piątek, 15 maja 2026

FREIDA MCFADDEN "ODDZIAŁ D"

 


            Dzisiaj kolejna książka chyba najpopularniejszej ostatnio autorki thrillerów, czyli Freidy McFadden. Tak, trzeba przyznać, że w ostatnim czasie jej książki wydawane są naprawdę często, co oczywiście bardzo mnie cieszy, bo bardzo lubię jej powieści. Najnowsza zatytułowana jest "Oddział D" i dzieje się w jakże odpowiednim miejscu dla thrillerów, czyli w szpitalu psychiatrycznym. 
         Studentka medycyny Amy bardzo boi się nocnego dyżuru na słynnym Oddziale D, czyli oddziale całodobowej opieki psychiatrycznej. Choć nie jest to przyjemne miejsce, Amy ma swoje powody, aby naprawdę się go bać. Jednak nie ma wyjścia i kiedy trafia na nocny dyżur, postanawia go po prostu przetrwać. Z czasem okazuje się, że może być z tym problem - pacjenci ostrzegają ją, że jeden z nich ma mordercze zamiary, a jej kolega znika w tajemniczych okolicznościach. Dodatkowo dopada ją jej własna przeszłość. Czy młoda studentka wyjdzie z tego cało?


          Od razu chciałam zaznaczyć, że uwielbiam thrillery, których akcja dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Jednymi z moich ulubionych książek są "Pacjentka" Alexa Michaelidesa czy "Dom bez klamek" Jędrzeja Pasierskiego, a filmów "Krzywe linie Boga". Wszystkie on dzieją się w szpitalach psychiatrycznych. Myślę, że jest to jedno z najbardziej przerażających miejsc, dlatego też jest idealne dla akcji thrillerów i horrorów. Stąd, kiedy przeczytałam opis najnowszej książki Freidy McFadden, to bardzo się podekscytowałam. Śledzimy w niej losy Amy, studentki medycyny, która musi odbyć dyżur na oddziale psychiatrycznym, czego naprawdę się boi. Narracja prowadzona jest dwutorowo - współcześnie i sprzed ośmiu lat. Oczywiście przeplatają się one wzajemnie i dopiero z czasem dowiadujemy się co takiego strasznego wydarzyło się przed ośmiu laty, że nasza bohaterka panicznie boi się oddziału psychiatrycznego. Trzeba przyznać, że jest to ciekawa historia, jak zwykle dwuznaczna moralnie. 
        Jednak najlepsze dzieje się współcześnie. Amy trafia na dyżur i od razu ma złe przeczucia. Po pierwsze współdyżurującym w tym dniu jest jej były chłopak, z którym to rozstanie nadal ją boli. Po drugie pacjenci w większości, choć dziwnie się zachowują, są uznawani za nieszkodliwych. Ale czy na pewno? Po trzecie jest to miejsce zamknięte na szyfrowy zamek i nie ma tu zasięgu, a dochodzi do awarii. Po czwarte pacjenci informują ją, że jeden z nich chce uciec z izolatki i wszystkich pozabijać. Po piąte widzi dziwne rzeczy - krew na podłodze, otwarte drzwi izolatki, a jej towarzysz znika. Po szóste spotyka kogoś ze swojej przeszłości, kogo już nigdy miała nadzieję nie spotkać. To chyba wystarczające, żeby się śmiertelnie przerazić prawda? Najbardziej w takich książkach podoba mi się jednak to, że bohaterowie nie dość, że nie mogą ufać nikomu w swoim otoczeniu, choćby ten ktoś nie wiadomo jak bardzo wydawał się normalny, to z z czasem nie mogą ufać nawet samym sobie. Przebywanie w takim miejscu sprawia, że człowiek zaczyna powątpiewać we własne zmysły. 


            Dodatkowo prawie od razu coś się dzieje, więc akcja jest dosyć wartka. Choć w sporej części książki Amy po prostu chodzi po oddziale i rozmawia z różnymi ludźmi, to prawie zawsze w tle dzieje się coś dziwnego. Fabuła jest dobrze skonstruowana, chociaż trochę naciągane wydawały mi się zabezpieczenia na takim oddziale. Chyba musiały być naprawdę kiepskie, że doszło do czegoś takiego. Jednak mimo wszystko znajdowali się tam potencjalnie niebezpieczni ludzie. Chociaż może była to placówka niedofinansowana, co u nas w Polsce też jest nagminne. I właśnie dlatego zakończenie trochę mi nie leżało - owszem było tu parę zwrotów akcji powodujących gęsią skórkę i było to w miarę logicznie wytłumaczone, jednak właśnie trochę grubymi nićmi szyte i mało wgniatające w fotel. Nie było ono złe, jednak trochę znów zbyt typowe dla tej autorki. Może chciałabym coś ciut innego. 
          Inną rzeczą, która mnie irytowała było zachowanie głównej bohaterki. Jak na studentkę medycyny moim zdaniem była po prostu głupia. Jej zachowanie często było infantylne, łatwo dawała się podpuścić i ufała osobie, której wiedziała, że nie powinna. Owszem zżerały ją wyrzuty sumienia, ale bez przesady. Chyba jednak lekarz powinien być trzeźwo myślącym i racjonalnym człowiekiem. Często miałam wrażenie, że ci pacjenci potrafili więcej zdziałać od niej. Już jej przyjaciółka, a raczej była przyjaciółka była ciekawszą postacią.


                Jednak książka, mimo kilku wad, naprawdę mi się podobała. Ma przede wszystkim fantastyczny klimat - zamknięty oddział psychiatryczny, dziwni pacjenci, sekret z przeszłości i tajemnicze zniknięcie. To wszystko tworzy ciekawą całość, a książka bardzo wciąga. Myślę, że naprawdę warto się zapoznać. 






            Bibliografia:
  1. F.McFadden, Oddział D, Czwarta Strona Grupa Wydawnictwa Poznańskiego Sp. z o.o. 2026, można kupić np. tu: https://www.empik.com/oddzial-d-freida-mcfadden,p1718573970,ksiazka-p , tu: https://bonito.pl/produkt/oddzial-d lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/oddzial-d-7579988-ksiazka.html


piątek, 1 maja 2026

"AGATHA CHRISTIE. ŚWIAT ZAGADEK. POIROT"

 

    Wydawnictwo Dolnośląskie po raz kolejny postanowiło zrobić niespodziankę fanom Królowej Kryminałów. Właśnie została wydana następna książka z łamigłówkami, oparta na twórczości Agathy Christie. Tym razem w centrum zagadek jest mój ulubiony detektyw, czyli Herkules Poirot. Uwielbiam gry książkowe i rozwiązywanie różnych zadań logicznych, a takie zadania, które nawiązują do książek mojej ulubionej autorki, to dla mnie wspaniała rozrywka.


       Tym razem mamy zbór łamigłówek podzielony na dziewięć rozdziałów, z których każdy nawiązuje do książek o Herkulesie Poirot np. do moich ulubionych powieści jak "Wielka Czwórka", "Morderstwo w Mezopotamii", czy "Morderstwo w Orient Expressie". Byłam szczególnie podekscytowana zagadkami z rozdziału właśnie o "Wielkiej Czwórce", ponieważ jest to mniej znana i moim zdaniem bardzo niedoceniona powieść Agathy Christie, a która jest po prostu wspaniała. W tych wszystkich rozdziałach jest razem sto zagadek, do których oczywiście mamy rozwiązania na końcu książki. Tak jak w przypadku poprzedniej części, mamy w każdym rozdziale wstawki fabularne, które tworzą jedną całość. To wszystko nadaje zagadkom niesamowitej atmosfery. 


    Ten zbór jest również pięknie wydany. Okładka ma fantastyczny czerwony kolor, na którym znajdują się bardzo pasujące do niego złocenia oraz bardzo klimatyczne obrazki, które świetnie pasują do prozy Agathy Christie. W środku także znajduje się mnóstwo obrazków, które nie tylko są częścią zagadek, ale też nawiązują do kolejnych powieści. To wszystko naprawdę cieszy nie tylko umysł, ale też oko. 


       Jeśli chodzi o zagadki, to tak jak w poprzedniej części są one przeróżne. Tak więc mamy tu krzyżówki, diagramy, wykreślanki, zagadki logiczne, rebusy, zagadki matematyczne i wiele innych. Mają one też różny poziom trudności. Na szczęście ze względu na odpowiedzi z tyłu książki nie mamy poczucia frustracji, jednak wiadomo warto wszystkie rozwiązać samemu. Ewentualnie można tą książkę wykorzystać do świetnej zabawy np. we dwoje z partnerem bądź przyjaciółką i wspólnie stawić czoła wyzwaniom intelektualnym. Mnie się one naprawdę podobały. Nie tylko dlatego, że uwielbiam zagadki, szczególnie z kryminałem w tle, ale też dlatego, że sporo z nich naprawdę stanowiło wyzwanie. Trzymam tą książkę przy łóżku i wieczorem, w zależności od tego jak bardzo jestem zmęczona, rozwiązuję sobie dwie, trzy zagadki. Uważam, że jest to dla mnie świetny relaks - trzeba wytężyć umysł i skupić się na zadaniu, co pozwala oderwać myśli od mniej przyjemnych rzeczy. 


  Myślę, że ten zbiór jest czymś fantastycznym, szczególnie dla fanów Królowej Kryminałów. Ma bardzo ciekawe i wciągające zagadki, świetny klimat i jest bardzo ładnie wydany. Naprawdę warto się zaopatrzyć. 


 Jeśli macie ochotę poczytać o poprzedniej części serdecznie zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2025/05/agatha-christie-swiat-zagadek.html


czwartek, 23 kwietnia 2026

YRSA SIGURÐARDÓTTIR "ZŁE DECYZJE"


         "Złe decyzje" to druga po "Znikąd pomocy" książka z serii pt. "Czarny lód" autorstwa znanej islandzkiej pisarki Yrsy Sigurðardóttir. Jest to jedna z moich ulubionych pisarek, autorka świetnej serii o prawniczce Thorze. Jej powieści mają niesamowity klimat - mimo, że są to thrillery/kryminały to czytając je ma się wrażenie, że to zupełnie inny gatunek, czyli horror. Chociaż sprawy na końcu są logicznie wyjaśnione, to jednak towarzyszy im atmosfera grozy. I to właśnie najbardziej mi się podoba. Seria "Czarny lód" opowiada o patolożce Iðunn, której towarzyszą policjanci Tỳr i Karólína.
  Pięcioro przyjaciół z czasów studenckich bierze udział w pogrzebie swojej koleżanki Guggi. Ceremonia odbywa się na Wyspie Westmana, gdzie kobieta mieszkała. Kiedy, z powodu burzy, wyspa zostaje odcięta od świata, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Przyjaciele zaczynają dostawać telefony z pogróżkami, a w domu Guggi dokonują makabrycznego odkrycia. Wygląda na to, że ich mroczna przeszłość postanowiła w końcu dać o sobie znać. Kiedy na miejsce przybywają policjanci wraz z patolożką Iðunn, nie mogą zrozumieć z czym mają do czynienia. Jak straszliwe sekrety kryje w sobie malownicza wyspa? I jak bardzo złe decyzje podjęła w przeszłości grupa studentów?


       Fabuła, tak jak w poprzednim tomie, jest pokazana dwutorowo - z jednej strony mamy relację poczynań grupki przyjaciół, pokazaną z perspektywy jednego z nich, lekarza Traustiego, a z drugiej zaś opis śledztwa przedstawiony tym razem przez Iðunn. U Yrsy Sigurðardóttir ten zabieg jak zawsze się sprawdza, chociaż przez to, że dosyć dużo się dzieje, to trzeba się skupić, żeby się nie pogubić. Obie historie są ciekawe. W opowieści Traustiego mamy do czynienia z sekretem z przeszłości, który cały czas nam towarzyszy w tle. Okazuje się bowiem, że kiedy sześcioro przyjaciół było studentami, z ich mieszkania zaginęła w tajemniczych okolicznościach inna studentka - Gudrun. Odbywała się tam wtedy suto zakrapiana impreza i przez to przyjaciele nic nie pamiętają. A przynajmniej tak twierdzą, ponieważ w trakcie pobytu naszych bohaterów na wyspie, na jaw wychodzi, że każdy z nich coś ukrywa. Największy problem miałam z nimi taki, że trudno ich było polubić. Każde z nich miało coś na sumieniu, wszyscy zachowywali się irracjonalnie i bardzo infantylnie jak na trzydziestolatków. Poza tym podejmowali naprawdę złe decyzje i to one doprowadziły ich do punktu, w którym się znaleźli. Wszystkie wydarzenia są skutkiem ich działań, więc bardzo trudno jest im współczuć. 


       Sytuacja ma się trochę inaczej z opowieścią Iðunn - śledztwo prowadzone przez policjantów i patolożkę naprawdę mnie wciągnęło, ponieważ miało dużo zwrotów akcji. Wiele rzeczy, okazywało się być zgoła czymś innym, niż na początku się wydawało, co zaskakiwało nawet samą Iðunn, bądź co bądź doświadczonego naukowca. Dodatkowo poznajemy też jej przeszłość i relacje rodzinne, które nawiasem mówiąc nie są zbyt różowe. Same śledztwo jest też niezwykle trudne i policjantom niełatwo jest dojść do prawdy. Mamy tutaj naprawdę dużo szczegółów, które prowadzą do wniosków przeczących samym sobie. Jednak samo rozwiązanie sprawy trochę mnie rozczarowało - ten tom cierpi na tą samą przypadłość co poprzedni. W moim mniemaniu zakończenie jest trochę zbyt proste jak na taką historię. Szczerze to spodziewałam się czegoś mocniejszego, a tutaj tak jakoś to wszystko wydawało mi się banalne - ot typowa sprawa kryminalna. 


         I jeszcze jednej rzeczy mi w tej książce zabrakło - tej typowej dla Yrsy atmosfery grozy. W poprzednim tomie była ona mocno wyczuwalna. Tutaj, poza jednym wątkiem dotyczącym tablicy ouija, praktycznie tego nie było. Owszem w fabule mamy dużo napięcia, głównie z przerażającym odkryciem w piwnicy, ale jest ono charakterystyczne dla thrillerów, a nie horrorów. Uważam, że to bardzo szkoda, bo odcięte od świata mroźne terytorium to idealna atmosfera dla horrorów, o czym świadczy właśnie inna powieść autorki pt. "Pamiętam cię".
     Nie uważam jednak, że "Złe decyzje" to kiepska książka. Jest to naprawdę wciągający thriller z ciekawym śledztwem i tajemnicami w tle. Czytało mi się ją bardzo dobrze i zaangażowałam się tą historię. Autorka ma niekwestionowany talent do tworzenia intrygujących i mrocznych historii. Myślę, że naprawdę warto się zapoznać. 


    Jeśli macie ochotę poczytać o pierwszym tomie "Czarnego lodu" serdecznie zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2024/10/yrsa-sigurardottir-znikad-pomocy.html




czwartek, 9 kwietnia 2026

ATTICUS PÜND PO RAZ TRZECI, CZYLI "MORDERSTWA W MARBLE HALL" ANTHONY HOROWITZ

 

            "Morderstwa w Marble Hall" są długo przeze mnie wyczekiwanym kryminałem. Jest to już trzecia odsłona przygód redaktorki Susan Ryeland i genialnego detektywa Atticusa Pünda. Poprzednie części, czyli "Morderstwa w Somerset" i "Morderstwa w Suffolk" opisałam we wcześniejszym poście. Dla przypomnienia - powieści te mają charakter książki w książce. Z jednej strony mamy perypetie redaktorki kryminałów Susan, a z drugiej książki Alana Conwaya o detektywie Atticusie Pündzie, które to właśnie redaguje nasza bohaterka. Tak się składa, że oni oboje zajmują się śledztwami w sprawie morderstw - Susan przez przypadek, Atticus dlatego, że jest to jego praca. Oba te śledztwa są naprawdę bardzo interesujące. I tym razem mamy dwie książki w jednej. 
       Susan dostaje pociągającą, a jednocześnie przerażającą propozycję - ma się podjąć redakcji kontynuacji przygód Atticusa Pünda, stworzonej przez wnuka słynnej autorki książek dla dzieci Eliota Crace'a. Z jednej strony ma szansę wrócić na rynek wydawniczy, z drugiej z fikcyjnym detektywem wiążą się traumatyczne wspomnienia. Mimo tego postanawia przyjąć ofertę. Jednak bardzo szybko zaczyna tego żałować - Eliot twierdzi, że jego babcia została zamordowana, a tożsamość mordercy ukrył w swojej książce. Susan po raz kolejny znajdzie się w niebezpieczeństwie. Tylko czy i tym razem uda jej się wyjść z tego cało? 


          I mamy kolejny świetny kryminał w klasycznym stylu. Muszę przyznać, że do lektury siadłam z prawdziwą przyjemnością i się nie zawiodłam. I tym razem Anthony Horowitz serwuje nam wspaniałą rozrywkę. Susan znów popada w kłopoty, a Atticus kolejny raz trafia na trop skomplikowanej zbrodni. I jedno i drugie śledztwo było świetne. Intryga jest bardzo dobrze skonstruowana. Zaczynamy jak zwykle od Susan, która przeżywa poważne zmiany w swoim życiu - wróciła do Londynu i pracuje jako samotny strzelec. Dostaje propozycję nie do odrzucenia - ma redagować kolejną książkę o Atticusie Pündzie, napisaną przez Eliota Crace'a. Jest on wnukiem słynnej pisarki Miriam Crace i twierdzi on, że jego babcia została otruta. W jego książce Atticus Pünd zajmuje się śledztwem w sprawie morderstwa Margaret Chalfont, która.........została otruta. Tak właśnie przenikają się dwa światy - ten rzeczywisty, gdzie Susan postanawia dojść do prawdy i ten fikcyjny, gdzie słynny detektyw walczy nie tylko z nieuchwytnym zabójcą, ale i śmiertelną chorobą. Oba śledztwa są naprawdę wciągające i mają fantastyczny klimat. Z jednej strony rodzina uwielbianej na całym świecie pisarki, która okazuje się ukrywa fakt, że ich rodzicielka wcale nie była taka idealna, z drugiej zabójstwo kobiety, którą wszyscy kochali. Tak więc w pierwszym przypadku wiele motywów, w drugiej ich brak. W tej części trzeba było naprawdę skupiać się na fabule, która ma dużo wątków wzajemnie się przeplatających. Obie zagadki są takie, jakie ja lubię najbardziej - w stylu starych kryminałów, jak książki Conan Doyle'a i Agathy Christie. Mamy więc tu klasyczne otrucie, wiele motywów - tych widocznych na pierwszy rzut oka i tych ukrytych, dziwnie zachowujących się podejrzanych, tajemnice z przeszłości i zemstę. Do tego dochodzi bardzo dla mnie jako historyka ciekawy wątek kradzieży dzieł sztuki w trakcie II wojny światowej. To wszystko jest zgrabnie złożone w logiczną całość, którą bardzo dobrze się czyta. Jeśli chodzi o zakończenie, to jest ono satysfakcjonujące, mimo że w większości domyśliłam się o co chodzi. Jednak w ogóle nie przeszkadzało mi to w odbiorze - bardzo mnie ta lektura wciągnęła. 


           Jeśli chodzi o postacie, to uwielbiam Atticusa Pünda. Jest on trochę bardziej ludzki, niż najsłynniejsi fikcyjni detektywi. Doznał koszmaru wojny i teraz stara się pomagać innym. Trzeba przyznać, że jest po prostu miły. Dzięki temu bardziej zjednuje sobie ludzi i potrafi więcej z nich wyciągnąć. I jak zwykle może pochwalić się genialną dedukcją. Susan też dobrze sobie radziła zważywszy na okoliczności i nawet tak bardzo mnie nie irytowała. Postacie drugoplanowe również były świetnie skonstruowane - wszyscy zachowywali się jakby coś ukrywali. Chociaż były one raczej typowe dla klasycznych kryminałów, to jednak były tak ciekawie i barwnie opisane, że nie sprawiały wrażenia sztampowych. Do tego dochodzi oczywiście osoba z przeszłości Susan, która w tej opowieści odgrywa zadziwiającą rolę. 
            Ta książka naprawdę jest świetna i chyba zaryzykuję stwierdzenie, że podoba mi się najbardziej z całej trylogii. Mam wrażenie, że teraz raczej nie są modne klasyczne kryminały, tak więc jest to dla mnie prawdziwa perełka. Ja wychowałam się na opowieściach o Sherlocku Holmesie i Herkulesie Poirot, więc właśnie taki rodzaj kryminału kocham najbardziej, a Anthony Horowitz właśnie to tego nawiązuje. Uważam, że jest on godnym następcą najsłynniejszych autorów kryminałów. Serdecznie polecam.      

   Jeśli macie ochotę zapoznać się z poprzednimi częściami zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2026/03/ksiazka-na-weekend-anthony-horowitz-i.html



            Bibliografia:


wtorek, 31 marca 2026

FREIDA MCFADDEN "LOKATORKA"


  Czy tak jak ja lubicie film "Sublokatorka" z 1992 r. z Bridget Fondą i Jennifer Jason Leigh? Albo film "Współlokatorka" z 2011 r. z Minką Kelly i Leighton Meester? Jeśli tak to najnowsza książka Freidy McFadden pt. "Lokatorka" jest właśnie dla was. 
                Blake i Krista mimo, że posiadają fantastyczny apartament na Manhattanie, mają kłopoty finansowe. Mężczyzna niedawno stracił w nieprzyjemnych okolicznościach pracę i ciężko jest mu znaleźć nową. Dlatego też para postanawia przyjąć współlokatorkę. Po wielu nieudanych próbach udaje im się trafić na sympatyczną Whitney. Kiedy kobieta się wprowadza wszystko okazuje się być w porządku, jednak do czasu. W mieszkaniu zaczyna unosić się nieprzyjemny zapach, przedmioty zmieniają swoje położenie i z góry dochodzą dziwne odgłosy. Dla Blake'a do kolejny powód do stresu i mężczyzna zaczyna popadać w paranoję. Nawet jego dziewczyna odnosi się do niego z dystansem. Blake obwinia o wszystko nową lokatorkę. Kim naprawdę jest osoba, którą wpuścili do swojego życia? 


               Z góry przyznam, że uwielbiam motyw współlokatorki w thrillerach, dlatego też ta książka od razu mnie przyciągnęła. Wyżej wymienione filmy to jedne z moich ulubionych. Ja sama nigdy nie miałam współlokatorów, ale moja przyjaciółka przez pewien czas miała. Może w Polsce nie jest to normą jak w Stanach, ale się zdarza. Jako motyw w thrillerach jest super, ale w życiu raczej bym nie chciała dzielić mieszkania z obcą osobą. Myślę, że jest to ryzykowne. O tym właśnie przekonał się bohater "Lokatorki" Blake. Z pozoru jest człowiekiem sukcesu - doszedł do wysokiego stanowiska dzięki swojej ciężkiej pracy, ma piękne mieszkanie i wspaniałą narzeczoną. Jednak to wszystko się sypie, kiedy mężczyzna traci pracę oskarżony o kradzież dokumentów firmowych. Wtedy zmuszony jest wziąć współlokatorkę. I właśnie z nim mam największy problem w tej książce. Po raz pierwszy narratorem opowieści u Freidy Mcfadden jest mężczyzna i chyba można wywnioskować, że nie ma ona o tej płci najlepszego zdania. Blake jest po prostu aroganckim dupkiem, przez co trudno mu kibicować i współczuć. Jest to postać totalnie antypatyczna, zmierzła, bezczelna i chamska. Do tego nie grzeszy zbytnią inteligencją. Totalnie nie rozumie co się wokół niego dzieje i nawet nie próbuje tego na spokojnie przeanalizować. Łatwo poddaje się emocjom, przez co jest idealną ofiarą. Trudno mi było się nie irytować. Jego narzeczona wydawała mi się taka bez wyrazu i bardzo naiwna. Jedyną ciekawą postacią jest Whitney. Czy jest szczera i miła? Czy coś ukrywa? Dlaczego dziwnie się zachowuje? Jest tajemnicza i podejrzana, ale jako jedyna z tej trójki zdaje się używać mózgu. 


          Intryga jest naprawdę ciekawa. Jak już wcześniej wspomniałam uwielbiam taki motyw, a tutaj jest on naprawdę dobrze poprowadzony. Napięcie rośnie powoli - na początku są to drobnostki: dziwny zapach, alergia, odgłosy w nocy. Później jednak sytuacja staje się bardziej niepokojąca. Kiedy Blake orientuje się, że coś jest poważnie nie tak postanawia rozpocząć własne śledztwo. To powoduje, że akcja nagle przyspiesza, aż do bardzo dynamicznego punktu kulminacyjnego. I zakończenie, choć trochę schematyczne dla tej autorki, uważam za satysfakcjonujące. 
             Do tego wszystkiego dochodzi całkiem fajny klimat. Mieszkanie, w którym znajduje się obca osoba, dziwne zachowanie lokatorki, która wydaje się nie mieć żadnego motywu, aby prześladować głównego bohatera, niepokój, że nie można czuć się bezpiecznie we własnym domu i miotanie się głównego bohatera, który nie potrafi zrozumieć co się dzieje. 
         Jedyne oprócz głównego bohatera co mnie irytowało to to, że parę sytuacji było mocno naciąganych np. utrata pracy. Szef wezwał naszego bohatera "na dywanik", powiedział, że ten niby ukradł dane firmy i je sprzedał, kazał mu się spakować i tyle. Może w Stanach jest inne prawo pracy niż w Polsce, ale nie powinien mu pokazać jakiś dowodów? Blake nie powinien mieć szansy się wytłumaczyć? Nie powinno być zrobione jakieś postępowanie dyscyplinarne? Trochę dziwne, ale tam w Stanach pozywają się o byle co, a o nieuprawnione zwolnienie nie? Było tam jeszcze wiele nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. Jednak tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Książkę czytało się bardzo dobrze, była wciągająca, miała fajny klimat i tematykę. Serdecznie polecam. 


       Jeśli macie ochotę poczytać o innych książkach Freidy McFadden serdecznie zapraszam:


        Bibliografia:
  1. F.McFadden, Lokatorka, Czwarta Strona Grupa Wydawnictwa Poznańskiego Sp. z o.o. 2026, można kupić np. tu: https://www.empik.com/lokatorka-freida-mcfadden,p1700902405,ksiazka-p?qa=lokatorka&ac=true , tu: https://bonito.pl/produkt/lokatorka-2 lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/lokatorka-7559418-ksiazka.html

środa, 25 marca 2026

NATASHA PRESTON "OBSESJA"

 

         Królowa thrillerów młodzieżowych powraca. Właśnie miała miejsce premiera najnowszej powieści Natashy Preston pt. "Obsesja". Czy i tym razem autorce uda się porwać czytelników?
        Dla szesnastoletniej Connie social media to całe życie. Wraz z siostrą występują bowiem we vlogu prowadzonym przez ich matkę. Chociaż Connie tego nienawidzi, póki nie osiągnie pełnoletności, musi jakoś w tym wszystkim funkcjonować. Szansą na chwilowe wyrwanie się z szarej codzienności jest wyjazd matki i siostry. Connie zostaje sama w domu i w końcu może robić co chce. Jednak wkrótce okazuje się, że nie może czuć się bezpieczna. Ktoś ją obserwuje, śledzi i pisze dziwne, niepokojące komentarze. Twierdzi, że chce jej dobra, ale czy na pewno? Kiedy dochodzi do tragicznego wypadku, Connie uświadamia sobie, że grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. 


       I oto mamy kolejny, nazwijmy to nastoletni thriller. Nasza bohaterka Connie ma naprawdę ciężko w życiu. Egoistyczna matka wykorzystuje ją i jej siostrę, aby rozbudowywać sobie kanał na YouTube i zarabiać na tym pieniądze. Connie jest wrażliwą dziewczyną i ta cała sytuacja bardzo ją męczy. Nienawidzi udawać szczęścia przed kamerą, jednak uważa, że nie ma wyjścia. Mam wrażenie, że Connie nie jest jakąś wyrazistą postacią. Dziewczyna bardzo się miota ze swoimi emocjami - z jednej strony nienawidzi życia przed kamerą, ze drugiej nie robi nic, aby z tym skończyć. To mnie trochę irytowało, bo taka z niej słaba osoba - mogła po prostu się przeciwstawić i powiedzieć, że już nie będzie tego robić. I co niby matka by jej zrobiła, zbiła ją? Takie to było naiwne - przecież matka nie trzymała jej broni przy głowie. Dlatego też nie dziwię się jej przyjaciołom, że byli mocno zirytowani tą całą sytuacją.    


         Następnie mamy internetowego stalkera, który nagle pojawia się w realu. Jest to bardzo na czasie i zarazem niepokojący temat. Myślę, że ta kwestia jest w tej książce najważniejsza. W dzisiejszych czasach za dużo dzielimy się swoim życiem w intrenecie, a zawsze może znaleźć się ktoś, kto może to wykorzystać. Często są to złodzieje, którzy mogą trafić na informację, że kogoś nie ma w domu. Jednak czasem może to być ktoś o wiele gorszy. Dlatego też ta książka jest swojego rodzaju przestrogą. Matka Connie, mimo wielu ostrzeżeń, w ogóle nie dba o to co umieszcza w mediach społecznościowych - był tam widoczny ich dom, ulica, sąsiedztwo, szkoła itp. Przez to łatwo było zlokalizować ich miejsce zamieszkania. Moim zdaniem jest to totalna głupota. Na świecie jest bardzo wielu psychopatów, dlatego też lepiej nie ułatwiać im zadania. 
        Sama intryga w tej książce jest ciekawa i wciągająca. W miasteczku, w którym mieszka Connie doszło do dwóch nieszczęśliwych wypadków i to w bardzo krótkim czasie. Przypadek? Connie z czasem zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że te dwa wypadki może coś łączyć. Choć nikt nie bierze jej na poważnie, to dziewczyna uważa, że jest obserwowana. Ktoś czai się pod jej domem i śledzi ją. Cały czas ma poczucie osaczenia. Jednak co to ma związek z tajemniczymi wypadkami? Fabuła książki jest bardzo interesująca, ale jej rozwiązanie w moim mniemaniu średnie. Motywacje sprawcy są od czapy, a zakończenie urywa się w najlepszym momencie. Wiem, że to norma u Natashy Preston, ale tutaj mnie to zirytowało. Poza tym miałam wrażenie, że jakoś mało było w tym wszystkim tajemnicy. 


        I wisienka na torcie, czyli matka głównej bohaterki. Myślę, że nie da się tego czytać tak, żeby się nie wkurzyć. Ciężko byłoby znaleźć bardziej samolubną, nieodpowiedzialną, wredną matkę. Ta baba była okropna - zależało jej tylko na zasięgach, nie obchodziło ją zdrowie i szczęście swoich dzieci, nie interesowało jej to, że jej córka była w niebezpieczeństwie. Moim zdaniem opieka społeczna powinna zabrać jej dzieci, bo ona zwyczajnie się nad nimi znęcała. Było to wręcz nie do uwierzenie - jak to czytałam, to cały czas rosła we mnie wściekłość. 
        Nie zrozumcie mnie źle - książka nie była najgorsza. Jednak nie jest to najlepsze dzieło Natashy Preston. Sam pomysł był na pewno ciekawy - małe miasteczko, tajemnicze wypadki, mroczny prześladowca, strach komu można zaufać i jakże nieprawdziwe cukierkowe życie w social mediach, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Po prostu czegoś tutaj zabrakło, albo może mnie już się trochę te thrillery przejadły i oczekiwałam czegoś innego. Mimo to uważam, że książka jest warta uwagi - jest wciągająca, dobrze się ją czyta i podejmuje ważny temat. Myślę, że to jak najbardziej wystarczy. 





        Bibliografia:

czwartek, 19 marca 2026

RILEY SAGER "KIERUNEK ZEMSTA"

 

            Ja osobiście bardzo kocham pociągi. Jest w nich coś, co mnie fascynuje. Mkną przed siebie, zawsze w odpowiednim kierunku, ponieważ znajdują się na torze. Jest w tym coś pocieszającego, ale też nieubłagalnego - jakby kierunek był tylko jeden. Uwielbiam też książki, których akcja dzieje się w pociągach, dlatego też poświęciłam im dwa posty i muszę przyznać, że są to jedne z moich ulubionych. Jedną z najsłynniejszych książek o pociągach jest oczywiście "Morderstwo w Orient Expressie" Agathy Christie. I to właśnie jej swoisty hołd oddaje Riley Sager w swojej powieści "Kierunek Zemsta"
          Rok 1954, pociąg Philadelphia Phoenix na trasie Filadelfia - Chicago. Na pokładzie znajduje się osiem osób, z czego sześć dokonało strasznych czynów. Anna Matheson pragnie tylko jednego - aby ludzie, którzy zniszczyli jej rodzinę, za to zapłacili. Dlatego zwabiła swoich wrogów do zamkniętego pociągu - chce wymierzyć sprawiedliwość. Jednak nie wszystko idzie po jej myśli. Kiedy dochodzi do morderstwa kobieta zdaje sobie sprawę, że ktoś nie tylko chce zniweczyć jej plan, ale też nie cofnie się przed niczym. 


           I mamy kolejny rollercoaster w wykonaniu mistrza thrillerów. Tym razem przenosimy się do Ameryki lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, co już samo w sobie jest bardzo interesujące. Od zakończenia drugiej wojny światowej minęło niewiele czasu, co w tej historii będzie miało duże znaczenie. Główną bohaterką jest Anna, która jako kobieta wymyka się ówczesnym standardom - zamiast żoną i matką, pragnie zostać Nemezis, boginią zemsty. W 1942 r. doszło do strasznej katastrofy - pociąg wiozący żołnierzy uległ wypadkowi, w którym zginęło wiele osób, w tym brat Anny. Podczas śledztwa wyszło na jaw, że był on wykonany z tanich materiałów, które nie wytrzymały dalekiej podróży. Odpowiedzialnym za to miał być jego właściciel - Arthur Matheson, ojciec Anny, który wkrótce zostaje zamordowany w więzieniu. Po tym wszystkim matka Anny popełnia samobójstwo. Świat szesnastoletniej wtedy dziewczyny rozsypał się na kawałki. Trafiła pod opiekę okrutnej ciotki, która jednak miała jedną zaletę - nie wierzyła, że jej brat był winny katastrofy. Na łożu śmierci wyznała Annie, że ma dowody na to, iż jej ojciec został wrobiony, a odpowiedzialne jest za to sześć osób. Dlatego kobieta zwabia winnych do pociągu - chce, aby przyznali się do tego, co zrobili. Jednak nie wszystko idzie po jej myśli. 


       O ile na początku książka rzeczywiście przypomina "Morderstwo w Orient Expressie" - osoby przebywające w pociągu są ze sobą powiązane i motyw zemsty, to bardzo szybko zmierza ku innej powieści Królowej Kryminałów "I nie było już nikogo". Zwabione osoby dopuściły się straszliwych czynów i zaczynają ginąć jedno po drugim. Jako, że kocham Agathę Christie, to dla mnie nie mogło być lepszej fabuły. Intryga jest jak zwykle świetnie skonstruowana - mamy sześć osób, o których już z góry wiemy, że są zdolne do wszystkiego. A raczej pięć, bo ktoś z tej ekipy się wyłamuje, choć nie jest to do końca pewne. Najgorsze jest to, że większość z nich to ludzie z najbliższego otoczenia ojca Anny, których cenił i którym ufał. Tym bardziej widać to okrucieństwo. Kiedy zaczynają ginąć nasza bohaterka, mimo że życzy im śmierci, wcale nie jest usatysfakcjonowana. Chciała ich upokorzyć, odebrać im wszystko, tak jak oni zrobili to jej. Jednak ktoś pomieszał jej szyki. Dlatego też za wszelką cenę pragnie odnaleźć mordercę. Anna jest ciekawą postacią - jako nastolatka była wrażliwą dziewczyną, jednak okrutny los zrobił z niej zimne narzędzie zemsty. Przynajmniej z pozoru, bo podczas tej trzynastogodzinnej podróży w Annie dokonuje się pewna przemiana, podobnie jak w pozostałych osobach. Każdy z nich dopuścił się zdrady z różnych powodów, jedni żałują, inni nie, albo przynajmniej tak im się wydaje. Jednak bliskość śmierci potrafi wstrząsnąć nawet najbardziej zatwardziałymi. I to właśnie jest w tej książce najciekawsze.  


      Inną świetną rzeczą jest niesamowicie wartka akcja. Tutaj nie ma miejsca na podejmowanie rozbudowanych tematów - praktycznie od razu coś się dzieje. Nasi bohaterowie giną nagłą i brutalną śmiercią, a pozostali muszą nie tylko odkryć kto za tym stoi, ale przede wszystkim pozostać przy życiu. A będzie to niezwykle trudne. Do tego klaustrofobiczna, duszna atmosfera zamkniętego pociągu, który nieubłaganie mknie ku przeznaczeniu. Muszę przyznać, że ani na moment się przy tej książce nie nudziłam i niesamowicie mnie ona wciągnęła. 
         Jedyną sprawą, która trochę mi się nie podobała było zakończenie. Stało się tu coś podobnego, co w poprzedniej książce tego autora - chyba Riley Sager naprawdę zgrzeczniał. Do tego pory po jego zakończeniach przecierało się oczy ze zdumienia. Tutaj owszem było parę plot twistów, ale nie były one tak sensacyjne jak można było się po tym autorze spodziewać. Nie mówię, że zakończenie było złe - było w porządku, ale trochę przewidywalne i mnie z butów nie wyrwało. Mimo tego książka bardzo mi się podobała - nawiązania do Agathy Christie robią swoje. Serdecznie polecam. 

            




        Bibliografia:

FREIDA MCFADDEN "ODDZIAŁ D"

                 Dzisiaj kolejna książka chyba najpopularniejszej ostatnio autorki thrillerów, czyli Freidy McFadden . Tak, trzeba przyznać,...