"Kobieta z kabiny dziesiątej" powraca. Tylko, że teraz znajduje się w pokoju nr 11. Właśnie miała miejsce premiera książki Ruth Ware pt. "Kobieta z pokoju jedenastego". Jest to kontynuacja przygód dziennikarki Lo Blacklock, znanej z wyżej wymienionej książki, niedawno zekranizowanej prze Netflix. W jakie kłopoty tym razem wpakuje się główna bohaterka?
Dziesięć lat po wydarzeniach na pokładzie statku Aurora dziennikarka Lo Blacklock dalej nie może poradzić sobie ze swoją traumą. Mimo, że kobieta została żoną i matką, nadal boryka się z problemami. Szansą na wyjście z dołka jest zaproszenie do luksusowego hotelu miliardera Marcusa Leidmanna. Dzięki temu jej kariera może odżyć, a jej samej wrócić pewność siebie. Niestety na miejscu okazuje się, że przeszłość naprawdę rzuca długie cienie i Lo spotyka kogoś, kogo miała nadzieję już nigdy nie zobaczyć. Wkrótce zostaje wplątana w niebezpieczną grę i musi zdecydować komu naprawdę może zaufać.
"Kobieta z pokoju jedenastego" to druga część perypetii dziennikarki, która odkrywa w sobie żyłkę do śledztw kryminalnych. Dla przypomnienia - dziesięć lat wcześniej Lo została zaproszona na event na statku "Aurora Borealis". Tam widzi jak ktoś wyrzuca za burtę kobietę. Jednak nikt jej nie wierzy, ponieważ nikogo z pasażerów nie brakuje. Lo jednak w kabinie nr 10 widziała kogoś, kogo nikt inny nie widział. Lo jest pewna, że nie zwariowała i rozpoczyna śledztwo, które zaprowadza ją na bardzo niebezpieczną ścieżkę.
Teraz dziesięć lat później wiele się zmieniło. Lo osiągnęła sukces - jej książka stała się bestsellerem, wyszła za mąż za człowieka, który ją kocha i wspiera, ma dwóch wspaniałych synów. Mimo tego dalej boryka się z problemami - ostatnio jej kariera wyhamowała, a ją samą dręczą lęki i koszmarne sny. Kiedy dostaje zaproszenie od miliardera Marcusa Leidmanna nie jest przekonana, aby je przyjąć. Jednak za namową męża wyjeżdża do luksusowego hotelu nad Jezioro Genewskie i ma szansę przeprowadzić wywiad życia. Brzmi fantastycznie prawda? Jednak takie jest tylko na początku. Wkrótce spotyka dawnych towarzyszy ze statku "Aurora", co jest bardzo podejrzane. Do Lo ze zdwojoną siłą wracają wszystkie jej lęki. Jednak najgorsze dopiera przed nią - okazuje się, że hotelu jest kobieta, przez którą Lo prawie zginęła. I potrzebuje ona jej pomocy. Przez to wszystko dziennikarka po raz kolejny znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Moją pierwszą myślą na wieść o kontynuacji przygód Lo Blacklock był szczery entuzjazm. Chociaż "Kobieta z kabiny dziesiątej" nie jest moją ulubioną powieścią Ruth Ware, to jednak mi się podobała (film Netflixa już mniej). Intryga w tej powieści może nie jest jakaś powalająca, jednak sam koncept jest ciekawy. A jakie jest moje ogólne wrażenie po przeczytaniu "Kobiety z pokoju jedenastego"? Posłużę się cytatem: "ale to już było...". Książka nie jest zła, czytało mi się dobrze, ale w dużej mierze jest powieleniem poprzedniej. Lo pakuje się w praktycznie takie same kłopoty, przez tą samą kobietę, zachowującą się tak samo. Jednak od początku - najpierw sama Lo. Jest może trochę mniej irytująca, bardziej dojrzała emocjonalnie, ale dalej naiwna i pakująca się przez to w kłopoty. Dostaje "ni z tą ni owąd" zaproszenie od miliardera i myślę, że to powinno się jej wydać podejrzane. Lo zdecydowanie powinna się trzymać z dala od miliarderów. Potem spotyka swoich kumpli ze statku "Aurora", a i tak dalej sobie to racjonalizuje. Najgorsze jednak, że ulega Carrie, kobiecie, która ją naraziła na śmiertelne niebezpieczeństwo i której moim zdaniem nie była nic winna. I której zdecydowanie nie powinna ufać.
Do tego mamy bardzo podejrzanego miliardera (znowu), jego syna, który go wielbi, jednak jest przez niego źle traktowany oraz kumpli z poprzedniej części. Tak więc jeśli chodzi o postacie, to jest tak średnio - cały czas mam wrażenie, że to ta sama śpiewka. Poza tym brakowało mi tu tajemnicy - bardzo szybko można zrozumieć kto za tym stoi i dlaczego. Może samo morderstwo zostało dokonane w ciekawy sposób, ale też znów nie jakiś oryginalny. Oprócz tego sama intryga jest dosyć "grubymi nićmi szyta" - szczególnie moment ucieczki Lo i Carrie ze Szwajcarii. Trochę to pachniało tanią sensacją. Mnie osobiście całość wydała się trochę naiwna. Akcja na początku jest raczej powolna, później przyspiesza i nawet mamy parę pościgów. Jest to wciągające, ale aż tak bardzo nie angażuje. Chyba druga część jest w większym stopniu kalką poprzedniej niż powinna.
Uważam, że książka w ogólnym rozrachunku nie jest zła. Jest to dosyć przyjemny thriller, taki bardziej lekki, niezobowiązujący, nie wymagający wiele od czytelnika. Jak na lżejszą lekturę po całym tygodniu pracy jak najbardziej się nadaje. Jednak myślę, że trzeba przeczytać poprzednią część, zanim sięgnie się po tą książkę, ponieważ jest bardzo wiele do niej nawiązań i po prostu nowy czytelnik może wiele rzeczy nie zrozumieć. Mimo tego wszystkiego o czym wspomniałam powyżej uważam, że warto sięgnąć.
Jeśli macie ochotę poczytać o poprzedniej części serdecznie zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2025/10/ksiazka-vs-film-ruth-ware-kobieta-z.html
Bibliografia:
- R.Ware, Kobieta z pokoju jedenastego, Czwarta Strona Grupa Wydawnictwa Poznańskiego Sp. z o.o. 2026, można kupić np. tu: https://www.empik.com/kobieta-z-pokoju-jedenastego-ware-ruth,p1692842590,ksiazka-p , tu: https://bonito.pl/produkt/kobieta-z-pokoju-jedenastego , lub tu: https://www.swiatksiazki.pl/kobieta-z-pokoju-jedenastego-7550544-ksiazka.html




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz