piątek, 31 października 2025

HAPPY HALLOWEEN - (NIE)UDANA IMPREZA

 

        Jaki jest przepis na halloweenową imprezę - przerażające kostiumy, smaczne jedzenie, dobra muzyka, oglądanie horrorów? Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że najlepsza jest pogoń za własnym mordercą, odkrywanie głęboko zakopanych sekretów oraz szukanie autora tajemniczych pogróżek. Piszecie się? Jeśli tak to chciałam zachęcić do przeczytania m.in. najnowszej powieści autorki "Przewodnika po zbrodni według grzecznej dziewczynki", czyli Holly Jackson. Książka nosi tytuł "Nie całkiem martwa" i jest prawdziwą jazdą bez trzymanki.

Holly Jackson "Nie całkiem martwa"


            Małe miasteczko Woodstock w stanie Vermont. Halloween. Dwudziestosiedmioletnia Jet Mason wraca do domu z halloweenowego jarmarku. Dziewczyna, mimo swojego wieku, mieszka z rodzicami i nie potrafi znaleźć swojego miejsca w życiu - wszystko odkłada na później. Jednak jej sytuacja dramatycznie się zmienia, kiedy zostaje zaatakowana w domu przez nieznanego napastnika. Chociaż udało jej się przeżyć, to kiedy budzi się w szpitalu dowiaduje się, że w wyniku komplikacji po napaści został jej tylko tydzień życia. Dlatego Jet postanawia jedną sprawę doprowadzić do końca - znaleźć własnego mordercę. Czy uda jej się to zrobić zanim będzie za późno?
            Muszę przyznać, że od bardzo dawna nie byłam w takiej sytuacji, że trudno mi jej dobrać odpowiednie słowa, aby napisać o książce - tak wielkie na mnie zrobiła wrażenie. Spowodowała ona u mnie tyle emocji, że nawet teraz dzień później trudno mi zebrać myśli. Mam jednak nadzieję, że mi się uda. Przede wszystkim mamy tutaj fantastyczną historię - młoda dziewczyna, niemająca żadnych wrogów, zostaje brutalnie zaatakowana w swoim własnym domu. Mimo, że przeżyła tak naprawdę jest tykającą bombą - zmiany w jej mózgu wkrótce doprowadzą do jej śmierci. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jakie to uczucie. Jednak Jet postanawia się nie poddawać - rezygnuje z ryzykownej operacji, aby odnaleźć człowieka, który ją zaatakował. Na początku wydaje się, że to będzie bardzo trudne zadanie - Jet nie jest osobą, która może budzić powszechną nienawiść albo "ma coś za uszami". Jednak z czasem wychodzi na jaw, że w jej otoczeniu nic nie jest takie, na jakie wygląda. Fabuła jest naprawdę świetnie skonstruowana - tajemnica goni tajemnicę, przeszłość miesza się z teraźniejszością, a kolejne wydarzenia jeszcze tylko komplikują sprawę. Dynamiczne śledztwo Jet wciąga jak wir, z którego czytelnik nie chce się wydostać. Chociaż w pewnym momencie domyślałam się już kto jest mordercą, to zakończenie naprawdę zwala z nóg i to nie z powodu szokującego rozwiązania sprawy, ale emocji z nim związanych - po raz pierwszy płakałam czytając thriller. 
        Jet jest fantastyczną postacią - chociaż z pozoru wydaje się tzw. "przegrywem", to tak naprawdę kryje się za tym coś więcej. Dziewczyna ma w sobie głębokie cierpienie - jej siostra zginęła, kiedy ona była dzieckiem i przez to starała się jej dorównać, aby matka choć raz okazała jej odrobinę uczucia. Jednak nie za bardzo jej się to udaje - nie można na siłę być kimś innym. Poza tym ma poważne problemy zdrowotne. Jednak mimo tego jest szczera, bezpośrednia i bezkompromisowa. W obliczu tragedii nie poddaje się - przeciwnie, postanawia zawalczyć o prawdę. Trudno jej nie podziwiać. Na szczęście nie jest w tym wszystkim sama - ma wiernego przyjaciela Billy'ego, który bardzo się o nią troszczy. Billy jest w moim odczuciu takim idealnym kandydatem na męża - dobry, miły, czuły, oddany i wierny. Oprócz nich mamy rodzinę Jet - niezbyt przyjemną zbieraninę. Jest tu ambitna matka, lubiąca narzucać innym swoje zdanie, bezosobowy ojciec, nieprzyjemny brat i bratowa, była przyjaciółka Jet, która nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. Jak więc widać postacie są świetnie rozrysowane. 
        Do tego akcja jest naprawdę warta, historia wciągająca, a zakończenie bardzo emocjonujące. Uważam, że jest to najlepsza książka Holly Jackson oraz jeden z najlepszych thrillerów jakie w życiu przeczytałam. Dlatego też bardzo zachęcam do przeczytania, a tym bardziej w Halloween, ponieważ ma niesamowity klimat.  

            Ostatnio znalazłam też inną książkę, której akcja rozpoczyna się na halloweenowej imprezie. Myślę, że też będzie fajną opcją na Halloween dla kogoś, kto chce sobie poczytać coś lżejszego.

Vincent Ralph "Sekrety nigdy nie umierają"


            Sam i jego przyjaciele co roku w trakcie imprezy na Halloween, wybierają się do chatki pośrodku lasu, aby powierzyć jej swoje sekrety. Jest to rodzaj terapii - jeśli wykrzyczy się swoje problemy, łatwiej sobie z nimi radzić. Jednak to działa do czasu, kiedy okazuje się, że ktoś wie o tajemnicach, których absolutnie nie miał nikt poznać. I ktoś ich szantażuje. Jak daleko będą w stanie się posunąć, aby ich sekrety pozostały zagrzebane na zawsze?
        Pierwsza rzecz jaka mi się nasuwa, kiedy myślę o tej książce to to, że jest to lekki thriller. Chociaż jest to pozycja Young Adult, czyli już z zamierzenia nie tak bardzo ciężka, jak typowe thrillery dla dorosłych, to nawet jak na ten gatunek jest moim zdaniem lżejsza i dosyć prosta w odbiorze. Poznajemy historię Sama i jego przyjaciół. Sam był kiedyś gwiazdą popularnego serialu, jednak załamał się po pożarze jaki wybuchł w jego domu. On wraz ze swoją dziewczyną Elishą, przyjaciółmi Haranem i Nikiem oraz siostrą Nika Lauren, co roku udają się do tzw. Chatki Cieni. Następnie każde z nich wchodzi samo do środka i wyjawia swój sekret. Trzeba przyznać, że jest to dość ciekawy pomysł - może rzeczywiście przynosi to jakąś ulgę. Jednak wkrótce okazuje się, że ktoś zna ich sekrety i ich szantażuje. Pytanie tylko dlaczego? Bo nie jest to typowy szantaż w stylu - jak mi nie zapłacisz, to powiem wszystkim. Nie, tu chodzi o coś innego. Tajemniczy szantażysta bawi się z nimi w "kotka i myszkę", pragnie żeby cierpieli, chce ich zniszczyć. I muszę przyznać, że choć to dosyć prosta historia, to jednak wciąga. Naprawdę chciałam się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi - czy oni naprawdę zrobili coś tak potwornego, że zasłużyli na to wszystko? Chociaż zakończenie tej historii może nie jest jakieś wyrywające z butów, to jednak uważam, że było nawet satysfakcjonujące, akcja pod koniec była naprawdę dynamiczna. I to trochę rekompensowało brak wartkiej akcji w środku książki - jestem przyzwyczajona do książek Natashy Preston czy wspomnianej wyżej Holly Jackson, a tam cały czas coś się dzieje. Tutaj trochę brakowało mi dreszczyku emocji. Plusem też jest to, że postacie nawet tak bardzo mnie nie irytowały, mimo że zachowywały się jak typowe nastolatki, jednak miały do tego prawo. Gorzej zachowywali się dorośli, nawet bym powiedziała, że wręcz karygodnie. 
            Jednak sama książka mi się podobała - była wciągająca, lekka, przyjemna, dosyć szybko ją przeczytałam. Nie jest to może jakieś ambitne dzieło, nawet jak na książkę Young Adult, jednak uważam, że jest całkiem w porządku. Dlatego też polecam się zapoznać. 
            Ja też niedługo mam nadzieję usiąść w ulubionym fotelu, zjeść pyszną pizzę, popcorn i żelki i obejrzeć fajny horror. W tym roku będą to popularne "Zniknięcia" - zobaczymy czy są tak dobre, jak o nich mówią. Mam nadzieję, że też macie zamiar fajnie się bawić. Życzę wszystkim Happy Halloween.






        Bibliografia:

czwartek, 23 października 2025

KSIĄŻKA VS FILM - RUTH WARE "KOBIETA Z KABINY DZIESIĄTEJ"


        Ruth Ware jest jedną z moich ulubionych pisarek. Jej książki już wielokrotnie opisywałam na swoim blogu. Moimi ulubionymi są "Pod kluczem" i "W ciemnym, mrocznym lesie". Dlatego też bardzo ucieszyła mnie informacja, że na Netflixie pojawi się ekranizacja jednej z jej powieści, a mianowicie "Kobieta z kabiny dziesiątej" (ja akurat mam wersję "Dziewczyna z kabiny nr 10"). Może nie jest to moja ulubiona książka, ale jednak byłam bardzo ciekawa filmu na jej podstawie. Stąd też postanowiłam, że rozpocznę cykl właśnie porównań książek z filmami. Chociaż już wcześniej robiłam właśnie takie analizy, to jednak chciałabym, żeby nabrały bardziej formalnego kształtu. 
                Lo Blacklock ma wielką szansę na zwrot w swojej karierze dziennikarki - ma zdać relację z rejsu luksusowym statkiem miliardera. Jest to dla niej nie tylko możliwość awansu, ale też ucieczka od traumatycznych wydarzeń w jej życiu. Niestety nie wszystko idzie po jej myśli - pewnego wieczoru wydaje jej się, że kobieta z sąsiedniej kabiny zostaje wyrzucona za burtę. Jednak nikt jej nie wierzy - personel zaprzecza jakoby ktoś zajmował kabinę obok Lo, a goście uważają ją za histeryczkę. Kobieta jednak nie zamierza się poddać - w końcu na pokładzie ekskluzywnego statku znajduje się morderca i ktoś może zostać jego kolejną ofiarą. Lo obawia się, że to może być właśnie ona. Czy uda jej się ocalić życie?


             Muszę na początku przyznać, że chociaż książka mi się podobała to uważam, że nie jest pozbawiona wad. Zacznę jednak od zalet. Historia jest bardzo ciekawa i wciągająca. Mamy tutaj dziennikarkę, która przeżyła traumę, kiedy obcy mężczyzna włamał się do jej domu. Bardzo odbiło się to na jej psychice i nie umie sobie z tym poradzić. Na szczęście trafia jej się idealny sposób na ucieczkę od codzienności - rejs luksusowym jachtem. Kiedy już myśli, że uda jej się zapomnieć, staje się coś strasznego - widzi jak kobieta została wyrzucona za burtę. Jednak najgorsze przed nią - nikt jej nie wierzy. Nikt nie rozpoznaje kobiety, którą opisuje, a kabina w której rzekomo przebywała ofiara, nie była zamieszkana. Lo na początku wierzy w siebie i chce dociec prawdy, ale z czasem sama zaczyna wątpić w swoje zmysły. Czyżby trauma tak mocno odcisnęła na niej piętno? Myślę, że jest to bardzo interesujący motyw. Zakończenie też uważam za satysfakcjonujące. 
            Druga rzecz w tej książce, która bardzo mi się podobała to klimat. Uwielbiam thrillery, których akcja dzieje się w ograniczonych przestrzeniach - daje to poczucie uwięzienia, lęku oraz desperacji. Tutaj naprawdę ciekawie to wygląda - nie mamy do czynienia z łajbą, która musi walczyć ze wzburzonym oceanem. "Aurora Borealis" to luksusowy jacht miliardera, pełny najnowocześniejszego sprzętu i wykfalifikowanej obsługi. Co więc może się stać? Jednak najczęściej to nie natura jest naszym największym wrogiem, ale drugi człowiek. 
                Postacie, choć może trochę sztampowe, są ciekawie rozrysowane. Mamy tutaj m.in. milionera, właściciela statku. Czy doszedł do ogromnych pieniędzy ciężką pracą, czy dla nich ożenił się z kobietą, której nie darzy uczuciem? Czy jest może szczery i uczciwy na jakiego wygląda? A jego żona - czy jest kochającą partnerką, złamaną ciężką chorobą? Czy jednak coś ukrywa? Do tego bogaty biznesmen, dziennikarka idąca po trupach do celu, znany fotograf zdradzany przez żonę, były chłopak Lo, który nadal darzy ją uczuciem oraz szef ochrony, który ma kobietę za wariatkę. Uważam, że jest to dosyć interesujące towarzystwo. 


            Myślę, że mój mały problem z tą książką tkwi w samej głównej bohaterce - często mnie irytowała. Po pierwsze niby jest kobietą, która chce zrobić świetną karierę, ale moim zdaniem w ogóle się do tego nie nadaje. Zamiast robić wywiady i ciekawie opisywać poznane osoby, ona woli się upijać. Ja wiem, że przeżyła traumę, ale ja tam w niej w ogóle nie widzę talentu dziennikarskiego. Po drugie, kiedy już dochodzi do rzekomego morderstwa, Lo zamiast wziąć się do roboty i przeprowadzić poważne, dziennikarskie śledztwo, miota się jak ryba na haczyku, robi awantury i ma do wszystkich pretensje. Nie dziwię się tym ludziom, że wzięli ją za histeryczkę, wiecznie upojoną alkoholem. Oprócz tego uważam, że fabuła jest trochę za bardzo rozwlekła. Przez większą część książki Lo lata po pokładzie i szuka tajemniczej dziewczyny. Trochę brakowało mi jakiejś dynamiki.
           Jednak mimo tego wszystkiego książka mi się podobała. Przedstawia ciekawą historię i ma świetny klimat. Jak jednak sprawa wygląda jeśli chodzi o film?


        Niestety jeśli o niego chodzi, to mam mieszane uczucia. Ogólny zarys fabuły się zgadza - dziennikarka Lo Blacklock (Keira Knightley) zostaje zaproszona na luksusowy jacht miliardera (Guy Pearce), a tam jest świadkiem morderstwa. Jednak oczywiście nikt jej nie wierzy. Dlatego też kobieta postanawia wziąć sprawy we własne ręce. I to jest ok, ale - dużo rzeczy pozmieniano, co mnie osobiście się nie podoba. Po pierwsze główna bohaterka - przerobiono ją na typowo "netflixową" modłę. Tutaj jest odnoszącą sukcesy, znaną dziennikarką, silną i niezależną kobietą. W książce była nieporadną dziennikarką na niższym stanowisku, a zlecenie dostała tylko dlatego, że jej szefowa była w ciąży. Również trauma, którą Lo przeżyła tutaj jest innego rodzaju. Inne są również motywacje pozostałych postaci, a szefa ochrony, raczej nieprzyjemnego typa, znów zamieniono na silną i niezależną kobietę. Ta narracja naprawdę zaczyna mnie nudzić. W każdym filmie jest jedno i to samo. Zmieniono również zakończenie - pozostawiono jego ogólne zarysy. Ja rozumiem, że adaptacja nigdy nie będzie taka jak oryginał, ponieważ książkę trzeba dostosować do warunków filmowych, ale tutaj to jest moim zdaniem przesada. Poza tym czegoś mi tutaj zabrakło - jakiejś dynamiki, dreszczyku emocji, tajemnicy. Miałam wrażenie, że ten film jest jakiś suchy. Może nie jest bardzo zły, ale szału nie ma. W tym wypadku książka zdecydowanie wypada lepiej. Jednak polecam samemu się przekonać.   







        Bibliografia:
  1. R.Ware, Dziewczyna z kabiny nr 10, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2018, nowszą wersję możecie kupić np. tu: https://www.empik.com/kobieta-z-kabiny-dziesiatej-ware-ruth,p1405980832,ksiazka-p , tu: https://www.swiatksiazki.pl/kobieta-z-kabiny-dziesiatej-7039144-ksiazka.html , lub tu: https://bonito.pl/produkt/kobieta-z-kabiny-dziesiatej
  2. YouTube.com
  3. Netflix.pl

czwartek, 16 października 2025

FREIDA MCFADDEN "WYPADEK"

 

        Właśnie miała miejsce premiera najnowszej książki Freidy McFadden pt. "Wypadek". Wygląda na to, że ta autorka jest niezwykle popularna w Polsce, ponieważ tłumaczenia jej książek wydawane są w naprawdę ekspresowym tempie - dopiero niewiele ponad miesiąc temu pisałam o innej jej świeżo wydanej książce zatytułowanej "Nauczyciele". Jest to pisarka, której dzieła są chętnie czytane na całym świecie, o czym może świadczyć fakt, że w grudniu będzie miała miejsce premiera filmu na podstawie jej najsłynniejszej książki, czyli "Pomocy domowej". Naprawdę cieszę się z tego powodu, gdyż lubię jej twórczość i oczywiście zamierzam iść do kina. Na razie jednak chciałam odnieść się do najnowszej pozycji. 
   Dwudziestotrzyletnia Tegan nie jest w najlepszej sytuacji życiowej - zaszła w nieplanowaną ciążę, ojciec dziecka nie chce mieć z nią nic wspólnego, a na dodatek złego jest bez grosza przy duszy. Dlatego też postanawia pojechać do swojego brata, który obiecuje się nią zaopiekować. Jednak po drodze wpada w poślizg i łamie sobie nogę w kostce. Na szczęście mieszkająca w pobliżu para - Hank i Polly, ratuje dziewczynę z opresji. Ale czy na pewno na szczęście? Przebywając w domu swoich wybawicieli, szybko zauważa ich dziwne zachowanie. Ma wrażenie, że coś ukrywają i boi się, że grozi jej niebezpieczeństwo. Mimo tego, dla siebie i dziecka postanawia podjąć walkę o przetrwanie. Czy jednak ma jakiekolwiek szanse? 


         Na początku chciałam zaznaczyć, że książka mi się podobała, ale nie była do końca tym, czego oczekiwałam - jednak w przypadku książek Freidy McFadden jest to normalne, przynajmniej jeśli chodzi o moją osobę. Ale po kolei. Narracja jest prowadzona z dwóch perspektyw - Tegan i Polly. Mnie osobiście średnio się to podobało - wolałabym, żeby narratorem, przynajmniej przez większą część książki, była Tegan. Dzięki temu ta mała mgiełka tajemnicy byłaby utrzymana, a tak moim zdaniem zbyt szybko dowiadujemy się o co w tym wszystkim chodzi. Oczywiście wkład Polly w całą historię jest równie ważny, ale wolałabym dowiedzieć się o jej przemyśleniach później, ponieważ może czułabym jakiś dreszczyk emocji nie będąc pewną, o co chodzi w tej historii. Sama jednak narracja, mimo że szybko przedstawiona, jest ciekawa - mamy tu dwie zupełnie różne kobiety, na różnych etapach życia, o odmiennych charakterach i pragnieniach. Przypadek sprawił, że zetknęły się ze sobą i nikt nie mógł przewidzieć jakie będą tego konsekwencje. Tegan jest w ciężkiej sytuacji - spotkała ją krzywda, musi odłożyć na bok swoje plany i marzenia, a na domiar złego utknęła w domu obcych ludzi, którzy ewidentnie coś ukrywają. Czytając jej relację naprawdę czujemy jej bezbronność i grozę sytuacji. 
         Z drugiej strony mamy Polly, która jest dosyć złożoną postacią - nie jest taka na jaką wygląda. Mając wgląd w jej myśli często zastanawiałam się czy jej współczuję, czy wręcz przeciwnie. Myślę, że to w dużym stopniu dowodzi kunsztu pisarskiego autorki - jej bohaterowie są bardzo niejednoznaczni. Często są to kobiety takie jak Polly - na rozdrożu, pełne niespełnionych pragnień, zdesperowane i nie do końca postępujące jak powinny. Nie powiem żeby mi to odpowiadało w stu procentach - lubię poczucie pewności kto jest dobry, a kto zły, bo dzięki temu człowiek czuje się mniej rozchwiany, a ja nie czytam thrillerów dla dylematów moralnych. Jednak czasem lubię sięgnąć po coś innego - wtedy nie ma się poczucia stagnacji. 


           Jeśli chodzi o akcję, to nie jest ona prowadzona w zawrotnym tempie - mamy tutaj więcej elementów psychologicznych. Sama intryga nie jest jakaś skomplikowana i poza końcowym zwrotem akcji związanym z pewną postacią, raczej nie zadziwia ani nie powoduje przyspieszonego bicia serca. Mimo to zakończenie uważam za satysfakcjonujące - mam poczucie, że wszystko ułożyło się tak jak powinno. 
            Dodatkowo książka podejmuje ważne dla kobiet tematy takie jak wykorzystanie czy desperackie pragnienia, które powodują ogromne cierpienie. Obie kobiety stają przed dylematami moralnymi, pytanie tylko czy będą umiały podjąć właściwe decyzje. I chyba w tej książce jest to najważniejsze pytanie. Niestety życie czasem potrafi się tak ułożyć, że nie ma jednoznacznie dobrej, czy złej decyzji. Pod tym kątem książka jest na naprawdę wysokim poziomie. 
         Moim zdaniem twórczość Freidy McFadden jako autorki thrillerów jest bardzo specyficzna. Z jednej strony mamy typowy thriller, czyli np. tajemnicze zaginięcie, morderstwo, mroczne sekrety, z drugiej jednak elementy charakterystyczne dla dramatu - jak cierpienie, nieszczęścia, dylematy moralne. Charakter postaci jest, tak jak w tej książce, w wielu odcieniach szarości. Często zakończenie w jej książkach może nawet bulwersować. Tutaj na szczęście tak nie jest, jednak zabrakło mi tej tajemnicy. Lubię jak fabułę spowija mrok, a zakończenie zaskakuje. Mimo tego książka mi się podobała - jest interesująca, wciągająca i podejmuje ważne tematy. Myślę, że naprawdę warto przeczytać. 





        Bibliografia: 
  1. F.McFadden, Wypadek, Czwarta Strona Grupa Wydawnictwa Poznańskiego Sp. z o.o. 2025, można kupić np. tu: https://www.empik.com/wypadek-freida-mcfadden,p1647793203,ksiazka-p , tu: https://bonito.pl/produkt/wypadek-3 lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/wypadek-7510951-ksiazka.html
            

FREIDA MCFADDEN "LOKATORKA"

   Czy tak jak ja lubicie film   "Sublokatorka"   z 1992 r. z Bridget Fondą i Jennifer Jason Leigh? Albo film   "Współlokator...