego pozostałe postacie to chyba byli statyści - jedynym celem ich istnienia było to, żeby morderca ich zabił. Ci bohaterowie byli płascy, nudni, tacy bez znaczenia. I nie spodobała mi się córka Sydney - nieciekawa, bez ikry, bez charakteru. I nie wiem po co tam byli Mindy i Chad z poprzednich dwóch części. Kompletnie nic nie wnieśli do fabuły i tylko mnie irytowali. 
      Kolejna rzecz to dziury fabularne np. motywacje mordercy, nagle całkowicie opustoszałe miasteczko, aby morderca mógł sobie hasać do woli i w ogóle osoba Tatum. Może się czepiam, ale ona ma niby 17 lat. Tylko, że czwarta część działa się w 2011 r. Skoro mamy 2026 rok, to było 15 lat temu. Tak więc w tej części Sydney powinna mieć już dwuletnie dziecko, a nie było o tym mowy. Coś mi się tu nie zgadza. Ale dobra powiedzmy, że jakoś można to przełknąć. Jednak to co zrobili ze Stu, to już nie. Stu Macher to jeden z najbardziej ikonicznych morderców filmowych, a tutaj był parodią samego siebie. Nie mam zielonego pojęcia po co był ten zabieg. To było kompletnie bez sensu i niepotrzebne. Przez moment nawet bałam się, że zrobią z tego "Modę na sukces". 
  Trochę jednak za dużo było tych irytujących rzeczy, żeby ta część naprawdę mi się spodobała. Nie żałuję oczywiście, że poszłam do kina - w końcu jest to "Krzyk" i miał też swoje pozytywy. Jednak muszę przyznać, że trochę się rozczarowałam - po poprzedniej dobrej części, ta wypada blado. Twórcy poszli na łatwiznę i tutaj niestety widać, że to skok na kasę. Nie było to tragiczne - summa summarum dobrze się bawiłam, ale mogło być o wiele lepiej. Wyszło średnio, ale myślę, że jak ktoś jest fanem "Krzyku" to powinien obejrzeć. 


 Jeśli macie ochotę poczytać o poprzednich częściach serdecznie zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2023/03/retroklimat-najlepsze-slashery-krzyk.html. Tutaj także ciekawa gra karciana na podstawie filmu: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2025/12/planszowka-na-sylwestra-krzyk.html


        Bibliografia:
  1. Filmweb.pl
  2. YouTube.com

środa, 25 lutego 2026

CHARLIE DONLEA "ZGADUJ DALEJ"

 

     Charlie Donlea, obok Rileya Sagera i Ruth Ware, jest moim ulubionym pisarzem thrillerów. Dlatego też z wielką chęcią sięgam po każdą jego kolejną książkę, a właśnie miała miejsce premiera najnowszej, czyli "Zgaduj dalej". Jest to thriller psychologiczny, w którym splata się ze sobą wiele wątków. 
         Byłego detektywa Ethana Halla, odwiedza kolega, który prosi go o przysługę. Dziesięć lat temu zaginęła siedemnastoletnia Callie Jones i do tej pory jej sprawa nie została rozwiązana. Jej ojciec, obecny gubernator, chce wznowienia śledztwa, a Ethan w czasie swojej pracy w policji miał stuprocentową skuteczność. Były detektyw na początku nie chce wziąć tej sprawy, ponieważ sam zmaga się z traumą. Jednak wkrótce będzie musiał zmienić zdanie - okazuje się, że jego własne problemy mogą mieć z tą sprawą coś wspólnego. Dodatkowo przyjaciółka Callie otrzymuje wiadomość, w której ktoś anonimowy przyznaje się do zabicia nastolatki. Ethan nie wie jeszcze, że będzie musiał stanąć twarzą w twarz z własnymi demonami i będzie to śmiertelnie niebezpieczna gra. 


    Głównym bohaterem powieści jest były detektyw, a obecnie lekarz na oddziale ratunkowym Ethan Hall. Jego praca w wydziale do spraw nieletnich spowodowała pogłębiającą się depresję, dlatego też mężczyzna postanowił zrobić coś ze swoim życiem, zanim będzie za późno. Dodatkowo nasz bohater zmaga się z traumą - jego ojciec, też policjant, został zabity przez Francisa Bernarda, człowieka podejrzanego o bycie seryjnym zabójcą. Od tej pory Ethan robi wszystko, aby nie wyszedł on na wolność. Jakby tego było mało, Maddie - dziewczyna Ethana, jest niedoszłą ofiarą Bernarda. Jak więc widać, chłop nie ma w życiu łatwo. Uważam, że Ethan jest ciekawą postacią - z jednej strony wydaje się być typowym detektywem z traumami, jakich wielu widzimy w tego typu powieściach. Jednak z drugiej strony nie popada w nałogi i sięga dna jak większość z nich. W wieku 36 lat kończy studia medyczne, aby dalej pomagać ludziom. Dla swojej dziewczyny jest wielkim wsparciem - Maddie do tej pory boryka się z wieloma śladami po ataku, zarówno fizycznymi, jak i psychicznymi. Oprócz tego zawsze zeznaje na komisji do zwolnień warunkowych, aby morderca nigdy nie wyszedł na wolność, a każdy kontakt z nim bardzo wiele go kosztuje. Ethan wydaje się być naprawdę dobrym człowiekiem i rzetelnym detektywem. Jest postacią, którą się lubi i której się kibicuje. 


       Jego adwersarzem jest oczywiście seryjny morderca Francis Bernard. I znów mamy tutaj ciekawy zabieg - z jednej strony typowy psychopata - sprytny, pewny siebie, manipulujący otoczeniem. Z drugiej w pewnym stopniu poniżający się i wcale nie taki mądry, za jakiego chce uchodzić. Lubię tematykę seryjnych morderców w powieściach, chociaż bardziej wolę morderców z konkretnymi motywami. Jednak w tej książce ten wątek naprawdę przypadł mi do gustu. Poza tym powieść porusza jeden z tematów, o których już pisałam, czyli hybristofilię, a jest to coś, co bardzo mnie interesuje. Dla przypomnienia - jest to jest to zaburzenie, w którym preferowanym obiektem pożądania jest osoba, która popełniła przestępstwo, często to najpoważniejsze jak morderstwo. Tutaj właśnie jest motyw kobiety, która jest w stanie zrobić wszystko dla tak niebezpiecznego mężczyzny, jakim jest Francis Bernard. Zawsze mnie to zdumiewa, jak to w ogóle jest możliwe. Jak tym kobietom nie przeszkadza, że ten człowiek popełnił najgorsze czyny, a wręcz przeciwnie jeszcze bardziej je to nakręca. Uważam, ze jest to fascynujący temat. 


        Intryga też jest bardzo ciekawa - zaginięcie sprzed lat, do tej pory nierozwiązane. Callie Jones, z jednej strony typowa nastolatka - dobra uczennica, gwiazda szkolnej siatkówki, popularna, piękna blondynka. Z drugiej nieszczęśliwa dziewczyna z rozbitego domu, skrywająca sekrety. Czyli znowu nic nie jest takie, na jakie wygląda. Ethan zagłębiając się w sprawę, natrafia na pewną tajemnicę, którą skrywała dziewczyna, a która prawdopodobnie przyczyniła się do jej zaginięcia. Jako, że narracja prowadzona jest w czasach współczesnych oraz w przeszłości, kiedy Callie zaginęła, te dwa światy przeplatają się ze sobą, co tylko zwiększa ciekawość. Akcja na początku rozwija się powoli, by pod koniec lecieć w zawrotnym tempie. Jako, że przeczytałam mnóstwo thrillerów, w tym wszystkie książki Charliego Donlea, domyśliłam się mniej więcej o co tutaj chodzi. Jednak był jeden aspekt zakończenia, którego się nie spodziewałam, a który bardzo mnie zaskoczył. I wygląda na to, że może być kontynuacja. Dlatego też mimo, że nie tak bardzo trudno domyślić się rozwiązania, to uważam zakończenie za satysfakcjonujące. 
        "Zgaduj dalej" to ciekawa i wciągająca pozycja. Chociaż nie przebija mojej ulubionej książki Charliego Donlea, czyli "Domu samobójców", to naprawdę mi się podobała. Ma ciekawe, tylko pozornie szablonowe postacie, intrygującą fabułę, fajny klimat i satysfakcjonujące zakończenie, które daje szansę na ciąg dalszy, po który z wielką chęcią sięgnę. Charlie Donlea jak zawsze spisał się na medal. Uważam, że jego książki są naprawdę świetne, a ta tylko to potwierdza. Serdecznie polecam. 





            Bibliografia:
  1. C.Donlea, Zgaduj dalej, Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Poznań 2026, można kupić np. tu: https://www.empik.com/zgaduj-dalej-donlea-charlie,p1695893461,ksiazka-p , tu: https://bonito.pl/produkt/zgaduj-dalej lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/zgaduj-dalej-7554423-ksiazka.html
  2. Wikipedia.pl
           

czwartek, 19 lutego 2026

RUTH WARE "KOBIETA Z POKOJU JEDENASTEGO"

 

            "Kobieta z kabiny dziesiątej" powraca. Tylko, że teraz znajduje się w pokoju nr 11. Właśnie miała miejsce premiera książki Ruth Ware pt. "Kobieta z pokoju jedenastego". Jest to kontynuacja przygód dziennikarki Lo Blacklock, znanej z wyżej wymienionej książki, niedawno zekranizowanej prze Netflix. W jakie kłopoty tym razem wpakuje się główna bohaterka?
          Dziesięć lat po wydarzeniach na pokładzie statku Aurora dziennikarka Lo Blacklock dalej nie może poradzić sobie ze swoją traumą. Mimo, że kobieta została żoną i matką, nadal boryka się z problemami. Szansą na wyjście z dołka jest zaproszenie do luksusowego hotelu miliardera Marcusa Leidmanna. Dzięki temu jej kariera może odżyć, a jej samej wrócić pewność siebie. Niestety na miejscu okazuje się, że przeszłość naprawdę rzuca długie cienie i Lo spotyka kogoś, kogo miała nadzieję już nigdy nie zobaczyć. Wkrótce zostaje wplątana w niebezpieczną grę i musi zdecydować komu naprawdę może zaufać. 
         "Kobieta z pokoju jedenastego" to druga część perypetii dziennikarki, która odkrywa w sobie żyłkę do śledztw kryminalnych. Dla przypomnienia - dziesięć lat wcześniej Lo została zaproszona na event na statku "Aurora Borealis". Tam widzi jak ktoś wyrzuca za burtę kobietę. Jednak nikt jej nie wierzy, ponieważ nikogo z pasażerów nie brakuje. Lo jednak w kabinie nr 10 widziała kogoś, kogo nikt inny nie widział. Lo jest pewna, że nie zwariowała i rozpoczyna śledztwo, które zaprowadza ją na bardzo niebezpieczną ścieżkę. 


        Teraz dziesięć lat później wiele się zmieniło. Lo osiągnęła sukces - jej książka stała się bestsellerem, wyszła za mąż za człowieka, który ją kocha i wspiera, ma dwóch wspaniałych synów. Mimo tego dalej boryka się z problemami - ostatnio jej kariera wyhamowała, a ją samą dręczą lęki i koszmarne sny. Kiedy dostaje zaproszenie od miliardera Marcusa Leidmanna nie jest przekonana, aby je przyjąć. Jednak za namową męża wyjeżdża do luksusowego hotelu nad Jezioro Genewskie i ma szansę przeprowadzić wywiad życia. Brzmi fantastycznie prawda? Jednak takie jest tylko na początku. Wkrótce spotyka dawnych towarzyszy ze statku "Aurora", co jest bardzo podejrzane. Do Lo ze zdwojoną siłą wracają wszystkie jej lęki. Jednak najgorsze dopiera przed nią - okazuje się, że hotelu jest kobieta, przez którą Lo prawie zginęła. I potrzebuje ona jej pomocy. Przez to wszystko dziennikarka po raz kolejny znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. 


      Moją pierwszą myślą na wieść o kontynuacji przygód Lo Blacklock był szczery entuzjazm. Chociaż "Kobieta z kabiny dziesiątej" nie jest moją ulubioną powieścią Ruth Ware, to jednak mi się podobała (film Netflixa już mniej). Intryga w tej powieści może nie jest jakaś powalająca, jednak sam koncept jest ciekawy. A jakie jest moje ogólne wrażenie po przeczytaniu "Kobiety z pokoju jedenastego"? Posłużę się cytatem: "ale to już było...". Książka nie jest zła, czytało mi się dobrze, ale w dużej mierze jest powieleniem poprzedniej. Lo pakuje się w praktycznie takie same kłopoty, przez tą samą kobietę, zachowującą się tak samo. Jednak od początku - najpierw sama Lo. Jest może trochę mniej irytująca, bardziej dojrzała emocjonalnie, ale dalej naiwna i pakująca się przez to w kłopoty. Dostaje "ni z tą ni owąd" zaproszenie od miliardera i myślę, że to powinno się jej wydać podejrzane. Lo zdecydowanie powinna się trzymać z dala od miliarderów. Potem spotyka swoich kumpli ze statku "Aurora", a i tak dalej sobie to racjonalizuje. Najgorsze jednak, że ulega Carrie, kobiecie, która ją naraziła na śmiertelne niebezpieczeństwo i której moim zdaniem nie była nic winna. I której zdecydowanie nie powinna ufać. 


        Do tego mamy bardzo podejrzanego miliardera (znowu), jego syna, który go wielbi, jednak jest przez niego źle traktowany oraz kumpli z poprzedniej części. Tak więc jeśli chodzi o postacie, to jest tak średnio - cały czas mam wrażenie, że to ta sama śpiewka. Poza tym brakowało mi tu tajemnicy - bardzo szybko można zrozumieć kto za tym stoi i dlaczego. Może samo morderstwo zostało dokonane w ciekawy sposób, ale też znów nie jakiś oryginalny. Oprócz tego sama intryga jest dosyć "grubymi nićmi szyta" - szczególnie moment ucieczki Lo i Carrie ze Szwajcarii. Trochę to pachniało tanią sensacją. Mnie osobiście całość wydała się trochę naiwna. Akcja na początku jest raczej powolna, później przyspiesza i nawet mamy parę pościgów. Jest to wciągające, ale aż tak bardzo nie angażuje. Chyba druga część jest w większym stopniu kalką poprzedniej niż powinna.
      Uważam, że książka w ogólnym rozrachunku nie jest zła. Jest to dosyć przyjemny thriller, taki bardziej lekki, niezobowiązujący, nie wymagający wiele od czytelnika. Jak na lżejszą lekturę po całym tygodniu pracy jak najbardziej się nadaje. Jednak myślę, że trzeba przeczytać poprzednią część, zanim sięgnie się po tą książkę, ponieważ jest bardzo wiele do niej nawiązań i po prostu nowy czytelnik może wiele rzeczy nie zrozumieć. Mimo tego wszystkiego o czym wspomniałam powyżej uważam, że warto sięgnąć.


 Jeśli macie ochotę poczytać o poprzedniej części serdecznie zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2025/10/ksiazka-vs-film-ruth-ware-kobieta-z.html 


        Bibliografia:
  1. R.Ware, Kobieta z pokoju jedenastego, Czwarta Strona Grupa Wydawnictwa Poznańskiego Sp. z o.o. 2026, można kupić np. tu: https://www.empik.com/kobieta-z-pokoju-jedenastego-ware-ruth,p1692842590,ksiazka-p , tu: https://bonito.pl/produkt/kobieta-z-pokoju-jedenastego , lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/kobieta-z-pokoju-jedenastego-7550544-ksiazka.html

piątek, 13 lutego 2026

KRWAWE WALENTYNKI - AGATHA CHRISTIE "MIŁOŚĆ AŻ PO GRÓB"

         

        Myślę, że nie ma lepszego prezentu na Walentynki dla miłośnika kryminałów, niż dobra książka. A jaki może być lepszy kryminał od książek Agathy Christie. Wydawnictwo Dolnośląskie, które przygotowało jubileuszową serię książek Królowej Kryminałów, od czasu do czasu wydaje zbiory różnych jej opowiadań, w zależności od okazji. Tym razem tą okazją są Walentynki i mamy zbiór jedenastu opowiadań związanych z zazwyczaj tragiczną miłością. Jak zwykle wszystkie opowiadania są świetne, a ja chciałam napisać o moich ulubionych. 
       "Król trefl" to opowiadanie pochodzące ze zbioru "Wczesne sprawy Poirota". Kiedy rodzina Oglanderów spędza wieczór przy grze w karty, nagle do ich domu wbiega przerażona dziewczyna krzycząc "Morderstwo!". Kto zamordował słynnego impresario? I jaki związek z tą sprawą ma popularna tancerka? Jest to świetne opowiadanie o tym jak pozory potrafią bardzo mylić. I oczywiście mamy wątek romantyczny w tle, który tak naprawdę jest osią całej sprawy. 


        Ciekawą historię poznajemy w opowiadaniu pt. "Twarz Heleny". Pan Satterthwaite staje się świadkiem konfliktu dwóch mężczyzn, którzy starają się o rękę pewnej kobiety. Mimo pozornego pogodzenia, pan Satterthwaite ma złe przeczucia. To opowiadanie wydaje się idealne na Walentynki - namiętność jest jednym z najczęstszych motywów zbrodni. Chociaż jest to opowiadanie z wątkiem kryminalnym, to jednak tutaj na pierwszy plan wysuwa się pytanie, czy istnieje prawdziwe piękno. Nie bez powodu mamy w tytule Helenę, czyli najpiękniejszą kobietę, przez którą według mitologii greckiej, wybuchła wojna trojańska. "Twarz Heleny" pochodzi ze zbioru "Tajemniczy pan Quin", tak więc ma też trochę niesamowity charakter. Dzięki temu możemy się wczuć w naprawdę fantastyczny klimat. 


           Bohaterami "Impasu pod króla" są Tommy i Tuppence Beresfordowie. Małżeństwo detektywów postanawia wybrać się do niesławnej restauracji Asa Pik, zaintrygowane pewnym ogłoszeniem. Okazuje się, że instynkt ich nie zawiódł - wkrótce dochodzi do morderstwa. Uwielbiam sprawy Tommy'ego i Tuppence, szczególnie te ze zbioru "Śledztwo na cztery ręce", gdzie mamy do czynienia nie tylko ze sprawami typowo kryminalnymi, ale też ze szpiegostwem. Tutaj jednak jest to klasyczne morderstwo oraz zakazany romans w tle. Tak więc ta sprawa jak najbardziej nadaje się do walentynkowego zbioru. Ponadto Beresfordowie też są romantyczną parą, która ma niesamowitą chemię. Potrafią sobie dogryzać, ale rozumieją się bez słów i są sobie bardzo oddani. Poza tym nie da się ich nie lubić. 


         Opowiadanie "Śmiertelna klątwa" pochodzi ze zbioru o tym samym tytule. Tym razem zagadkę rozwiązuje niezrównana panna Marple. Harry i Louise Laxtonowie są młodzi, piękni i zakochani. Właśnie wprowadzają się do domu swoich marzeń. Jednak jest coś, co zakłóca tą sielankę - pewna staruszka, która ich prześladuje. I wkrótce dochodzi do tragedii. Jest to idealny przykład geniuszu Królowej Kryminałów - opowiadanie krótkie, ale bardzo treściwe. I jak zawsze świetnie skonstruowana intryga. Do tego fantastyczny klimat małej angielskiej wsi, która skrywa wiele tajemnic. I opowiadanie oczywiście dotyczy zakochanych. 


       Oczywiście pozostałe opowiadania są również fantastyczne, jak z resztą wszystkie Królowej Kryminałów. Myślę, że takie tematyczne zbiory to naprawdę fajny pomysł. Dzięki temu możemy bardzo dobrze wczuć się w klimat danego wydarzenia, a w tym wypadku są to Walentynki. W książkach Agathy Christie bardzo często mamy wątki romantyczne - w końcu pisała ona również powieści obyczajowe. Często, tak jak to się dzieje w opowiadaniach z wyżej wymienionego zbioru, miłość i związana z nią namiętność bądź zazdrość, są motywem zbrodni. Jednak nie tylko. Mamy także sporą liczbę zakochanych par, które poznały się w niecodziennych okolicznościach, właśnie związanych ze zbrodnią. Dlatego też "Miłość aż po grób" jest wspaniałą pozycją dla fanów Agathy Christie, ale nie tylko. I do tego piękna i elegancka okładka. Naprawdę trudno się nie skusić. 

 

        Bibliografia:

czwartek, 5 lutego 2026

UGOSZCZONE DUCHY

   

        Czy duchy mogą być ugoszczone? Myślę, że jak najbardziej. Przecież najczęściej występują właśnie w starych domiszczach, zamkach i rezydencjach, stając się z czasem ich integralną częścią. Każdy stary szanujący się pałac powinien mieć swojego ducha. Tak właśnie uważali autorzy opowiadań w najnowszym zbiorze Wydawnictwa Zysk i S-ka "Ugoszczone duchy". Jest to kolejna odsłona tej serii. Mamy tutaj 24 opowiadania klasycznych autorów, tak więc jest w czym wybierać. 
          Jak się okazuje duchy można ugościć nie tylko w domu - często nawiedzają klasztorne mury. O tym właśnie traktują opowiadania Rogera Patera. Głównym bohaterem jest ojciec Philip, który trzeba przyznać, przeżywa fascynujące przygody. Najbardziej podobało mi się opowiadanie "A Porta Inferi". Kiedy ojciec Philip odwiedza pewien zakład dla umysłowo chorych, jest pewny że dobrze zna jednego z pacjentów. Ten jednak twierdzi, że nigdy go nie widział na oczy. Do tego jest opryskliwy i zupełnie nie zachowuje się jak jego dobry znajomy. Wydawałoby się, że w takim miejscu to nic dziwnego - jednak wkrótce okazuje się, że sprawa jest bardziej skomplikowana. To opowiadanie jest swojego rodzaju przestrogą, żeby nie zostawiać drzwi otwartych - nigdy nie wiadomo kto lub co przez nie przejdzie. Opętanie często nie jest typowo demoniczne, jednak to nie oznacza, że jest mniej groźne. Jedno jest pewne - księża częściej powinni odwiedzać szpitale psychiatryczne. 


    Zaciekawiło mnie też opowiadanie Sabine Baring-Gould pt. "Mustafa". Dla odwiedzających Hotel do l'Europe w Luksorze młodzieniec imieniem Mustafa jest bardzo przydatnym pracownikiem. Na co dzień jest też pogodnym człowiekiem, który wkrótce ma zamiar się ożenić. Jednak pewne okoliczności sprawiają, że postanawia popełnić samobójstwo. Ta historia to klasyczna zemsta zza grobu. Uczy nas też, że nie powinno się drwić z czyiś przekonań - to co dla nas może być nawet śmieszne, dla kogoś innego jest śmiertelnie poważne. Jest to naprawdę smutna historia - człowiek umiera z powodu błędu, który nie był jego winą. Jednak zemsta była naprawdę straszna. 


          Ktoś, kto interesuje się duchami, bardzo dobrze wie, że mogą one być przywiązane nie tylko do miejsc, ale także do przedmiotów. Właśnie ten temat w swoim opowiadaniu pt. "Komplet szachów" podejmuje Richard Marsh. Pewien człowiek kupuje komplet szachów, który został po znanym w okolicy zmarłym ekscentryku. Podekscytowany, siada ze swoim przyjacielem, aby rozegrać partyjkę. Jednak wkrótce przybiera ona nieoczekiwany obrót. Muszę przyznać, że gra w szachy to coś co mnie bardzo fascynuje. Bardzo bym chciała nauczyć się grać, lecz jakoś nigdy nie mam na to czasu. Tutaj mamy do czynienia z historią człowiek, dla którego szachy były obsesją tak bardzo, że umarł w trakcie rozgrywki. Jego obsesja wywarła tak wielki wpływ na ten przedmiot, że dwoje ludzi prawie przypłaciło to szaleństwem.  


           Inny charakter mają opowiadania D.H.Lawrence'a, autora słynnego "Kochanka lady Chatterley". Najbardziej podobała mi się "Granica". Katherine miała dwóch mężów - pierwszy Alan, zginął w trakcie I wojny światowej. Drugi Philip, jest dziennikarzem. Mimo pozornego szczęścia, kobieta bardzo często wraca myślami do swojego pierwszego małżeństwa. Wkrótce jej drugi mąż zaczyna się źle czuć. Jest to dosyć oryginalne opowiadanie, ponieważ ukazane w nim nawiedzenie jest nietypowe. Autor zadaje ciekawe pytania - czy zmarli cały czas są przy nas? Czy możemy w jakiś sposób ich przywołać? I czy mogą oni coś dla nas zrobić? Czy namiętności międzyludzkie mogą przywołać duszę z grobu? Inną ciekawą rzeczą jest dość swobodny jak na tamte czasy język, którym autor się posługuje i to widać we wszystkich jego opowiadaniach. Na pewno jest to coś, co rzuca się w oczy. 


       Jeśli chodzi o słynnych autorów, to w tym zbiorze znajdują się też opowiadania G.K.Chestertona, twórcy postaci księdza detektywa ojca Browna. Jednak tutaj nie mają one charakteru kryminalnego, ale też nie typowych opowieści o duchach. Można powiedzieć, że są bardziej filozoficzne. W "Obcym w swoim domu" pewien człowiek, aby paradoksalnie odnaleźć swój domu, musi od niego uciec. W "Kulturze i ogniu" pewien pasażer pociągu zmusza swojego towarzysza do refleksji na temat siły jednego z żywiołów. W "Portrecie wtorku" mamy nawiązania biblijne, a w "Trzech psach" odniesienia do mitologii greckiej. Jest to na pewno interesująca lektura, jednak nie dotyczy bezpośrednio duchów. 


           Właśnie to co opisałam powyżej sprawia, że ten zbiór podobał mi się trochę mniej od poprzednich. Ja jestem fanką klasycznych opowieści o duchach. Ugoszczone duchy po pierwsze powinny występować np. w domostwach i straszyć, a po drugie w ogóle występować. Tutaj jest z tym różnie. Chyba najbardziej klasyce odpowiadają opowiadania Rogera Patera. Mamy w nich do czynienia z nawiedzeniami, opętaniami czy wizjami. Jeśli chodzi o pozostałych autorów to trochę się to rozmywa. Jednak nie uważam, że jest to zły zbiór - na swój sposób jest ciekawy, ponieważ zawiera bardziej oryginalne opowiadania. Uważam, że warto się zapoznać. 






           Bibliografia:

FREIDA MCFADDEN "LOKATORKA"

   Czy tak jak ja lubicie film   "Sublokatorka"   z 1992 r. z Bridget Fondą i Jennifer Jason Leigh? Albo film   "Współlokator...